To my toniemy – statystyki z dna rozpaczy

4 minuty czytania
453
0
Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
26 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

W policyjnych statystykach utonięć trudno znaleźć dzień z liczbą zero. Śmiało stwierdzić można, że w trakcie wakacyjnych miesięcy ludzie toną w Polsce praktycznie codziennie. Od początku roku to już ponad 400 przypadków, w samym lipcu 75, w sierpniu – już 89. Każdego roku, na sto tysięcy Polaków, dwóch tonie i warto przy tym zauważyć, że nie jest to współczynnik ogólnoeuropejski, w innych krajach Unii wynosi on bowiem o połowę mniej. Ewidentnie mamy z wodą problem…

Łatwo machnąć ręką na te przerażające statystyki i zrzucić winę za nie na karb upojenia alkoholowego, tak często towarzyszącego wszelkiej maści plażingom i smażingom. To jednak nie do końca tak. Na 449 utonięć w 2017 roku, alkohol stanowił przyczynę 97 z nich. To wciąż oczywiście dużo, ale pozostałe ponad trzy czwarte nieszczęśników utonęły trzeźwe. Jeśli więc lubimy powtarzać sobie, że skoro wchodzimy do wody nie zażywając uprzednio substancji wyskokowych, to jesteśmy bezpieczni, być może pora zdjąć różowe okulary i spojrzeć w oczy brutalnej prawdzie – nie, nie jesteśmy.

Woda jest bezwzględnym żywiołem, a sytuacja, w której zaczynamy się topić może przytrafić się właściwie każdemu – wystarczy zmęczenie, skurcz, chwila paniki i nagle umiejętności pływackie mogą nas zawieść. Dobrze jest mieć świadomość, że zdecydowana większość topielców potrafiła pływać.

Toniemy w ciszy

Filmy, bajki czy seriale utrwaliły w naszej wyobraźni obraz osoby topiącej się, która krzyczy i machając ramionami rozbryzguje wodę wokół siebie. W rzeczywistości tonący człowiek nie ma szans na takie zachowanie. Całą energię zużywa na to, by utrzymać twarz na powierzchni wody, walcząc o przetrwanie, nie jest w stanie wyciągnąć ręki ponad jej lustro i pomachać o pomoc. Toniemy w pozycji pionowej i cała rozpaczliwość sytuacji polega na tym, że nie możemy obrócić się na brzuch bądź plecy – cóż, wtedy byśmy nie tonęli. Woda ciągnie ciało w dół, zalewając również głowę. Tonący, któremu uda się na chwilę ją wynurzyć, będzie próbował haustami łapać powietrze, ale raczej nie uda mu się krzyknąć – jeśli wyda z siebie jakiś dźwięk, będzie to raczej niezrozumiały cichy bulgot.

Zachowania charakterystyczne dla topiących się osób zebrał i przedstawił amerykański ratownik wodny i naukowiec Francesco A. Pia. Wyróżnić wśród nich można symptomy takie jak:

– głowa w wodzie, usta na poziomie lustra wody

– głowa przechylona do tyłu i otwarte usta

– szklane oczy i puste spojrzenie

– zamknięte oczy

– włosy opadające na czoło lub oczy

– nogi nie pracują, pozycja pionowa

– gwałtowne łapanie powietrza

– nieudane próby płynięcia w określonym kierunku (osoba próbuje płynąć, ale stoi w miejscu)

– próby płynięcia na plecach

Nie ratuj samodzielnie

Wszystko to trwa ledwie chwilę, nie więcej niż kilka minut. Tonący, choć broni się przed tym ze wszystkich sił, nabiera coraz więcej wody w płuca. Wtedy jednak można go jeszcze uratować. Z chwilą, gdy ostatecznie znika pod wodą, szanse drastycznie maleją.

