Pedofilia w Kościele katolickim? A skąd!

4 minuty czytania
451
2
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
29 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Obrońcom Kościoła katolickiego, którzy podkreślają, że pedofilia występuje we wszystkich grupach zawodowych i nie ma powodu, by przez pojedyncze przypadki skazywać na potępienie całą instytucję – tym wszystkim osobom warto przedstawić szerszy obraz sytuacji.

W ciągu 70 lat tylko w Pensylwanii ofiarami trzystu kapłanów-pedofilów padło tysiąc dzieci – to ustalenia zawarte w liczącym prawie 1400 stron raporcie przygotowanym na wniosek prokuratury tamtego stanu. Opublikowany w ostatnich dniach dokument opisuje kolejny „pojedynczy przypadek” pedofilii pleniącej się w Kościele.

Odpowiedzialność zbiorowa?

Członkowie kleru dziwią się sugestiom, by wszyscy mieli ponieść zbiorową odpowiedzialność. Bo niby czemu mieliby to robić. Jak twierdzą obrońcy tej ponoć oblężonej instytucji, winna jest przecież albo (jak twierdzi Tomasz Terlikowski) nadreprezentacja gejów pedofilów w sutannach, albo (to już Jan Paweł II) hiperseksualna cywilizacja śmierci skupiona na indywidualnych dążeniach grzesznych jednostek, albo (zgodnie z niegdysiejszą sugestią arcybiskupa Józefa Michalika) same dzieci prowokujące księży do grzechu.

Antykatolicy przypomną w tym miejscu, że choć, owszem, odnotowano przypadki wykorzystywania seksualnego wśród duchownych protestanckich, żydowskich czy buddyjskich, to nigdzie poza Kościołem katolickim zjawisko pedofilii nie osiągnęło porównywalnie skandalicznych rozmiarów. Powołają się także na (docenione m.in. przez samego papieża Pawła VI) badania Anny Terruwe, stwierdzające niezwykle wysoki odsetek jednostek niedojrzałych wśród kleru. W odpowiedzi obrońcy Kościoła zakrzykną, że liczby kłamią, bo badania statystyczne nigdy nie są kompletne; robione wczoraj, tracą aktualność jutro, w dodatku mogą być efektem manipulacji antyklerykalnych zleceniodawców.

Nie wszystko da się zamieśćRys. Marek Skwarski

Opublikowany przez IgiMag Poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Skąd pedofile w Kościele?

Przestańmy więc przez chwilę spierać się o liczby. Tak, pedofile i inni przestępcy seksualni pojawiają się w każdej społeczności. Skoro jednak nikt nie zaprzeczy, że trafiają się tacy także w Kościele katolickim, może warto zastanowić się, co w tym klerykalnym systemie jest zdecydowanie nie tak?

1. Księża pochodzą często z ortodoksyjnie religijnych rodzin, szczególnie koncentrujących się na wartościach (a więc na nakazach i zakazach). Łatwiej tu o ukrywanie niedopuszczanych przez katechizm skłonności czy dewiacji, a co za tym idzie – łatwiej o zatrzymanie w rozwoju i późniejsze problemy z seksualnością.

2. Do seminarium trafia młodzież. W tym wieku trudno o dojrzałość seksualną. Wiedza przyszłego kapłana na temat intymności (również tej własnej) kształtuje się w zamkniętym środowisku tabuizującym odmienne zachowania seksualne, obwarowanym zakazami i ograniczeniami nakładanymi na cielesność.

3. Dobrowolnie godzący się na bezżenność kapłani, którzy jednak nie są zdolni sprostać tym wymogom, nie mają możliwości zmierzenia się z własnymi namiętnościami. Naturalną psychologiczną konsekwencją jest tworzenie na własny użytek rozmaitych usprawiedliwień. Jednym z nich jest wrzucanie do jednego worka takich postępków jak masturbacja, romanse z dorosłymi oraz uwiedzenie czy zgwałcenie nieletniego. Wszystkie te czyny naruszają przecież śluby czystości. Wszystkie są grzechem.

4. Wyrzeczenie się – jakże wartościowych – doświadczeń seksu czy rodzicielstwa szczególnie wzmacnia więź między duchownymi. Pedofile w sutannach spowiadają się innym księżom, którzy mają obowiązek zachowania tajemnicy spowiedzi. Początek przepisu na tuszowanie zbiorowych przestępstw gotowy! „Uczono mnie, bym jako kapłan zapominał grzechy”, usprawiedliwiał się jeden z pedofilów*. Inny kardynał porównywał Kościół do rodziny – a ta swoich brudów nie pierze przecież publicznie.

5. Katolicy należą jedynej religii na świecie o statusie państwa. Kościół jest instytucją o charakterze korporacyjnym, za wszelką cenę chroni swoich pracowników (za pieniądze, których wysokości nie ujawnia, obficie korzystając przy tym z finansowej pomocy Rzeczypospolitej). Dzięki istniejącym wewnątrz Kościoła korporacyjnym hierarchiom, wewnętrznym procedurom i osobnym metodom karania tym łatwiej tu o dyscyplinę i dyskrecję, które pomagają unikać odpowiedzialności za przestępstwa natury seksualnej.

