Urodziła przez cesarkę? Spalić ją na stosie!

3 minuty czytania
434
2
Aleksandra Zielińska
Aleksandra Zielińska
31 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Zastanawiam się, na ile jeszcze sposobów my – kobiety jesteśmy w stanie dokopać nam – kobietom. Nasza wyobraźnia i inwencja są tu nieograniczone. Co jeszcze wymyślimy i jak nisko jesteśmy w stanie uderzyć?

Sama nie jestem tu bez grzechu, wiadomo. Tym bardziej bolą mnie cudze przewiny. To postawa naganna, lecz powszechną, rozejrzyjcie się, a zobaczycie. Dziś będę kopać dokopujących, niech historia nas rozsądzi.

Suwak na brzuchu

Ja oczywiście wszystko wiem i rozumiem. Poród naturalny, to jedyna gwarancja, że dziecko będzie miało emocjonalną więź z matką. Poza tym obydwoje dostaną za swoje już na starcie tej relacji, a tak właśnie powinno być. A gdyby Bóg chciał, żebyśmy rodziły przez powłoki brzuszne, to by nam tam zaprojektował suwak prawda? A przecież tego nie zrobił.

Z nieznanych powodów siły boskie nie zaprojektowały nam również samoistnie wykonujących się przeszczepów wątroby i nerek.

Ani też środków przeciwbólowych uruchamianych z powietrza podniesieniem brwi, samoleczących się z próchnicy trzonowców czy zamontowanego na stałe w organizmie wihajstra, emitującego w razie potrzeby specyfiki przeciwzapalne, przeciwgorączkowe czy też – zakryjcie oczka – antykoncepcyjne. Ups.

Nie czepiajmy się jednak luk w rozumowaniu, wszak ludzkość od zawsze robi z logiki damę negocjowalnego afektu i jakoś istnieje nadal. Nie jest też istotne, że co jakiś czas media obiega koszmarna historia o kolejnym dziecku, które nie przeżyło wymuszonego na matce porodu naturalnego. Historie o idealnie zdrowych płodach, które na skutek dobrodziejstw wymuszonego porodu naturalnego zostały dziećmi z trwałą niepełnosprawnością są już mniej głośne. A szkoda.

Lecz wiadomo, żyjemy w kraju, w którym ma się urodzić, nieważne, jak będzie żyć. A najlepiej, żeby urodziło się naturalnie.

Cesarka? Naturalnie!

Nieważne, jakie są twoje motywy. Czy decyzję o cesarce podjęłaś dawno temu, czy chcesz jej dopiero w szpitalu, bo czujesz, że coś nie tak. Nieważne, czy masz powody, czy się zwyczajnie boisz. Nieważne, czy cesarka ma ci zapewnić komfort psychiczny, czy nie chcesz nacinania krocza, czy nie pragniesz pogorszenia wady wzroku, czy domagasz się ratowania życia dziecka, czy wreszcie – swojego. Nieważne, czy uciułałaś na prywatną opiekę, szpital i gwarantowaną obecność lekarza, który prowadził cię w ciąży, czy może miałaś szczęście i ktoś w państwowej placówce uwzględnił twoje życzenie.

Jesteś leniwa, głupia, podła i niedouczona. Nie jesteś prawdziwą matką. Nie urodziłaś dziecka, tylko ci je wyciągnęli. Będziesz miała kłopoty. Dziecko będzie miało kłopoty. Na pewno okaże się dziwne, krzywe, niekochające, nie takie. Nie cierpiałaś? Nie wyłaś z bólu, ze strachu, nie przeczołgali cię na porodówce? Zapłacisz za to. Zapłacicie. Masz kaprysy, usłyszysz. Zachciało ci się, usłyszysz. Co to takiego zszywanie krocza, my przeszłyśmy i żyjemy, usłyszysz. Dzieci z cesarek mają często problemy rozwojowe, usłyszysz.

Doprawdy, mniejsza o to, że te wspomniane problemy rozwojowe wynikają z prostej zależności: zagrożona ciąża – problemy z rozwojem płodu – problemy przed lub w trakcie akcji porodowej – cesarka.

Tak, cesarka jest tu skutkiem kłopotów, nie ich przyczyną. Ale kto by tam wspominał o drobiazgach.

Empatia 2.0

Wszystkie te wspaniałe, kojące, empatyczne i przede wszystkim mądre teksty – wygłosiły kobiety do innych kobiet. Często wygłaszające były gorącymi rzeczniczkami prawa do wyboru i samostanowienia. Kobiety. Nie lekarze, którzy muszą pozbawić się czasem uczuć, żeby nie oszaleć. Nie żule spod lokalnego Alkohole24h. Nie ksiądz Rydzyk, czy prawicowy poseł, którzy pragną zyskać pokorne, podległe im owce drogą pozbawienia ich człowieczeństwa. Kobiety kobietom.

Tak sobie myślę, że to czasem pewnie cholernie boli. Bo tam, gdzie – wydawałoby się – znajdziesz wsparcie, zrozumienie, wspólnotę przeżyć, dostajesz po pysku na odlew mokrym karpiem. Bo śmiałaś zrobić inaczej. Śmiałaś wydać na to pieniądze, śmiałaś mieć szczęście i trafić na ludzkich lekarzy.

Śmiałaś urodzić w komforcie, bez niepotrzebnych cierpień, bez urazów i traumy. Jak śmiałaś?!

Wasze dzieci obchodzą wydobyciny

A gdybyśmy założyły, że matka i tak dostanie po głowie i odcierpi swoje – na hormonach, na strachu, na stresie, na zmęczeniu, na niepewności? Gdybyśmy zrozumiały, że świat bankowo nam dołoży, więc jeżeli którejś udało się nie tylko po swojemu, ale bezpiecznie, miło i z sukcesem – to tylko się cieszyć z nią i za nią? Gdybyśmy przestały obracać się w koszmarnej jak ze złego snu fabule „Opowieści podręcznej” i czasem odpuściły jedna drugiej?

A gdybyśmy tak wszystkie wstały rano i odpieprzyły się od siebie nawzajem?

To wtedy nie mogłabym napisać tego tekstu, wiem.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Aleksandra Zielińska
Aleksandra Zielińska
Żyje serialami i żyje z seriali. Niedoszła duma palestry. Chce być sprzątaczką w HBO. Ma za złe. Przewraca oczami na głos. Miss Logorrhea.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Wiecznie winna, czyli co mnie wkurza w byciu kobietą

To nie jest tekst o tym, jak dobrze być facetem a kobietą średnio. Nie chcę porównywać, bo nie wiem, jak to jest w męskiej skórze, ale chcę zwrócić uwagę na to, z czym mierzą się kobiety. Jest to wieczne poczucie winy, w ramiona którego pchane jesteśmy non stop.
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
23 września 2017
CZYTAJ WIĘCEJ