Choć, pisząc bez ogródek, jeśli w pobliżu nie ma profesjonalnego ratownika, niewielkie są od początku. Nawet specjaliści zalecają, aby nie ratować samodzielnie tonącego, chyba że znajduje się blisko brzegu, czy np. molo i istnieje możliwość podania mu jakiegoś przedmiotu lub też możliwe jest utworzenie łańcucha ludzkiego. Inne próby ratowania tonącego przez niewykwalifikowane do tego osoby, mogą z dużym prawdopodobieństwem skończyć się zwiększeniem liczby ofiar, bowiem powiedzenie o tym, że tonący chwyta się brzytwy nie wzięło się znikąd. Tym chętniej chwyci ciało kolegi i niechcący pociągnie je ze sobą.

Podstępny akwen

Wprawdzie Polacy najczęściej toną w rzekach, jeziorach, stawach i zalewach, ale pisząc o utonięciach nie sposób nie wspomnieć o specyfice morza, nad którym tak chętnie spędzamy urlopy całymi rodzinami. Morze jest zbiornikiem szczególnie niebezpiecznym ze względu na występujące w nim falowanie i prądy. Woda w morzu nie stoi, ale jest w ciągłym ruchu, w związku z czym trzymanie się blisko brzegu, czy wchodzenie „tylko po kolana” może się na niewiele zdać, zwłaszcza w przypadku dzieci, o czym brutalnie przypomniała niedawna tragedia w Darłówku.

Obok fal, najgroźniejszym zjawiskiem występującym w morzu są prądy wsteczne, które dosłownie wciągają człowieka znajdującego się w ich zasięgu wgłąb morza. Nawet najlepszy pływak nie jest w stanie wydostać się z prądu wstecznego (inaczej zwanego m.in. strugowym czy rozrywającym), płynąc w kierunku brzegu. Jedynym sposobem jest płynięcie w bok (ale nie w każdą stronę jest skuteczne, to zależy od specyfiki prądu), bądź spokojne poddanie się prądowi i wypłynięcie zeń, gdy ten już osłabnie. Pozostaje się jedynie domyślać, że o spokój w takiej sytuacji raczej jednak trudno…

Pozwól się uratować!

Ratownik być może nie zawsze zdąży dotrzeć na czas, ale jego obecność na kąpielisku na pewno w ogromnej mierze zwiększa nasze szanse na przetrwanie w razie, gdyby zdarzyło nam się tonąć. Dlatego warto wybierać plaże i kąpieliska strzeżone, na których wezwanie pomocy w przypadku zobaczenia osoby tonącej zajmie chwilę. W innych miejscach należy skorzystać z telefonów alarmowych: 112 lub 984. Eksperci zalecają też zaopatrzenie się w bojkę, przyczepianą do ciała, która nie przeszkadza w pływaniu, a w kryzysowej sytuacji może stanowić oparcie i ratunek. Nic nie zastąpi też na pewno zdrowego rozsądku – do wody wchodźmy trzeźwi i zwracajmy uwagę na swoich towarzyszy, jak też poprośmy ich, aby zwracali uwagę na nas.

Jutro nadejdzie kolejny letni dzień, a w policyjnej tabelce przy dzisiejszej dacie pojawi się nowa liczba. Dołóżmy wszelkich starań, aby była to liczba zero.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania człowiek gór, o których bloguje na Rudazwyboru.pl. Trochę pisze, trochę biega, trochę się wspina, ale - nie oszukujmy się - marzy o tym, by móc całymi dniami oglądać seriale. Po trzydziestce stara się być po prostu sobą, cokolwiek miałoby to znaczyć.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Ryzykowny tryb życia? Tych pięć zachowań zagrozi ci bardziej

Wspinaczka wysokogórska. Wyścigi motocyklowe. Spadochroniarstwo. A może przygodny seks lub samotne podróże po najdalszych kontynentach? Każda z tych rzeczy może się kojarzyć z ryzykiem. Tymczasem są też takie zachowania, za którymi nie stoi potrzeba wrażeń, a wręcz przeciwnie – konformizm i niechęć do wysiłku. I są one co najmniej tak samo niebezpieczne dla naszego życia.
CZYTAJ WIĘCEJ