Tradycją nazwać niczego nie możesz, czyli rzecz o dziecięcych imionach

3 minuty czytania
469
2
Anna Godzwon
Anna Godzwon
17 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

W nieśmiertelnym „Misiu” węglarz, grany przez Marka Siudyma, chciał dać córeczce na imię Tradycja. „Zasadniczo, pobieżnie my ją nazywamy Marysia, ale tak chcemy jej dać jakoś bardziej nowocześnie” – tłumaczył swoją decyzję przekonując, że Tradycja to dobre imię dla dziewczynki. Usłyszał bowiem w telewizji, że narodziła się nowa świecka tradycja. Dziewczynki z takim imieniem ze świecą szukać. Żaden urząd by takiego nie zarejestrował. Co innego swojskie Brajany, Dżesiki, Isaury czy Leonciowie.

Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało właśnie na swojej stronie internetowej listę imion nadawanych dzieciom w pierwszej połowie tego roku. Podium imion żeńskich obsadziły Zuzanna, Julia i Zofia.

Zachariasze i Tyberiusze

U chłopców prym wiedzie Antoni (Przypadek? Nie sądzę…), tuż za nim Jakub i Jan. Tradycyjne polskie imiona. Ale jeśli wczytać się w tę listę, znajdziemy też imiona zaskakujące i takie, które mogą świadczyć o tym, jak zmienia się struktura polskiego społeczeństwa i że rodzą się u nas także dzieci, których przynajmniej jeden rodzic nie jest Polakiem. Są imiona brzmiące wschodnio – jak Nadia, Zoja, Nikita czy Artem, dużo jest tych zachodnich – Carmen, Sophie, Xavier czy Philip. Są piękne staropolskie imiona – Gniewosz, Sambor czy Dobrochna. Mamy w pierwszej połowie roku ośmiu biblijnych Zachariaszy i tyluż samo rzymskich Tyberiuszy.  Są dwie Aisze, dwie Ajsze i dwie Fatimy. Są imiona wietnamskie – Bao Anh (dwie dziewczynki) czy Tuan Kiet (dwóch chłopców).

Zgodnie z polskim prawem o aktach stanu cywilnego imię lub imiona, jakie rodzice nadają dziecku, nie mogą mieć charakteru ośmieszającego lub nieprzyzwoitego. Mogą być natomiast imionami obcymi – co z jednej strony może tłumaczyć wysyp obco brzmiących imion, ja jednak skłaniałabym się ku teorii, że więcej dzieci rodzi się w Polsce z mieszanych par. Prawo stanowi,  że kierownik urzędu stanu cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia rodziców o wyborze imienia lub imion dziecka, jeżeli wybrane imię lub imiona są w formie zdrobniałej – ale patrząc na tę listę chyba nie do końca jest to prawo stosowane, bo w pierwszej połowie roku urzędy stanu cywilnego zarejestrowały dwie Zosie, dziewięciu Franków czy dwóch Wojtków. Rodzice w ciągu pół roku mogą podjąć decyzję o zmianie imienia bądź imion dziecka – ale taka zmiana możliwa jest tylko raz. Później oczywiście w dorosłym życiu delikwent obdarzony niechcianym imieniem może je sam sobie zmienić.

Poziomka i Dajana

Boom na nadawanie dzieciom oryginalnych i niekoniecznie polskich imion przyszedł do naszego kraju w połowie lat 80. wraz z serialem „Niewolnica Isaura” o służącej, prześladowanej przez złego pana Leoncia. Odtwórcy głównych ról przylecieli do Polski, były wywiady, wizyty w zakładach pracy, a jak Polska długa i szeroka zaczęły rodzić się Isaury i Leonciowie.  Przełom wieków należał do Dżesik i Brajanów i te imiona nadal trzymają się mocno – z zestawienia MC wynika, że imię Jessica nadano w Polsce w pierwszym półroczu 24 razy, Jesika – 2 a Dżesika 6; aż 89 chłopców nosić będzie imię Brajan, a 19 – Brayan. Ale mamy też na ministerialnej liście 11 dziewczynek o imieniu Luna, 8 – Leyla, 7 – Kesja, 4 – Ayla czy 2 – Warwara. Wśród chłopców znajdziemy dwóch o imieniu Rudra, tyluż samo – Enes czy Conan.

Pomysłowość polskich rodziców nie zna granic do tego stopnia, że w 2007 roku Rada Języka Polskiego, której zadaniem jest dbanie o czystość naszej mowy, sporządziła listę takich imion, których nie zaleca nadawać dzieciom. Znalazły się na niej między innymi Montezuma, Opieniek, Merlin i Kuba (jako imię żeńskie) a także Pacyfik, Poziomka i Tupak. Jest na tej liście także Dajana – ale mimo to dwie urodzone w Polsce dziewczynki w pierwszym półroczu tego roku będą nosić takie imię.

Imię i nazwisko, na które nie mamy wpływu do uzyskania pełnoletności, to bagaż na całe dzieciństwo i młodość. Jeśli obco brzmiące imię połączone jest ze swojskopolskim nazwiskiem, za wielki świat służy rodzicom kuchenny blat i serialowi bohaterowie, których imionami obarczają potem dzieci, to więcej niż pewne, że rówieśnicy szydzić będą z potomka bezlitośnie.  A przecież nie każdy poniesie takie imię za granicę, tam gdzie będzie brzmieć naturalnie. Niewielu wystarczy samozaparcia, a niejednokrotnie także znajomości prawa, by w dorosłym życiu takiego niechcianego prezentu od rodziców się pozbyć. Wielu rodzicom za to wciąż brakuje wyobraźni.

A gdyby ktoś z Państwa był ciekaw, to w pierwszej połowie roku urodziło się także 23 Januszów i sześć Grażyn.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Nazywam się Paulina Wywłoka. I chcę to jak najszybciej zmienić. Imiona i nazwiska bywają jak kula u nogi

Skoro dziewczynka może nosić imię Róża, to dlaczego chłopczyk nie może być Dębem? Takie pytanie zadali rodzice, którzy chcieli, by ich potomek nosił imię Dąb. Sąd przyznał im rację.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
23 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