Robią zdjęcia słuchem, dotykiem, wyobraźnią. Niewidomi fotografowie i ich praca

8 minut czytania
1011
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
5 sierpnia 2018
fot. Evgen Bavcar via Wikimedia Commons CC-BY-SA-4.0

Odsłuchaj

Fotografują inaczej. „Spojrzenie” w ich ujęciu staje się czymś głębszym, bardziej uniwersalnym i jednocześnie oryginalnym. Często ich fotografie są rozmyte, przesycone strugami światła, konceptualne. Fotografia i problemy ze wzrokiem zdają się wykluczać, a tymczasem poszerzają perspektywę. Dowodem tego są mniej i bardziej słynni fotografowie, którzy albo są zupełnie niewidomi, albo borykają się z częściową utratą wzroku.  

Jak pisała Susan Sontag („O fotografii”), fotografowanie oznacza wchodzenie w pewną relację, która kojarzy się nam z poznaniem, czyli zawładnięciem. Każdy fotograf szuka sposobu obrazowania, które pozwoliłoby mu oddać swoje specyficzne doświadczenie, relację z fotografowanym przedmiotem, moment zawładnięcia nim. Nikt nie patrzy tak samo. Ta odmienność kryje się m.in. w umyśle i zmysłach, które w różnym stopniu „pracują” nad danym obrazem. Co kiedy jeden z nich zostaje wyłączony lub wyciszony? Co, jeśli ktoś, kto chwyta za aparat i „patrzy” inaczej, jest niedowidzący albo niewidomy?

Cyklop

Jeden z dwudziestu najbardziej wpływowych fotografów na świecie według prestiżowego magazynu Photo District News i zapowiadany autor zdjęć do kalendarza Pirelli w 2019 roku od urodzenia nie widzi na jedno oko. Albertowi Watsonowi, bo o nim mowa, nie przeszkodziło to jednak w stworzeniu słynnych, wręcz ikonicznych zdjęć, głównie portretów. Wykonał jedną z najbardziej znanych fotografii Alfreda Hitchcocka, na którym filmowiec trzyma gęś, czarno-biały portret Steva Jobsa czy fotografię Kate Moss na początku kariery. Sama modelka nazwała ją najlepszym zdjęciem, jakie kiedykolwiek jej zrobiono. Watson tworzy fotografie artystyczne i komercyjne. Jego zdjęcia zdobiły okładki ponad 100 numerów pisma Vogue na całym świecie, publikował też w wielu innych magazynach, takich choćby jak Rolling Stone, Time czy Harper’s Bazaar.

Albert Watson przyszedł na świat w Szkocji. Studiował projektowanie graficzne i od czasu do czasu zajmował się również fotografią. Ale dopiero w 1970 roku, kiedy przeniósł się z żoną do Stanów Zjednoczonych, w których przez pierwszy rok robił zdjęcia głównie hobbystycznie, zaczęła się jego kariera. Pierwszą znaną osobą, którą sfotografował, był wspomniany już Alfred Hitchcock. Od tego czasu przed jego obiektywem stanęła rzesza gwiazd, modelek, celebrytów, artystów. Watson jest podobno pracoholikiem, a archiwa w jego pracowni wypełniają miliony zdjęć i negatywów ze słynnych sesji. Jego prace goszczą w muzeach i galeriach na całym świecie.

W wywiadach Watson raczej nie wspomina o jakimś specyficznym sposobie widzenia, choć informacja o  tym, że nie widzi na prawe oko, pojawia się w niemal każdym tekście na jego temat. Jedna z jego książek nosi natomiast tytuł „Cyclops”, nawiązując nie tylko do „oka” aparatu fotograficznego, ale też do sytuacji fotografa. W wywiadzie dla The Glass Magazine twórca podkreśla natomiast, że jeśli fotografia ma moc, charyzmę, potrafi zmienić sposób postrzegania czegoś. Uważa też, że największą jej siłą jest komunikowanie i zaznacza, że w zdjęciach szuka emocji. Twierdzi, że dobry fotograf zrobi zdjęcie nawet iPhonem. Sam jest oczywiście perfekcjonistą.

Sztuka niemożliwa

Fotografowie „patrzą” na różne sposoby. Są też tacy, którzy w jakiś sposób oddają na zdjęciach doświadczenie niepełnosprawności, zwłaszcza jeśli są to twórcy zupełnie niewidomi, jak Pete Eckert. Fotograf stracił wzrok w wyniku choroby genetycznej, ale mimo tego zajął się, jak można przeczytać w wywiadzie z nim w serwisie MutualArt, sztuką, która mogłaby się wydawać dla niewidomej osoby niemożliwa. Jego prace wyglądają jak świetlne obrazy. Pracuje ze światłem, laserami i tworzy własne wizje. Sam o sobie mówi, że jest wizualną osobą, która nie widzi. Brał również udział w komercyjnych projektach, współpracując na przykład z Volksvagenem czy z Playboyem.

