Jak pójść na imprezę bez wychodzenia z domu – wirtualny świat dla każdego

5 minut czytania
334
0
Aleksandra Lipa
Aleksandra Lipa
15 października 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Brzmi nieco dziwnie – wirtualny świat. Sama nazwa niewiele mówi, bo któż się spodziewa, że nie jest to kolejna gra, następna odsłona The Sims, gdzie sterujemy grupą ludzików, którym wyjmujemy drabinki z basenów… Tym razem każdy z nas może być „ludzikiem”, naszym własnym awatarem i realnie poznawać innych. Przepraszam, wirtualnie.

W wirtualnym świecie znaleźć można wszystko to, co w realnym – jest basen, sklep, klub z głośną muzyka, ulice, budynki. Nikt nie jest tam sam, co chwilę można spotkać przechadzającą się inną osobę – awatara, który chętnie podejmie rozmowę. Bez skrępowania, bez zbędnych podchodów. Wystarczy podejść i… napisać. Przyjaźń? Czemu nie. Seks? Jak najbardziej. W wirtualnym świecie nie ma granic, można wszystko, wstyd zostaje wymazany, w końcu od drugiej osoby dzielą nas setki kilometrów, a na pewno ekran. Może przypominać to zwykły czat, gdzie można zaczepić wielu nieznajomych, lecz tutaj dodatkowo mamy własną postać, która w pewien sposób symbolizuje to, jacy chcielibyśmy być. W kilka chwil można zostać blondynką z wielkim biustem, bądź brunetem z mięśniami ze stali. Ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Wirtualnych światów jest wiele, istnieją od wielu lat i wciąż cieszą się sporym powodzeniem, szczególnie za granicą. Choć i w naszym kraju są także wierni użytkownicy, który od lat prowadzą tam swoje drugie życie.

Second Life – „Your World. Your Imagination”

Powstał w 2003 roku, stworzyła go firma Linden Research, Inc. Każdy „mieszkaniec” może modyfikować świat a także uczestniczyć w jego wirtualnej gospodarce. Postacie w tym wirtualnym świecie nie mają swoich profesji, zawodów, itd. Awatary raczej przypominają bardziej zwięzłe opisy znane z portali społecznościowych. Z wyglądem można już mocniej poszaleć – wymyślne fryzury czy tatuaże to nie problem. Popularne są także „przystawki”, dzięki którym postać może być podobna do bohatera anime bądź tzw. futrzaka.

Mało tego, świat posiada swoją walutę. Jest nią Linden Dollar (L$). Każda transakcja w tym świeci odbywa się właśnie w tej walucie. Jak ją zdobyć? Wystarczy podjąć pracę. Tak, również w „wirtualu”. Co prawda wygląda ona bardziej ciekawie niż w zwykły świecie, ponieważ wystarczy… usiąść na specjalnym krześle. Piękna sprawa, prawda? Za pieniądze również świadczone są usługi – można tutaj zostać od programisty, poprzez dj-a, do prostytutki. Najstarszy zawód w wirtualnych światach ma się bardzo dobrze. I mieszkanie można kupić, nie na kredyt, kuszące.

Ten wirtualny świat stał się na tyle popularny, że aż prawdziwy(!) kraj – Szwecja – utworzyła w nim swoją ambasadę. Więcej? Wiele uniwersytetów prowadziło poprzez SL swoje zajęcia, wykłady. Wspominał ktoś coś o szkole językowej? Ależ owszem, takie też tutaj działają. Każdy dla siebie znajdzie coś dobrego.

Smeet

To również wirtualny świat, towarzyska gra przeglądarkowa, gdzie ludzie mogą czatować i spotykać się. Oczywiście wirtualnie.

Tutaj także tworzy się awatara, który będzie naszym „idealnym ja”. Oprócz rozmów, zwiedzania wirtualnych lokalizacji można np. udekorować swój pokój. Dobra opcja dla wszystkich, przed którymi chowają farby i pędzle. Wirtualnie mogą szaleć i zmieniać codziennie wygląd swego pokoju. W tym świecie zarabia się tzw. punkty sławy (Fame Points), w ten sposób można awansować na wyższy poziom i zyskać wyższy status społeczny oraz bonusowe ulepszenia. Dodatkowo istnieje tryb rywalizacji – można zagrać przeciwko dowolnemu mieszkańcowi w Polar Pogo czy Mahjong. W szachy raczej nie pogramy sobie, ale zawsze to coś.

Po co to wszystko?

Kluczowe pytanie. Z pewnością osoby nieśmiałe, które mają problem z nawiązywaniem kontaktów, mogą skorzystać z opcji „życia” w wirtualnej rzeczywistości, ponieważ o wiele łatwiej nawiązać z kimś kontakt poprzez czat i swój awatar niż osobiście. Na świecie znane są przypadki osób, które tworzą wieloletnie związki z innymi użytkownikami, rozwijają je… lecz tylko w wirtualnym świecie. Część z nich twierdzi, że taka forma właśnie im najbardziej odpowiada, bo tylko w ten sposób mogą być kim chcą.

Dla wielu z nas może wydawać się absurdalne, że życie „na niby” może być tak kuszące, bo przecież nic nie zastąpi obecności drugiej osoby, jej bliskości, dotyku, itd. Jednak zamiast potępiać taką formę zawierania znajomości, określając ją jako izolację od społeczeństwa, od bliskich osób, warto mieć na uwadze, że dla niektórych osób może to być jedyna forma poznania jakiegokolwiek przyjaciela, bądź partnera, ponieważ „w realu” nie jest tak jak być powinno. Potraktujmy wirtualny świat jako okazję, nie jako wroga.

Aleksandra Lipa
Aleksandra Lipa
Nerd z odrobiną fantazji. Umiejętności pisania i czytania zdobyte w podstawówce z powodzeniem stosuje w życiu teraźniejszym. Z zamiłowania i wykształcenia zajmuje się słowem pisanym. Lubi sztukę (mięsa?), sztalugi, noże i patelnie. W wolnych chwilach medytuje. Strzela na oślep w FPS-ach.
AUTOR

Polecamy

Komentarze