19 dzielnica, 13 posterunek

5 minut czytania
452
0
Anna Godzwon
Anna Godzwon
13 września 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Rowerzyści ważniejsi niż kierowcy. Kierowcy ważniejsi niż rowerzyści. Mniej betonu, więcej zieleni. Wygra Warszawa. Całodobowe gabinety ginekologiczne. Całodobowy dyżur burmistrza. Ten temu ukradł hasło. A może odwrotnie. Kiełbasa wyborcza już nie wystarczy. Teraz potrzebna wyborcza kawiarnia. I tablet dla każdego ucznia.

W zamierzchłych czasach raczkujących telewizji prywatnych, gdy seriale oglądało się raz w tygodniu i tydzień czekało na następny odcinek, był sobie pierwszy polski sitcom o nazwie „13 posterunek”. W ulokowanej gdzieś w Warszawie komendzie policji rezydowała niezbyt rozgarnięta załoga, która wzajemnie kochała się i nienawidziła, podkładała sobie świnię i stała za sobą murem, a przy okazji rozwiązywała najdziwniejsze problemy obywateli, którzy na posterunek ze swoimi sprawami przychodzili. Lepiej owym obywatelom po takiej wizycie na policji nie było, ale śmieszniej za to bezsprzecznie. Śmiała się nie tylko sitcomowa publiczność z taśmy, ale i cała Polska przed telewizorami.

Tak mi wraca nieodparcie ten „13 posterunek” kiedy oglądam w telewizjach rozlicznych niekończący się serial pod tytułem „Kampania wyborcza w Warszawie” i jestem jak ta publiczność z sitcomu, co to wiadomo w którym zaśmieje się momencie, bo wszystko co widzę, jest tak przewidywalne. I jak na tym posterunku, tak kandydaci do fotela prezydenta Warszawy nienawidzą się i bez siebie żyć nie mogą. Tak samo udają, że nad wszystkim panują i każdy problem rozwiążą.
Dwie linie metra. Cztery. Dziesięć! Tu jabłuszko dla pana, a tu pani taśmą szybę w drzwiach podkleję. Z państwem na ławeczce, a z państwem pod blokiem. Zarabiaj Warszawo! Przywróćmy Warszawie tożsamość! Przewietrzmy Warszawę! Zbudujmy 19 dzielnicę (jeden już buduje, ale nie kandydat, tylko deweloper, ale co tam)! 18 dzielnic, jedna Warszawa. Najważniejsi seniorzy. Wcale nie, bo matki z dziećmi.

Konkretów brak

Zbitka haseł, propozycji programowych i działań kilku zaledwie kandydatów powoduje, że pusty rejwach i harmider jest w tej kampanii niczym na 13 posterunku. Nikt Warszawie tyle nie da, ile kandydat na jej prezydenta obieca. Jak wybudować to metro, żeby jednocześnie nie zakorkować miasta? Czy da się w ogóle na tych terenach budować? Ile to będzie kosztowało? Skąd pieniądze? Czy przewietrzenie Warszawy oznacza wyrzucenie wszystkich dotychczasowych urzędników, czy może starych pieców opalanych czym się da? Jak pogodzić ulice i przejścia dla matek z wózkami. Rowery z samochodami? Jak budować smart city wzdłuż Wisły, gdzie przyroda chroniona jest w ramach programu Natura 2000. Kto da na to pieniądze? Co będzie właściwie robił ten burmistrz z ginekologiem na dyżurze? Kto zapłaci za darmowe zajęcia dla seniorów? Nic o dziurach w chodnikach, latarniach nieświecących, przepełnionym metrze pierwszej linii, do którego w godzinach szczytu trudno wejść, nic o szkołach, w których lekcje na zmiany i liceach, w których za rok zejdą się trzy roczniki uczniów. Nic o głównych ulicach z których najemcy uciekają przed wysokimi czynszami, robiąc miejsce dla kolejnych banków i lumpeksów.

 Nie łudźmy się

Żaden kandydat nie prowadzi kampanii do i dla warszawiaków. Oni prowadzą ją dla siebie, dla lajków na Facebooku i podań dalej na Twitterze przez wiernych internetowych pretorian. Nawet jeśli kandydat idzie do bloku czy przed blok, robi to dla kamer i dla mikrofonów. Żeby potem sprawdzić, co poszło. Bez dziennikarzy nie pójdzie, bo po co. Potem tylko sprawdzić, jak sondaże po dzisiejszym staniu na Patelni czy rozdawanych jabłkach. A, i jeszcze obowiązkowe mrugniecie okiem do wyborców kontrkandydata. Ja ci dam stanowisko wiceprezydenta, ale ty zrezygnuj z kandydowania. Wy wszyscy jesteście tacy świetni, więc zjednoczmy się razem przeciwko drugiemu. Jak wygram, wtedy będę się martwił o resztę. Tak mówią do nas kandydaci, nawet jeśli będą gorliwie przekonywać, że tak nie jest. To jest walka o władzę. Nie o Warszawę zieloną, szklaną czy betonową. Ci co przegrają, natychmiast o Warszawie zapomną. Ten, co wygra, będzie musiał się zmagać z nią i z wyborcami, którzy prędzej czy później zaczną rozliczać z realizacji obietnic.

To nie 13 posterunek

W „13 posterunku” obsada była przednia, humor inteligentny, a dowcip skrzył się niczym szklane domy w „Przedwiośniu” przed prezydencką adaptacją. W kampanii w Warszawie gra drugi garnitur i kilka halabard, dialogi – a właściwie monologi bardzo niedobre są, nie wiadomo, gdzie jest reżyser i czy to aby kampania, a nie grupa rekonstrukcyjna, gdyż to już gdzieś widzieliśmy. Serial zakontraktowany jest do początku listopada, chociaż ani nie trzyma w napięciu, ani widzowi generalnie nie do śmiechu. Na szczęście tylko od nas zależy, jakie będzie jego zakończenie.

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Komentarze