Pierścionek z adrenaliną. Dlaczego mężczyźni boją się oświadczyn?

6 minut czytania
454
0
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
19 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Oświadczyny podczas kolacji przy świecach? Co za nuda. Po takiej akcji wiele młodych kandydatek na żony odesłałoby absztyfikanta do diabła. Ma być widowiskowo i ekscytująco. – Niekiedy współczuję facetom, którzy starają się sprostać wygórowanym oczekiwaniom swoich wybranek – mówi Katarzyna Gajek, konsultantka ślubna i organizatorka wesel.

Darię zamurowało, kiedy zobaczyła, że na bilbordzie, stojącym obok przystanku na Mokotowie w Warszawie, z którego codziennie dojeżdżała do pracy, widnieją olbrzymie zdjęcia jej samej oraz jej chłopaka, a między nimi napis: „Czy za mnie wyjdziesz?”. Gdy bladość na jej policzkach nabrała odcienia sugerującego rychłe omdlenie, z ukrycia wyskoczył wybranek dziewczyny we własnej osobie, z zaręczynowym bukietem w dłoni. – W tym przypadku nasze zadanie polegało na wynajęciu billboardu i wykonaniu odpowiedniej grafiki – mówi Katarzyna Gajek, wedding plannerka, założycielka i właścicielka agencji ślubnej Aspire, która ma na  koncie organizację m.in. kilkuset ślubów, wesel i uroczystości związanych z zaręczynami.

Z kolei Paweł postanowił oświadczyć się dziewczynie, wykorzystując swoje ulubione, czyli filmowe, klimaty. Wynajął więc salę w studyjnym kinie „Kosmos” w Katowicach. – Przygotowaliśmy seans zamknięty z komedią romantyczną w tle, choć nie mamy w stałej ofercie organizacji takich przedsięwzięć. Ulegamy rzadko, gdy zwracają się do nas bardzo zakochane i zdeterminowane osoby – tłumaczy Bożena Perska, kierownik działu programowego w „Kosmosie”.

Kameralnie lub z wielką pompą

Zazwyczaj za to, jaką formułę i przebieg będą miały zaręczyny, odpowiada mężczyzna. I to on jest najbardziej zestresowany, szczególnie że nigdy nie może wyeliminować ryzyka odmowy ze strony wybranki. We wspomnianych przypadkach niepowodzenie miałoby wymiar kameralny. Przystanek Darii znajdował się wprawdzie na jednej ze stołecznych, ale peryferyjnych i tym samym niezbyt tłocznych ulic. Natomiast jedynym świadkiem potencjalnej odmowy dziewczyny Pawła byłby operator wyświetlający film.

Są jednak kaskaderzy niewahający się oświadczyć publicznie, na oczach tysięcy osób i w świetle jupiterów. Tak było w przypadku znanego producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka, który trzy lata temu poprosił o rękę dziennikarkę Agnieszkę Szulim podczas charytatywnego Balu Dziennikarzy TVN, odbywającego się w prestiżowych Arkadach Kubickiego. Impreza,  mająca wesprzeć finansowo podopiecznych Fundacji TVN „Nie Jesteś Sam”, gromadzi gwiazdy mediów, kultury i biznesu. I to właśnie oni oklaskiwali ciche „tak”, jakie padło z ust zaskoczonej dziennikarki, gdy usłyszała ze sceny matrymonialną propozycję. Po tym wydarzeniu w internecie rozgorzała dyskusja. Jedni zachwycali się tym romantyczno-bajkowym wątkiem na balu. Inni byli przekonani, że wydarzenie było ustawione, a wybranka doskonale zagrała zaskoczoną. Część internautów jej współczuła, zwracając uwagę, że stawianie kogoś w takiej sytuacji jest bardzo krępujące, a poza tym przy tak olbrzymiej presji, w obecności tysięcy świadków i wielu kamer, niezręcznie odmówić. Znaleźli się i tacy, którzy krytykowali parę za zawłaszczenie publicznej imprezy po to, by załatwić swoje prywatne sprawy.

Katarzyna Gajek przywołuje podobną sytuację. Podczas organizowanego przez jej agencję wesela jeden z gości niespodziewanie oświadczył się swojej partnerce. – Miałam mieszane uczucia, bo to na jakiś czas odwróciło uwagę od państwa młodych, którzy byli w końcu najważniejszymi bohaterami tego wieczoru – mówi.

Słodkie serduszka i piosenki ostre jak chili

Katarzyna Gajek zwraca uwagę, że te najbardziej ekstrawaganckie wymagania związane z oświadczynami dotyczą osób młodych, dwudziestoparolaktów. To głównie oni czerpią inspirację z amerykańskich komedii romantycznych. – Jeden z moich klientów zażyczył sobie wynajęcia samolotu, za którym rozciągał się baner z napisem „Magdo, czy wyjdziesz za mnie?”. Za banerem zaś pojawiły się serduszka z czerwonego dymu. To rzeczywiście było romantyczne – wspomina. Nieco skromniejsze wymagania miał inny kandydat na narzeczonego, miłośnik jazzu. Oświadczył się podczas kameralnego koncertu w warszawskim klubie jazzowym. Wtajemniczeni w oświadczynową intrygę muzycy w odpowiednim momencie przekazali mężczyźnie mikrofon, aby mógł donośnie poinformować partnerkę o swoich planach wobec niej.

Moda na muzyczne oświadczyny prawdopodobnie przywędrowała do nas zza oceanu. Media od czasu do czasu donoszą o zaręczynach podczas koncertów. Wystarczy wspomnieć choćby występ Eda Sheerana w Teksasie w 2015 r., kiedy to wokalista zaprosił na estradę fana, który rozpaczliwie prosił go o to przy pomocy banera ze stosownym napisem. Jegomość pojawił się  obok utalentowanego wokalisty wraz z dziewczyną, po czym się jej oświadczył. W tle słychać było dźwięki piosenki „All of The Stars”.

