„Widzi mi się” Zadie Smith – niepokojące eseje, które wciągają jak fabuła

7 minut czytania
298
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
4 września 2018
fot. Dominique Nabokov

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Jej wszechstronność i wiedza imponują, czy dotyczą filozofii Schopenhauera, czy muzyki Jay-Z. Czy więc to swego rodzaju kokieteria ze strony autorki? Raczej pokora wobec tego, co jeszcze chciałaby odkryć. I wolność, która mimo wielości wątków, przewija się przez jej zbiór esejów o znaczącym tytule „Widzi mi się”.

„Moja podstawa dowodowa niemal zawsze jest intymna. Mam takie a takie odczucie – a wy? Uderzyła mnie taka oto myśl – a was? Eseje traktujące o przeżyciach emocjonalnych autora z natury rzeczy pozbawione są jakiegokolwiek ugruntowania” – Zadie Smith w swoich nowym tomie esejów nie ukrywa tego że, czegoś nie wie, a czasami wręcz to podkreśla.

Manifest Zadie Smith ♀‼✌Przewodnik po kulturze współczesnej bestsellerowej autorki od DZIŚ w sklepach oraz na https://bit.ly/2Mseaex!

Opublikowany przez Wydawnictwo Znak Środa, 22 sierpnia 2018

Przede wszystkim wolność

Wolność towarzyszy jej już przy dobieraniu tematów, począwszy od polityki, przez problemy społeczne, wirtualną rzeczywistość, po sztuki plastyczne, kino, aż do swoich ukochanych powieści, ale też codziennych dylematów i wychowywania dzieci czy własnego dzieciństwa. W jej tekstach jest swoboda i ta swoboda udziela się też czytelnikowi, dlatego eseje Zadie Smith wciągają jak jej fabuły – jest w nich mieszanka niepokojów współczesności, ale też prywatnych wspomnień, warsztatowych refleksji i zachwytów nad literackimi i artystycznymi opowieściami, które uznaje za ważne. Zadie Smith dedykuje tę książkę czytelnikom zainteresowanym wolnością i z taką samą artystyczną wolnością ją pisze – mieszając zagadnienia, przeszłość i przyszłość, nasycone emocjami wrażenia i filozoficzną refleksję.

Tę wolność widać też w tytule zbioru – angielskim „Feel Free: Essays” i polskim tłumaczeniu „Widzi mi się”. Zarówno jeden, jak i drugi, otwiera przestrzeń, która w przypadku gatunku, jakim jest esej, pozwala na dalekie wycieczki tematyczne i formalne. Dlatego czytając o jej wrażeniach literackich i artystycznych, zahaczamy o filozofię Martina Bubera, ale też postać Justina Biebera, która staje się dla rozważań o niej przykładem. Pojawia się też taniec Prince’a czy Davida Bowiego, ale porównane do różnych stylów pisania. Jest też znaleziona w hallu książka o włoskim malarstwie, reklama w budynku naprzeciwko nowojorskiego mieszkania pisarki czy stały element w jej tekstach – zagadnienia związane z wielokulturowym społeczeństwem i złożoną tożsamością.

Wiele jest tu także dygresji i wątków autobiograficznych. Często są pretekstem do rozpoczęcia rozważań nad danym zagadnieniem, ale stają się też osobną kategorią, przy której łatwo można odnieść wrażenie, że to już nie esej, a fabuła staje się aktualnie naszą lekturą, w której po prostu pojawia się pierwszoosobowy narrator, jeszcze do niedawna budzący w pisarce onieśmielenie jeśli chodzi o tworzenie fikcji literackiej. Tego onieśmielenia nie widać, zwłaszcza w jej esejach. Jak mówi w wywiadzie dla „Guardiana”, w porównaniu do pracy nad powieściami eseje są dla niej jak przerwa, odpoczynek. Jest przy ich pisaniu mniej chaotyczna, bardziej poukładana. Ale trzeba dodać też, że często są to teksty złożone i dość rozbudowane. I tak renesansowa rycina z książki porzuconej przez kogoś w deszczowy dzień staje się pretekstem do rozważań o nieuchronności śmierci, a antypatia do muzyki Joni Mitchell, która przeradza się w miłość do jej muzyki, jest punktem wyjścia do refleksji nad przemianami twórcy, ale też odbiorcy sztuki.

