Powiedz mi, kim jestem. Dlaczego quizy online są tak popularne?

3 minuty czytania
432
1
Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
17 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Jeśli wierzyć wynikom badania przeprowadzonego w 2012 roku na Harvardzie przez grupę naukowców pod kierownictwem Diany Tamir, 40 procent naszych codziennych wypowiedzi dotyczy tego, co czujemy i myślimy – innymi słowy, dotyczy po prostu nas.

Mówienie o sobie sprawia przyjemność, daje gratyfikację. To pierwsza ludzka skłonność wykorzystywana przez quizy, jednak bynajmniej nie jedyna.

Po pierwsze: wyrażanie siebie

Pytania w quizach psychologicznych, czyli tych, które mają nam powiedzieć coś, czego o sobie nie wiemy, zachęcają do koncentrowania się na własnych odczuciach, własnej osobowości, upodobaniach, przyzwyczajeniach. Na zupełnym luzie – bez wyrzutów sumienia i obaw, że ktoś weźmie nas za narcystycznych egocentryków.

Po drugie: natychmiastowa nagroda

Opisy wyników w quizach są skonstruowane w ten sposób, by – niezależnie od wyniku – uwypuklić pozytywy, podkreślić zalety i predyspozycje. To miły zastrzyk pozytywnej energii. Bycie „elokwentnym mówcą, który zawsze ma do powiedzenia coś interesującego” brzmi znacznie lepiej niż „nieznośny gaduła, któremu usta się nie zamykają”.

Po trzecie: interaktywność w przyswajaniu wiedzy (i chwaleniu się nią)

Zdaniem Anny Lewowskiej, założycielki serwisu Quizowa.pl, w Polsce największą popularnością nie cieszą się jednak quizy psychologiczne – Polacy wolą quizy wiedzy. Ludzie mają potrzebę, by odświeżać wiadomości, przypominać sobie zapomniane fakty, sprawdzać się. I dzielić się tym z innymi, co widać po dyskusjach pod linkami na Facebookowych profilach.

Po czwarte: powrót wspomnień

– Chęć odświeżenia wiadomości i pewna tęsknota za czasami szkolnymi stanowią sporą motywację dla wielu osób. Lawinę wspomnień zawsze wywołują także quizy odnoszące się do czasów młodości – lat 80. czy 90. – zauważa Anna Lewowska, dodając, że największa grupa rozwiązujących to osoby po trzydziestce i starsze.

Po piąte: śledzenie trendów w pigułce

Przoduje w tym portal BuzzFeed, który – niejednokrotnie skrótowo i hasłowo, więc w łatwo przyswajalny sposób – przybliża swoim użytkownikom to, co aktualnie jest „na fali”. Nieważne, o jaką dziedzinę chodzi: film, modę, politykę, kulinarnia czy telewizję, automatycznie poprawia nam się samopoczucie (bo nadążamy). W gruncie rzeczy jest to komfortowe złudzenie, rodzaj satysfakcjonującej pułapki – BuzzFeed tworzy w nas iluzję bycia na czasie, ale to w zupełności wystarcza.

Po szóste: szybko, łatwo i przyjemnie

Krótkie pytania, skondensowane odpowiedzi, czasami wręcz pogrupowane dla ułatwienia (jedna opcja dotyczy kilku możliwych wyników), więcej grafiki niż słowa. Przejście lekkiego i sympatycznego quizu psychologicznego zajmuje dosłownie chwilę i już dostajemy swoją nagrodę w postaci pochlebnie sformułowanego opisu.

Po siódme: trochę inspiracji, trochę refleksji

Ten moment czytania wyniku jest krótką co prawda, ale jednak chwilą autorefleksji. Skoro mam te (dobre) cechy, to może faktycznie mógłbym zrobić, umieć, osiągnąć więcej? Może mógłbym zaskoczyć sam siebie? Może wiele jeszcze przede mną?

Po ósme: wszyscy jesteśmy w tym razem

Ja rozwiązuję, przyjaciółka też, chwalimy się na kanałach społecznościowych, ktoś skomentuje, ktoś inny sprawdzi, jaki jemu z kolei wyjdzie wynik… Są komplementy, dowcipy i życzliwe docinki. Jest zatem zabawnie, rozrywkowo.

