A najbardziej rozgrzała mnie… historia zupy pomidorowej

5 minut czytania
479
1
Aleksandra Lipa
Aleksandra Lipa
23 października 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Czy znajdzie się osoba, która powie, że nie zna zup? Oczywiście, że nie. Owo danie na stałe zagościło i w naszej kuchni, ale także w kulturze. Wszyscy zupy znamy, jedni je kochają, inni nie znoszą, ale czy ktokolwiek z nas zastanawiał się jakie są jej początki? Kiedy w ludzkiej głowie pojawiła się myśl, że bulion z ugotowanych warzyw może być tak smaczny?

Co było pierwsze – garnek czy zupa?

Może to nieco zdziwić, ale zupa. Rzec można, że sam garnek stworzony został na potrzeby przygotowywania zup. Obecnie przyjmuje się hipotezę, że pierwszą zupę ugotowali neandertalczycy. Podobno wskazuje na to odnaleziony szkielet, który nie miał zębów, a mimo to badania wskazały, że z głodu nie umarł. Skoro garnek powstał na potrzeby zupy, to w jaki sposób ludzie pierwotni je gotowali? W dołku wykopanym w ziemi, który wykładali skórą, a następnie wlewali wodę i dodawali składniki. Pracochłonne. I jak tutaj nie docenić garnków?

Nie zawsze na bogato

Początkowo zupy były dosyć ubogie w składniki, były tanim pożywieniem, dla wszystkich uboższych. Ciepłe, krzepiące. Dopiero w okresie późnego baroku zupy zaczęły przeżywać swój rozkwit. Do ich przygotowania zaczęto używać znacznej ilości mięsa – baraniny, wieprzowiny, wołowiny. Dla koneserów delikatniejszych smaków – bażantów, kuropatw… Co ciekawe, mięso, na którym zupy gotowano najczęściej wyrzucano. Marnotrawstwo dostępne jedynie na zamożnych. Podobno Ludwik XIV tak bardzo uwielbiał zupy, że codziennie zasiadał do stołu, na którym znajdowały przynajmniej cztery różne zupy. Dobrze jest mieć wybór.

Savoir-vivre dla smakoszy

Lubicie siorbać przy jedzeniu zupy? W naszej kulturze odbierane jest to jako coś nie przystoi w czasie jedzenia. Natomiast w Japonii siorbanie to komplement dla kucharza! Oznacza, że potrawa jest wspaniała, na tyle, że twórcy należy się jak największe uwielbienie. W postaci siorbania przy jedzeniu. Z kolei w niektórych regionach Afryki nie wypada poprosić o łyżkę do zupy, ponieważ treść zupy wyjada się kukurydzianym ciastem, podawanym na osobnym talerzyku. Pomysł jak najbardziej wspaniały – jedzenie rękoma jest jak najbardziej wygodne, pozwala wyczuć potrawę. I sztućców zmywać nie trzeba. W naszym kręgu kulturowym łyżka nikogo nie dziwi, choć problem pojawia się, kiedy zostaje nam przysłowiowa „ostatnia łyżka zupy” w talerzu. Wypić przechylając talerz do ust? Ten sam dylemat pojawił się w wojskowych kręgach w XIX wieku. Żołnierze często zupy spożywali w marszu, bądź nie schodząc z konia. W czasie prób wypicia ostatnich kropli krzepiącego posiłku, najczęściej brudzili mundury. Tak też zakazano jedzenia zupy w czasie służby, ku niezadowoleniu wojaków.

Chwała i cześć pomidorowej!

Pomidorowa to jedna z najbardziej popularnych zup. Moja ulubiona, zresztą nie tylko moja. Już od wielu lat jest popularna, a jej korzenie wcale nie są takie młode. Pomidory od wieków uprawiano w Ameryce Południowej, a do Europy trafiły w XVI wieku. Początkowo w ogóle ich nie jadano, wierzono, że ich kolor to ostrzeżenie przed trucizną, którą w sobie zawierają. Ówczesne pomidory nie do końca przypominały te obecne – były małe, wielkości pomidorków koktajlowych o kolorze żółtym. Do Polski trafiły przywiezione z Włoch przez Bonę, która niewątpliwie była popularyzatorką spożywania zup.

Pierwszy przepis na zupę pomidorową powstał z 1872 roku, a stworzony został przez Marię Parloę w Stanach Zjednoczonych. A zupa Campbella rozsławiła tylko pomidory spożywane w takiej postaci. W Europie również nie brak przepisów, które wskazywałyby jak ugotować idealną zupę pomidorową. Jakby nie patrzeć, pomidorowa to tradycja, także tradycja polskiego obiadu, podawana tuż obok słynnego schabowego. Często też powstaje jako zupa „dzień po”, kiedy na niedzielnym rosole, następnego dnia gotuje się pomidorową. W każdym kraju smakuje inaczej, ta sama zupa, a smaki zupełnie inny. Włoska będzie zawierać aromat bazylii i oliwy, w Meksyku smakować będzie ostrzej – chilli oraz kuminem, natomiast w Indiach dodaje się do niej soczewicę, a także mieszankę masal.

Pomidorowa, ogórkowa, rosół, krupnik… Każda z nich ma swój urok. Smakuje zupełni inaczej, aczkolwiek każda z nich syci. Dobrze przygotowana może sprawić wiele radości, która płynie z jedzenia. Często niestety zapomina się o zupach na rzecz tak zwanych „drugich dań”. A szkoda, bo zupa w niczym nie ustępuje innym daniom. Dodatkowo często jest lżejsza i lepiej trawiona. Może jesień to dobry moment, aby przypomnieć sobie o rozgrzewających, pożywnych i pysznych zupach?

Smacznego!

Aleksandra Lipa
Aleksandra Lipa
Nerd z odrobiną fantazji. Umiejętności pisania i czytania zdobyte w podstawówce z powodzeniem stosuje w życiu teraźniejszym. Z zamiłowania i wykształcenia zajmuje się słowem pisanym. Lubi sztukę (mięsa?), sztalugi, noże i patelnie. W wolnych chwilach medytuje. Strzela na oślep w FPS-ach.
AUTOR

Polecamy

Komentarze