Eckert jest twórcą, który wyraźnie mówi o swojej niepełnosprawności, a także nawiązuje do sytuacji innych niewidomych osób. Na jego stronie internetowej obok zdjęć znaleźć można również czarną serię rysunków inspirowanych niemieckim ekspresjonizmem, które stworzył, kiedy zaczął tracić wzrok. Nazywa je „Ciemną serią” . Niektóre uważa za zbyt mroczne, by je pokazać, jednak zaznacza też, że dla osób w takiej sytuacji w jakiej sam kiedyś się znalazł, ze świadomością nadciągającej utraty, mogą mieć funkcję terapeutyczną i pomagać radzić sobie z nową sytuacją.

We wspomnianym wywiadzie mówi, że szuka metafor odnoszących się do ślepoty: „Widzący patrzą na świat jakby siedzieli przed obrazem. Niewidomi widzą go w 360 stopniach, zanurzonego w wodzie. Nie robi mi to żadnej różnicy, jeśli stoję w jednym kierunku i trzymam kamerę nad głową, robiąc zdjęcia, które są za mną, ponieważ robię je przez dźwięk”. Eckert dodaje, że słuchając obiektu, buduje jego obraz w swoim umyśle, to właśnie słuch jest jego oczami, podobnie jak dotyk. Tworzy też serie krytycznie odnoszące się do problemów osób niewidomych, mające uzmysłowić innym, z jakimi problemami w najprostszych czynnościach z powodu nieprzychylności innych mogą się spotkać. Przykładem tego jest „Bus Series”. Na czarnobiałych zdjęciach pojawiają się różne ujęcia z autobusu, a na nich ludzie z zasłoniętymi oczami – anonimowi, zamknięci, brutalnie chcący pozostać być może w takim właśnie trwaniu.

Tęskniąc za światłem

Kolejnym niewidomym twórcą, który zrobił międzynarodową karierę jest Evgen Bavcar, pochodzący ze Słowenii twórca, który wzrok utracił jako dziecko. Najpierw wpadł podczas zabawy na gałąź, tracąc jedno oko, kilka miesięcy później wybuch doprowadziła do tego, że całkiem stracił wzrok. Paradoksalnie to, że miał już sztuczne oko, uratowało go przed śmiercią, gdyż odłamek wbił się w protezę, zamiast przebić się do mózgu. Mówi o sobie, że wie, iż jest dobrym fotografem, choć nigdy nie widział żadnego swojego zdjęcia.

Pierwszą fotografię zrobił w wieku 16 lat swojej dziewczynie, już kiedy był niewidomy. Zachwyciło go to, ale wiedział też, że nigdy nie będzie mógł z tego żyć. Poszedł więc w zupełnie innym kierunku, dopiero po kilku latach pracy na stanowisku operatora centrali telefonicznej poczuł, że to nie dla niego. Wrócił na studia w Ljubljanie, a potem wyjechał do Paryża i kształcił się na Sorbonie. Tam fotografia zamieniała się w coś więcej.  Evgen Bavcar został nawet ogłoszony w 1988 roku naczelnym fotografem Paryskiego Miesiąca Fotografii. Jest filozofem, wykładowcą, podróżuje, uczy. I podobno przechadza się po Paryżu w swoim charakterystycznym czarnym kapeluszu i czerwonym szaliku. Oczywiście z aparatem w ręce.

Podobnie jak Eckert bardzo często mówi o znaczeniu swojej niepełnosprawności dla fotografii, które wykonuje. „Wierzę, że każdy obraz fotograficzny, przynajmniej w moim przypadku, jest obrazem mentalnym, ponieważ bez mojego umysłu, bez mojego ducha, nie mógłbym tworzyć zdjęć” mówi w materiale filmowym Parco Arte Vivente, eksperymentalnego Centrum Sztuki Współczesnej z włoskiego Turynu. Jego uczniowie pracują w opaskach na oczach, dotykają swoich modeli – uczą się najpierw tworzyć mentalne obrazy, a dopiero potem fotografie. W książce Tanviry Bush, opisywanej przez Guardiana publikacji „The Blind Photographer”, której autorka sama niemal zupełnie nie widzi, i opisuje innych twórców zajmujących się fotografią mimo problemów ze wzrokiem, również pojawia się postać Evgena Bavcara. „Nawet niewidoma osoba ma wizualne narzędzia i optyczne potrzeby, jak ktoś, kto tęskni za światłem w ciemnym pokoju. Przez to pragnienie fotografuję” – zaznacza twórca.