Zegary i brexit  

Książka „Widzi mi się” składa się z pięciu części, a każda z nich zamyka w sobie osobne zagadnienia, oczywiście meandrujące pośród wielu różnych wątków. W pierwszej części pod tytułem „Na świecie” pisarka odnosi się z jednej strony do swojego otoczenia, zmieniającego się miasta, które opisuje w wysmakowany sposób, skupiając się na szczegółach, ukazujących jej tęsknotę za odchodzącym w niepamięć światem. Z drugiej strony nawiązuje także do problemów takich, jak gentryfikacja i przekształcenia przestrzeni miejskiej, będące efektem także politycznych zawirowań. Pojawia się wśród nich również brexit. Opisując samo referendum i trudny czas niedowierzenia w jego wynik, Zadie Smith zastanawia się, co się wtedy wydarzyło, ale też opisuje reakcje ludzi i relacje z nimi w tym czasie.

Get ready for your Zadie collection to grow by one! Feel Free will be on sale this Tuesday! (photo by reader Jude)

Opublikowany przez Zadie Smith Piątek, 2 lutego 2018

„Na widowni” to natomiast teksty odnoszące się z jednej strony do spotkań z różnego rodzaju dziełami sztuki – jak taniec, film czy muzyka, z drugiej przekładanie ich cech, zależności na własną aktywność twórczą – pisarstwo. Nie są to jednak poprawne, równo ułożone recenzje, podobnie jak w części „W Galerii”. Wrażenia związane z dziełami sztuki przeplatają się tu z autobiograficznymi odniesieniami, jak przy okazji wyboru przez pisarkę plakatu do swojego pokoju w akademiku na pierwszym roku studiów i znaczenie tego gestu czy rozważań nad czasem przy okazji instalacji video „The Clock” Christiana Marclaya. Refleksję nad tą pracą pisarka podsumowuje, wyrażając żal za tym, jak mało jej go codziennie zostaje na podziwianie właśnie takich rzeczy, np. w porównaniu do bezdzietnych hipsterów…

W części „Na półkach księgarni” autorka odnosi się natomiast do książek innych autorów. To jej recenzje zazwyczaj wcześniej już publikowane w różnego rodzaju czasopismach. I choć Zadie Smith czasem zbyt wiele może zdradza szczegółów fabuły omawianych pozycji, to pisze o nich w taki sposób, że jak najszybciej chciałoby się po nie sięgnąć. Jej entuzjazm łatwo się udziela, choć pisarka nie jest bezkrytyczna. Ale jak dodaje we wspomnianej już rozmowie z brytyjskim dziennikiem: „Pisanie trzech tysięcy słów o czymś, czego tak naprawdę nie lubię, jest dla mnie torturą”.

Łazienka i rzymskie ogrody

Ostatnia, tytułowa część „Widzi mi się”, jest według mnie najciekawsza. Na pierwszy plan przebijają tutaj autobiograficzne wątki, jak postać ojca opisana częściowo przy okazji opowieści o rzymskich ogrodach czy relacje z obojgiem rodziców, do których punktem wyjścia staje się domowa łazienka. Zadie Smith zastanawia się nad stabilnością, którą pomógł jej osiągnąć wysiłek rodziców, ale też nad tym, co musieli dla tego poświęcić. Mowa jest też oczywiście o wolności, której paradoksalnie jak zaznacza Zadie Smith, miała więcej na starcie swojego życia niż jej lepiej sytuowani rówieśnicy. Objawiało się to choćby w wyborze drogi życiowej.  „Reakcja moich rodziców na wiadomość o tym, że jedna z ich latorośli chce zostać pisarką, a dwie kolejne raperami, zasadniczo sprowadzała się do słów: >>Krzyżyk na drogę!<<„ – wspomina pisarka i dodaje, że wtedy wszystko mogło się udać lub nie udać, ale miała poczucie, że może wybierać sama i o to walczyć.