A ludzie rozrywkę wszak lubią, co widać również po popularności polskich serwisów – dane z Quizowa.pl to potwierdzają. – Przez ostatni rok liczba użytkowników naszego serwisu niemal się podwoiła. Aspekt społecznościowy jest naprawdę dużym atutem, a niektóre osoby układają nawet wiersze o rozwiązanych quizach! – podsumowuje Anna Lewowska.

Po dziewiąte: mechanizm przemieszczenia

Podświadomie uciekając od rzeczy, które budzą w nas niepokój, gniew czy dyskomfort (konfrontacja z szefem, termin zdania projektu, przykry telefon…) koncentrujemy się na czymś obojętnym – w tym przypadku, rozwiązywaniu quizu. Ma to swój porządek: odpowiadamy na pytania, zaznaczamy odpowiedzi, dochodzimy do rezultatu, czyli dokonujemy czegoś, rejestrujemy faktyczne „działanie”. Przykry obowiązek oddala się w czasie, a nam się wydaje, że wcale nie siedzieliśmy bezczynnie.

Wedle informacji zgromadzonych na blogu TryInteract, w 2013 roku najczęściej czytanym w Timesie artykułem był właśnie quiz. Ponad 20 milionów osób rozwiązało quiz BuzzFeeda „W jakim mieście powinieneś żyć”. Coraz częściej jest to też zręczne narzędzie reklamowe, na czym skorzystała np. sieć restauracji Red Lobster – promocja nowej oferty menu za pośrednictwem quizu w ciągu kilkunastu dni zgarnęła ponad 200 tysięcy polubień na Facebooku.

To daje do myślenia: odpowiednio zrealizowany (czytaj – z wyczuciem, co faktycznie może wzbudzić szerokie zainteresowanie użytkowników) quiz ma w sobie potężny potencjał marketingowy, nadal jeszcze nie do końca wykorzystany. Od czasów, gdy w 1996 roku Chandler w serialu „Przyjaciele” pochwalił się wynikiem quizu rozwiązanego podczas chwil zadumy w toalecie (pismo dla pań objawiło mu, że ceni wyżej mężczyzn niż karierę), również w tej dziedzinie dokonał się olbrzymi postęp, bo i konkurencja jest olbrzymia.

Samo umieszczenie testu w sieci to jeszcze żadna gwarancja sukcesu. Ludzie pragną rozrywki, przyjemności, ale są też wymagający. Zniechęcą się zbyt wyśrubowanym (bądź zaniżonym) poziomem quizu wiedzy, skrzywią na widok banalnego pytania o ulubiony kolor… Quizy w sieci są faktycznie niesłychanie popularne, jednak im częściej je rozwiązujemy, tym więcej wymagamy. W którymś momencie dojdzie więc do granicy, do przesytu. Na razie jednak na horyzoncie nie widać żadnego narzędzia, które zdołałoby im zagrozić. Bo quizy są fajne. Po prostu.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
Pisze, bo musi. Bez tego udusiłaby się z nadmiaru emocji. Taki ma zatem sposób na życie, spędzone głównie na filmowo, chociaż krytykiem filmowym się akurat nie czuje. Profiler z zamiłowania, zafascynowana historią zbrodni i kryminologią. Ubolewa, że los nie pozwolił jej wstąpić do FBI. Samozwańcza specjalistka od serialu "Z Archiwum X".
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

The Path, czyli komputerowa gra na (kobiecych) emocjach

Odpalając grę, zazwyczaj wiemy mniej więcej, czego możemy się spodziewać. W prostej strzelance będziemy zręcznie eliminować wrogów, w przygodówce rozwiązywać zagadki, w strategii budować miasta albo podbijać lądy. The Path jest jednak czymś zupełnie innym – to nie jest właściwie gra, ale emocjonalne doświadczenie. Inne dla każdego, kto przez nią przechodzi, ale szczególnie interesujące dla kobiet.
Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
10 lipca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