Polska młodzież śpiewa polskie klasyki. I robi to dobrze

6 minut czytania
284
1
Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
10 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Może z tą młodzieżą to w niektórych przypadkach lekka przesada… Co nie zmienia faktu, że pokolenie muzyków, które nie pamięta PRL-u, bo biegali wtedy w pieluchach albo jeszcze nie było ich w planach, wraca do piosenek sprzed lat. I robi to w doskonałym stylu.

Najnowszy znakomity przykład? Monika Brodka w utworze Izabeli Trojanowskiej „Wszystko, czego dziś chcę”. Trojanowska wykonywała go w latach 80. na festiwalach w Sopocie i Opolu. Bez piosenki, którą napisał Romuald Lipko z Budki Suflera trudno było sobie wtedy wyobrazić porządną prywatkę. Pewnie dlatego numer wybrano do promocji nowego serialu platformy Showmax, „Rojst” (premiera 19 sierpnia).

Akcja kryminalnej serii rozgrywa się bowiem w latach 80. Grają w niej m.in. Dawid Ogrodnik, Andrzej Seweryn i Piotr Fronczewski. Ten ostatni pojawił się w teledysku do „Wszystko, czego dziś chcę” zrealizowanym przez Michała Marczaka, reżysera „Wszystkich nieprzespanych nocy”. Miejsce Izabeli Trojanowskiej zajęła w nim Monika Brodka. Nową wersję przeboju z lat 80. przygotował mistrz elektronicznych eksperymentów A_GIM. „Wszystko, czego dziś chcę” w jego i Brodki odsłonie ma wciągający klimat, który nazwałbym electro noir.

Paprykarz i oranżada

Dekadę wcześniej cofnęła się Bela Komoszyńska z zespołu Sorry Boys. Cofnęła w projekcie o uroczej nazwie „Klubowy Paprykarz i Oranżada”, która dobitnie zdradza z jaką epoką mamy do czynienia. Filharmonia Szczecińska przygotowała go niemal równo rok temu. Odbyły się wtedy dwa koncerty, w których młodzi artyści śpiewali klasyki big-bitu i funku z przełomu lat 60. i 70.

W kwietniu tego roku ukazała się podwójna płyta z tego koncertu. Fenomenalne wersje klasycznych kawałków Trubadurów, Niemena, Breakoutu, Niebiesko-Czarnych czy Krystyny Prońko wykonali m.in. Marika, Natalia Przybysz, Krzysztof Zalewski, Piotr Zioła, Skubas i wspomniana Bela Komoszyńska. Za aranżacje odpowiada Marcin Macuk, specjalista od genialnych powrotów do klasyków sprzed lat.

Męskie covery

Macuk, który na co dzień gra w zespole Hey, ale współpracował też m.in. z Brodką, to członek tegorocznej ekipy Męskiego Grania. I tam też sporo się dzieje jeśli chodzi o covery. I to nie tylko przebojów z czasów wódki na kartki.

Podczas poprzednich tras tego cyklu swoje wersje klasyków grali m.in. Rogucki i Organek („King Bruce Lee karate mistrz”) oraz Mela Koteluk i Zalewski („Mówię ci, że”). Tym razem Orkiestra Męskiego Grania wraca m.in. do kawałków Maanamu („Szare miraże”) albo Myslovitz („Chłopcy”). A skład orkiestry jest w tym roku naprawdę mocny. Obok wspomnianego Macuka, który zajmuje się m.in. aranżami tworzą ją Dawid Podsiadło, Kortez i Krzysztof Zalewski. Zresztą ten ostatni w tym roku powrócił do kompozycji Niemena. Na albumie „Zalewski śpiewa Niemena” zaprezentował fenomenalne klasyki Czesława sprzed lat. Do chórków zaprosił siostry Przybysz.

Nowa Osiecka, stara Paktofonika

Wśród młodzieży sięgające po numery sprzed dekad wyróżniłbym jeszcze The Dumplings. Justyna Święs i Kuba Karaś pokazali już, że na bliski im klimat electro potrafią przerobić zarówno repertuar Agnieszki Osieckiej (w zeszłym roku na albumie „NowOsiecka” wykonali jej „Ach nie mnie jednej”), jak i Edyty Górniak. Kilka dni temu opublikowali własną aranżację przeboju połowy lat 90., „Jestem kobietą”. Gościnnie pojawiła się w niej Mary Komasa. Coś mi się wydaje, że Górniak zazdrości tej wersji. A jak część młodzieży powie coś w stylu „ale kijowo zaśpiewała Górniak ten kawałek The Dumplings” to dopiero będzie Justynie i Kubie miło.

Święs zaśpiewała też w drugiej odsłonie kompilacji „Albo inaczej”. Podczas gdy w pierwszej części klasyki polskiego rapu śpiewali artyści z rodowodem z PRL-u, jak Wodecki, Bem czy Prońko to na  „Albo inaczej 2” sięgnięto po młodzież. Raperskie klasyki Fisza, Grammatika, Paktofoniki czy Sokoła śpiewają, obok wspomnianej Święs, jeszcze m.in. Piotr Zioła, Daria Zawiałow, Rosalie. i Ralph Kamiński. Niektóre wersje naprawdę zaskakują, jak chociażby „Chwile ulotne” Paktofoniki, które znalazły się tu w niemal jazzowej aranżacji.

Prodigy z Borutą

Wart odnotowania jest jeszcze jeden projekt z nowymi wersjami klasyków. To przygotowywane przez Allegro „Legendy”, do którego nagrano kilka coverów. Nie wszystkie porywają nowymi aranżacjami czy wykonaniem. „Aleja gwiazd”, „Jezu jak się cieszę”, „Mój jest ten kawałek podłogi” pewnie nie wszystkim się spodobają. Ale już takiej wersji „Cichosza” nie spodziewał się na pewno sam pan Turnau. Marcin Macuk i Krzysztof Zalewski nagrali coś, co przypomina miks Prodigy i Daft Punk – jak słusznie zauważył jeden z komentujących na YouTube.

I o to chodzi w nowych wersjach znanych kawałków. Najciekawsze są te, w których autorzy starają się znaleźć nowy sposób na ograny kawałek.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
Dziennikarz, przede wszystkim muzyczny. Zbieracz zabawek, komiksów i innych przedmiotów z epoki Commodore i Składnic harcerskich. Wszystko trzyma w domu - nie jest łatwo. Prowadzi bloga Bufet PRL.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Mieczysław Fogg i jego Warszawa przypomniana przez Młynarskiego i Maseckiego

“W tej smutnej wieczornej godzinie; Pamięcią swą sięgam w głąb dawnych swych lat; Minęły i wszystko przeminie; I czujesz jakby ci czas szczęście kradł”. Tak śpiewał Mieczysław Fogg i choć jego czas faktycznie przeminął, kolejne pokolenia artystów o nim nie zapominają. Dowodem tego płyta zespołu Młynarski-Masecki Jazz Camerata Varsoviensis, która przenosi prosto “w głąb dawnych lat”. Pomysłodawcą tego wydawnictwa był Michał Fogg, prawnuk warszawskiego barytona, z którym mieliśmy okazję porozmawiać.
Robert Skowroński
Robert Skowroński
4 sierpnia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