Bardziej niszowy i nietypowy utwór towarzyszył z kolei oświadczynowemu eventowi, który rozegrał się w ubiegłym roku również w Teksasie, tyle że na koncercie zespołu Red Hot Chili Peppers. Chodzi o „Sick Love” („Chora miłość”). Pewnie spora grupa kandydatek na narzeczone poczułaby się dotknięta, gdyby ukochany oświadczał się przy takiej oprawie muzycznej. Ale ta teksańska wydawała się szczęśliwa i nie odmówiła swej ręki, co może sugerować, że wybranek działał w oparciu o gruntowną znajomość jej gustów muzycznych.

Pierścionek niekoniecznie od Tiffany’ego

Żeby przygotować udane zaręczyny, trzeba naprawdę dobrze znać tę drugą osobę i wiedzieć, jak może zareagować w danej sytuacji – mówi Katarzyna Gajek. – Zdarza się, że panowie, aby dobrze wypaść, proszą o pomoc rodziny swoich wybranek – dodaje. Tak było w przypadku jednego z klientów, który być może doskonale znał swoją damę od strony psychicznej i emocjonalnej, ale nie miał pojęcia… jaki ma rozmiar palca, a co za tym idzie, nie mógł kupić pierścionka zaręczynowego. Niezawodna rodzina podstępnie zmierzyła palec, a ponadto brała udział w przygotowaniu zaręczynowego wieczoru. – Krewni bardzo lubią, gdy angażuje się ich w takie działania, bo czują się dowartościowani i przy okazji nabierają szacunku i sympatii dla narzeczonego – tłumaczy właścicielka Aspire.

A jakie pierścionki lądują na palcach wybranek? Nie ma reguły. Jedni stawiają na prestiż i kupują je u Tiffany’ego, inni mają do nich stosunek sentymentalny. – Pamiętam dziewczynę, która nosiła pierścionek z różowym kamieniem szlachetnym przywiezionym z Boliwii. Pewnie nikt niewtajemniczony nie zgadłby, że to zaręczynowy. Inna moja klientka miała natomiast pierścionek zrobiony z muszelek – opowiada Katarzyna Gajek.

Pobierzcie się wreszcie, rodzice!

Zdarza się i tak, że para wybiera pierścionek wspólnie. Często dotyczy to osób dojrzałych, między 35. a 40. rokiem życia, które spędziły razem wiele lat i wreszcie, siedząc przed kominkiem, dochodzą do wniosku, że warto by ten układ zalegalizować. Mało tego, nierzadko pomysłodawcami takiego scenariusza są dzieci pary, które wiercą rodzicom dziurę w brzuchu, mówiąc: „A może byście się wreszcie pobrali”. – Wtedy na przygotowanych przez nas zaproszeniach na ślub widnieje napis w stylu: „Lila ma zaszczyt zaprosić na ślub swoich Rodziców” – wyjaśnia Katarzyna Gajek.

Pary z długoletnim stażem raczej nie organizują zaręczyn przypominających show. Wolą skromne uroczystości. – W takiej sytuacji wynajmujemy apartament lub salę w modnej restauracji. Organizujemy kolację. Zapraszamy muzyka, który zapewnia romantyczną atmosferę, i prosimy kelnera, by dyskretnie się zachowywał – wymienia nasza rozmówczyni.

Oczywiście takie zaręczyny pewnie nie usatysfakcjonowałyby zwolenników doznań ekstremalnych, bo i tacy się zdarzają. Ci proszą o rękę na szczytach gór, na środku mórz lub w balonie, tak jak w 2014 r. zrobił niejaki Eric Barretto. Odpowiedź otrzymał jednak nie w powietrzu, lecz na… oceanie, do którego wpadł razem z wybranką i balonem. Dramat rozgrywał się w Kalifornii, niedaleko San Diego. Ale wszystko dobrze się skończyło dzięki surferom, którzy wyciągnęli rozbitków na ląd.

Zaręczaj się z fantazją, bo ślub będzie nudny

Takie wydarzenia rozgrywają się jednak poza obszarem działalności wedding plannerów, którym zależy na tym, by narzeczonych doprowadzić szczęśliwie do ślubu i wesela. A ów biznes rozwija się u nas całkiem nieźle. Jak podkreśla Katarzyna Gajek, Polki zawierają coraz więcej związków z cudzoziemcami, a uroczystości weselne często mają charakter multikulti. – Na organizowanym przeze mnie ostatnio weselu bawiło się 130 gości reprezentujących 32 narodowości – mówi.

Jedyne, czego by sobie życzyła, zarówno w imieniu swoim, jak i swoich klientów, to tego, by udało się unowocześnić formułę ślubu cywilnego, której tekst powinien być nieco bardziej współczesny i romantyczny. A na razie, póki nie zawsze da się  zbudować odpowiadającej potrzebom klienta atmosfery podczas ślubu cywilnego, nie pozostaje nic innego, jak dawać upust swojej wyobraźni na etapie przedślubnym i organizować pełne emocji i fantazji zaręczyny.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

I nie opuszczę cię aż do… jutra. Czy małżeństwo to przeżytek?

Obecnie małżeństwo to nierzadko bardziej kontrakt i układ interesów niż sakrament. Coraz częściej elementem najsilniej scalającym związek jest wspólny kredyt czy prowadzenie firmy. Uczucia pozostają na drugim planie.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
9 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