Bez szufladek

Autorka wspomnianej książki, Tanvira Bush, również ma poważnie uszkodzony wzrok – cierpi na retinopatię barwnikową. Właśnie, kiedy zaczęły się jej problemy z jego utratą, zaczęła fotografować, żeby tym sposobem badać to trudne doświadczenie. Eksperymentowała więc, wykorzystując przy tworzeniu swoich zdjęć folię, folię bąbelkową, różnego rodzaju siatki czy wodę. Zaczęła również współpracę z meksykańską organizacją pozarządową Ojos que Sienten A.C/Sight of Emotion i międzynarodową charytatywną organizacją charytatywną PhotoVoice, z którymi współpracowała między innymi przy dwóch projektach – „Beyond Sight” i „Sights Unseen”. Prowadziła też warsztaty z osobami niedowidzącymi oraz innymi zainteresowanymi fotografią sensoryczną.

Choć Tanvira Bush jest przede wszystkim pisarką i reżyserką, wykorzystała fotografię do zbadania swojego doświadczenia utraty wzroku i skierowała swoje zainteresowanie na innych twórców, którzy fotografują inaczej. Rozmawiając jednak z Guardianem, podkreśla, że jest przede wszystkim pisarką i nigdy nie przyszłoby jej do głowy, żeby określać siebie jako niewidomą pisarkę. Dodaje, że dlatego iż fotografia nie jest jej głównym zajęciem, nie ma problemu z określeniem „niewidoma”, ale gdyby była jej sposobem na życie, na pewno nie pozwoliłaby się nikomu zaszufladkować.

Czy sztuki wizualne, a szczególnie fotografia, to obszar, który gryzie się z określeniem „niewidomy”? Jak zauważają autorki artykułu „Sztuki wizualne oczami niewidomych” – Magdalena Szubielska i Ewa Nestorowicz – z magazynu Fragile (nr 1 (35) 2017), sama nazwa „sztuki wizualne” może się wydawać krzywdząca dla osób borykających się z problemami wzrokowymi lub w ogóle niewidzących. Jednak badaczki zaznaczają, że istotą percepcji estetycznej sztuki współczesnej nie jest patrzenie, a raczej stawianie pytań, swoista interpretacja, której można dokonywać za pomocą innych zmysłów. A skoro można je odkrywać, można je też tworzyć, czego dowodem są, na przykład, niewidomi fotografowie.

Inne widzenie

Oczywiście pracę twórcom z niepełnosprawnością wzroku ułatwia technika i czasami wspomagający ich asystenci. Ci ostatni służą pomocą podczas sesji lub później, kiedy przychodzi ocenić zdjęcia. Ogromnie ważny jest także dotyk i słuch, co podkreśla Pete Eckert, który opisuje, że fotografując np. katedrę, sprawdza szklane okna czy dotyka stolarki, a potem wyobraża sobie zdjęcie. W jaki sposób pracuje niewidomy fotograf można również przyjrzeć się w krótkometrażowym filmie pt. „Marcel” Emanuela Orengo, inspirowanym postacią Evgena Bavcara, w którym twórca zaczyna od dotknięcia twarzy swojej modelki.

Choć niektórzy uważają, że fotografia niewidomych to sprzeczność sama w sobie, jest mnóstwo takich osób, które profesjonalnie lub amatorsko robią zdjęcia. Prowadzone są również warsztaty tego rodzaju, jak i podejmowane różnego rodzaju inicjatywy, które miałyby umożliwić osobom z niepełnosprawnością wzrokową odbiór fotografii – tworzy się np. na podstawie zdjęć grafiki dotykowe, proste przestrzenne modele. Coraz częściej więc docenia się innego rodzaju widzenie, ważne dla samej fotografii, bo tym bardziej podkreślające jej wieloaspektowość, złożoność i możliwości.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Film

Tęsknota za niedoskonałością – filmy o fotografii na Docs Against Gravity

Fotografia ma wiele twarzy – jest dokumentacją rzeczywistości, sztuką, w końcu obsesją – podobnie jak opowieści o niej. Podczas 15. Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity spojrzeć można na nią z perspektyw zawodowców, pasjonatów i zwykłych ludzi.
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
17 maja 2018
CZYTAJ WIĘCEJ