Nie taki weterynarz straszny. Jak nauczyć psa lepiej znosić wizyty w gabinecie?

4 minuty czytania
439
0
Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
8 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Wizyta u weterynarza to dla wielu właścicieli przykry obowiązek, który często urasta do rangi traumatycznego przeżycia. Wiele psów wciąganych jest do gabinetów siłą, a i w środku nie jest lepiej. Zestresowane zwierzęta wyrywają się, piszczą lub szczekają, a nawet gryzą. Nie jesteśmy jednak skazani na takie scenariusze! W większości przypadków wystarczy wprowadzić w życie kilka prostych czynności.

Idealnym rozwiązaniem jest postępowanie w odpowiedni sposób już ze szczeniakiem, ale również dorosłego psa można „przekonać” do spokojnych wizyt w gabinecie weterynaryjnym.

Dobre dobrego początki

Pierwsza wizyta w wybranym gabinecie powinna zapoznawać szczeniaka z miejscem, do którego będzie przychodził w przyszłości. Wejdźmy do poczekalni i dajmy psu przekąskę. Poprośmy także, o ile to możliwe, personel gabinetu o poczęstowanie pieska przyniesionymi nagrodami i możliwość wejścia do gabinetów, w których odbywają się badania. Od tej pory przyprowadzajmy tam psa za każdym razem, kiedy wybieramy się po szampon, czy obrożę przeciwpchelną sowicie go nagradzając. Możemy także wchodzić do poczekalni raz na kilka dni w celu zważenia rosnącego psa. Poprośmy swojego lekarza o tzw.”szczęśliwe wizyty”, czyli odwiedziny w samym gabinecie polegające na głaskaniu i częstowaniu przekąskami przez osobę, która będzie zajmowała się opieką medyczną psa. Można na te okazje zarezerwować wybrane smakołyki – te szczególnie atrakcyjne dla naszego psa.

Od pierwszych dni w naszym domu uczmy psa wszystkich zabiegów pielęgnacyjnych i dotykajmy wszystkich obszarów jego ciała. Odwrażliwiamy go w ten sposób na dotyk i zwykle pies będzie lepiej tolerował badanie w gabinecie. Uczmy go czyszczenia uszu, mycia zębów, zaglądania do pyska, obcinania pazurów lub chwytania łap. Dotykajmy także okolic odbytu i unośmy delikatnie ogon, gdyż lekarz będzie mierzył w tym miejscu temperaturę lub wyciskał zawartość gruczołów okołodbytowych. Wszystkie te zabiegi powinny być przeprowadzane w jak najbardziej komfortowych warunkach, kiedy szczeniak lub przygarnięty (dorosły) pies nie wykazuje lęku. Bądźmy cierpliwi, ale konsekwentni. Nagradzajmy psa, kiedy spokojnie znosi zabiegi.  Możemy te czynności łączyć z komendami np. “pokaż zęby”, które wykorzystamy później w gabinecie.

Transport

Jeśli zwierzę jeździ samochodem jedynie do kliniki weterynaryjnej zmieńmy to! Zabierajmy go na przejażdżki do parku lub nad jezioro. W samochodzie puszczać można uspokajającą muzykę. Najlepiej znaleźć składanki muzyki klasycznej specjalnie wyselekcjonowane dla psów. Oprócz muzyki zastosować możemy feromony lub naturalne olejki o działaniu relaksującym (np. lawendowy). Skracamy i ograniczamy tym samym stres, który wcześniej narastał w psie już podczas wsiadania do samochodu.

Poczekalnia

W przypadku rutynowych wizyt warto wybrać mniej zatłoczone godziny i przyjść do gabinetu, kiedy czas oczekiwania jest jak najkrótszy. W niektórych miejscach jest możliwość poczekania z psem przed lecznicą lub w samochodzie (na parkingu). Poinformowany wcześniej personel lub towarzysząca nam osoba zajmująca miejsce w poczekalni może dać nam sygnał, kiedy nadejdzie czas wizyty, a pies nie będzie musiał denerwować się pobytem w poczekalni.

Innym sposobem jest odwracanie uwagi psa i ćwiczenie w poczekalni poleceń lub sztuczek, za które będzie nagradzany. Badania wskazują bowiem, iż około dwie trzecie psów wykazuje przynajmniej jeden wskaźnik stresu przez 20% czasu spędzonego w poczekalni weterynaryjnej. W celu ograniczenia stresu można zabrać ze sobą nie tylko przekąski, ale również ulubioną zabawkę lub kocyk. Kocyk rozłożyć można pod krzesłem w poczekalni lub na stole do badania (jeśli lekarz wyrazi na to zgodę).

Lekarz

Nie mniej ważny jest odpowiedni dobór lekarza weterynarii. Wybierzmy osobę, którą polubimy i której zaufamy. Nie musi być to lekarz, którego polecono w psim przedszkolu, czy z którego usług korzysta reszta rodziny. Samopoczucie właściciela ma wpływ na zwierzę i warto wybrać osobę, w której towarzystwie czujemy się komfortowo i spokojnie. Zwróćmy również uwagę na zachowanie naszego psa. Być może bardziej ufnie podchodzi do jednego z lekarzy? Niektóre psy, w związku z wcześniejszymi przeżyciami wolą kobiety, a inne lepiej tolerują mężczyzn. Umawiajmy wtedy wizyty telefonicznie do konkretnej osoby.

Właściciel – nieoceniony łącznik

W trakcie wizyty ważne jest przygotowanie właściciela. Przygotujmy listę zauważonych objawów oraz przydatne dla lekarza informacje takie jak termin ostatniej cieczki, wyjazdy, stosowane w ostatnim czasie szampony/leki lub zmiany w otoczeniu psa. Miejmy też gotowe pytania, które chcemy zadać lekarzowi. Pozwoli to na sprawniejsze przeprowadzenie wywiadu i skrócenie czasu w gabinecie, ale także ułatwia podstawienie trafnej diagnozy. Wywiad to jeden z najważniejszych elementów procesu diagnostycznego! Właściciel jest łącznikiem między lekarzem a psem i jego wiedza jest bardzo ważna!

Ale po co to wszystko?

Wielu właścicieli dziwi się, że powinni wkładać tyle pracy, by ich zwierzę chętniej przychodziło raz w roku na szczepienie. Warto starać się nawet dla tej jednej wizyty, ale miejmy również na uwadze, że zwierzę może zachorować, a nawet wymagać hospitalizacji. Stres, który będzie odczuwać w tym momencie może wpłynąć nie tylko na nasz komfort, ale także na bezpieczeństwo osób zajmujących się psem, a częściowo nawet na wyniki przeprowadzanych badań.

Stres wywołuje bowiem wyrzut hormonów pochodzących z nadnerczy – kortyzolu i adrenaliny. Pierwszy powoduje przyspieszoną glikogenolizę w wątrobie, czego konsekwencją jest wzrost stężenia glukozy we krwi.  Adrenalina natomiast powoduje między innymi skurcz obwodowych naczyń krwionośnych i rozszerzenie źrenic.

Dodatkowo wynikiem stresu może być podwyższenie temperatury i zwiększone napięcie mięśni szkieletowych utrudniające badanie palpacyjne narządów i fałszujące wyniki badania klinicznego.

Pies może lubić swojego lekarza, a wizyty mogą być spokojne i bezstresowe. Wystarczy poświęcić tej sprawie odrobinę uwagi i być systematycznym w budowaniu pozytywnego obrazu tego miejsca w psiej psychice.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
Absolwentka Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Wielbicielka psów ras myśliwskich (i nie tylko), pasjonatka jeździectwa i kreatywna, aktywna mama.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Przychodzi lemur do lekarza, a tu lew ma rezonans… Weterynaria wyczynowa?

Jak usypia się lwa, jak leczy lemura i na co chorują pingwiny? No i skąd skunks ma uraz narciarski? Opowiada doktor Marcin Wrzosek, który jest dyplomowanym europejskim specjalistą z zakresu neurologii i neurochirurgii weterynaryjnej.
Beata Turska
Beata Turska
13 grudnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