Choć esej już jako forma literacka ma w sobie wiele swobody i pozwala autorowi podążać różnymi ścieżkami, nie może w nim zabraknąć również kunsztu. Zadie Smith ten kunszt buduje na swojej wyobraźni literackiej. Przechodzi od poetyckich niemal opisów emocji i wrażeń do wyrazistych komentarzy i podsumowań najbardziej niepokojących zagadnień współczesnego świata. Jest niezwykle dygresyjna, ale też nie brakuje w jej nowej książce ostrości spostrzeżeń i przemyślanej struktury poszczególnych tekstów. Forma jest dla niej bardzo ważna, co podkreśla też pisząc o innych twórcach, np. takich jak Hanif Kureishi czy Edward St Aubyn.

Opublikowany przez Zadie Smith Wtorek, 18 lipca 2017

W swoich esejach opisuje w wysmakowany sposób miasta – w których mieszka, w których po prostu bywa lub które tylko kiedyś odwiedziła. W te obrazy przestrzeni wpisuje relacje z czasem zapisane w szczegółach dnia codziennego, ale też w mieszance kultur, funkcjonowaniu tej wielości w społeczeństwie i jego przemian. Z pozoru nieistotne szczegóły jak targ francuski i sprzedawane na nim sery czy reklama „Znajdź swoją plażę” stają się punktem wyjścia do dyskusji o zmianach w tkance miejskiej i społecznej, w ludziach i ich funkcjonowaniu w danej przestrzeni. To zresztą element, który wypełnia także jej fabuły – miasta tętniące różnorodnością, ich blaski i cienie, postaci badające swoje możliwości i swoją wytrzymałość na tę konkretną przestrzeń, w której się znalazły. Zadie Smith jest już mistrzynią w wysnuwaniu opowieści tego rodzaju. Zresztą wspomina, że ciągle pyta się ją o porażkę „multikulturalizmu”, próbując dowiedzieć się, co ma do powiedzenia jako jego orędowniczka. Przyznaje, że nie czuje się jego orędowniczką, że dla niej to nie rodzaj eksperymentu, jak wielu go określa, i coś co może ponieść porażkę. Dla niej to po prostu jej życie, innego nie zna.

Między miastami

Obok więc przestrzeni sztuki, także literackiej, to właśnie przestrzeń miasta jest jej domeną. Autorka „Widzi mi się” żyje pomiędzy dwoma głównymi punktami – Londynem i Nowym Jorkiem, ale czytelnika zabiera też do Florencji, Rzymu, Wenecji czy na Jamajkę. W każdym z tych miejsc śledzi nie tylko opowieści w różnych postaciach i różnego rodzaju przejawach twórczości, ale też relacje społeczne, złożone tożsamości, szuka swojego miejsca i pokazuje poszczególne punkty na swojej prywatnej mapie przez pryzmat ludzi, z którymi je odwiedziła albo z którymi nie udało się jej do nich ostatecznie dotrzeć. Łączy przy tym różne perspektywy – pisarki, badaczki, Brytyjki, osoby o różnorodnych korzeniach, ale też matki i kobiety. I robi to naprawdę świetnie.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

 

 

 

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Kasiu, mów do mnie jeszcze. O literackim debiucie Katarzyny Nosowskiej

Książka Katarzyny Nosowskiej przypomina ptasie mleczko. Lekkie to to, smaczne i szybko się wchłania. Po spróbowaniu części ma się ochotę na więcej. Idealne do częstowania innych – niech i oni zaznają trochę radości!
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
21 maja 2018
CZYTAJ WIĘCEJ