6. Podejrzanego o pedofilię księdza tylko biskup może poddać normalnej procedurze sądowniczej. Zamiast tego może także go kryć i przenosić z parafii do parafii. Nie trzeba dodawać, że sąd kościelny nie może nikogo wtrącić do więzienia ani nałożyć grzywny.

7. Księża pedofile korzystają ze statusu członka organizacji przesądzającej o dobru i złu, osądzającej intymne aspekty ludzkiego życia takie jak seksualność, reprodukcja czy wiara. Innymi słowy, tylko księża spośród pedofilów mogą wykorzystywać przekonanie naiwnych nastolatków i dzieci o słuszności moralnej swoich poczynań i wypełnianiu woli Bożej.

8. Wśród pedofilów to właśnie księża należą do najsilniejszej grupy zawodowej w Polsce. Mają wpływ na społeczeństwo i politykę, na życie obywateli, ich obyczajowość, prawa, a nawet na ciała. Szacunek w oczach rozmaitych grup (policjanci, nauczyciele) często chroni księży przed podejrzeniami. Oczekują oni od innych posłuszeństwa i pełnego zaufania (w konfesjonale, na zakrystii, na plebanii, w szkole), a równocześnie mają warunki idealne do tego, by nadużywać władzy i autorytetu. Przestępstwo księdza, figury dla wielu ojcowskiej (język angielski, ale i, w mniejszym stopniu, polski nie pozostają na to obojętne), sprawia, że wykorzystanie przez kapłana ma równie poważne konsekwencje psychiczne, co gwałt kazirodczy.

9. Hierarchowie i kapłani uważają siebie nawzajem za braci. Takie myślenie każe chronić swoich, a światu prezentować obraz wspólnoty idealnej. Może dlatego to nie gwałty, nie molestowania dzieci, ale skandal w Kościele jest uważany przez hierarchów za główny problem. Może stąd instytucjonalna obojętność Kościoła wobec ofiar tragedii. Może stąd traktowanie „modlitwy i postu” jako głównego środka zaradczego wobec przestępstw seksualnych. Kościół nie rozumie seksu i nie od wczoraj nie potrafi odróżniać zachowań nagannych od poniżających drugiego człowieka.

10. Spośród pedofilów tylko księża korzystają z ochrony tak potężnej instytucji. Obchodzi ona oskarżenia o pedofilię na wiele sposobów: wytacza procesy o zniesławienie ofiarom i ich rodzicom, zawiera potajemne ugody finansowe z molestowanymi, podpisuje z nimi klauzule tajności. To postępowanie zrozumiałe (skala przestępstw i wielkość odszkodowań sprawiły, że niejedna diecezja w Stanach ogłosiła już bankructwo), ale niezbyt chrześcijańskie.

11. Hierarchowie przenoszą winnych do nowych parafii bez informowania społeczności o przyczynach transferu. W odróżnieniu od prawa świeckiego i polskiego Kodeksu karnego, który na pierwszym miejscu stawia prawo do ochrony dzieci, przepisy kościelne pozwalają zachować anonimowość winnemu.

12. Prawo kanoniczne pozwala Kościołowi wydalić księdza ze stanu kapłaństwa, ale procedura ta wymaga żmudnego dochodzenia (w USA takie wewnętrzne dyskusje trwają co najmniej dekadę). Obawa przed skandalem i otoczka wstydu towarzysząca sprawom związanym z seksualnością uniemożliwiają hierarchom szybkie i zdecydowane działanie. Wpływ na powolność tych procesów ma także złożoność organizacyjna Kościoła – podział na diecezje, a także występowanie zachowujących sporą autonomię finansową rozmaitych zakonów, szkół, parafii, szpitali, seminariów.

Problemem są nie tylko szokujące liczby. Problemem jest cały kościelny system.

*Korzystałem z książki Michaela D’Antonio „Grzechy śmiertelne. Przestępstwa seksualne i epoka skandalu w Kościele Katolickim”.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
Jeśli wierzyć opiniodawcom, był już błaznem, kombinatorem, niedoszłym księdzem, przyszłym jazzmanem. Jeśli wierzyć faktom, bywa kurierem rowerowym, okazjonalnym redaktorem w Sejmie, a w internecie - recenzentem filmowym, publicystą kulturalnym i blogerem. Publikuje lub publikował m.in. w Korporacji Ha!art, Magazynie Gazety Wyborczej „Osiem Dziewięć”, Kulturze Liberalnej, Ekranach i na portalu Esensja.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Życie pod sutanną. Rozmowa z autorem książki „Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu”

„Zmuszanie kogokolwiek do życia w celibacie jest nieludzkie. Wielu księży okupuje to depresją, chorobami psychicznymi i alkoholizmem” – mówi Marcin Wójcik, autor książki „Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu”.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
25 sierpnia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