„Mamo, prześlij mi kiełbasę.” Krótki przegląd kulinarnych tęsknot Polaków

6 minut czytania
366
7
Aleksandra Lipa
Aleksandra Lipa
6 listopada 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Większość z nas została wychowanych na tradycyjnej kuchni polskiej. Komu obce są pierogi, kopytka, bigos? Wiele osób dla tych przysmaków straciło głowę, a dowiedzieli się o tym dopiero na emigracji. Polski chleb w Danii? Polska kiełbasa w Wielkiej Brytanii? Cud nad cudami! Czy faktycznie Polacy tęsknią za domową kuchnią?

Kiełbasa w bagażniku

Arek* od kilku lat pracuje za granicą. Spędza tutaj większość swojego czasu, do domu przyjeżdża jedynie na święta. To jedyna okazja aby porządnie się najeść. Tutaj, w Holandii, to jedynie kebab, czasami polski sklep. Od mamy przywozi bagażnik pełen słoików – ogórki, bigos, gołąbki, co tylko się da. Dodatkowo jeszcze „sklepowe” dania gotowe, a to klopsy, a to marchew z groszkiem, bo i to na polskim rynku lepsze, lepiej smakuje. Najbardziej brakuje mu polskiego chleba i kiełbasy. Ten sztuczny, zachodni nie podchodzi mu, dlatego wpadł na pomysł, aby pieczywo mrozić i w przenośnej lodówce przywozić z domu. Tak jak i kiełbasę oraz wędlinę, które skrzętnie upycha do lodóweczki, aby wystarczyło na najbliższe dwa miesiące, bo dopiero wtedy zjedzie znów do domu na święta. O ile mrożona kiełbasa świetnie nadaje się na patelnię, o tyle chleb po rozmrożeniu staje się nieco wilgotny. Jednak nie przeszkadza to Arkowi aż tak bardzo, wciąż to jednak polskie, nasze, rodzime, smaczniejsze. Ostatnio na jego stole królowały schabowe i mielone, oczywiście z zamrażarki, przywiezione z kraju. Mięso smaczniejsze, nie czuć tak chemią – mówi. Tak jak i ciastka, nawet zwykłe ciastka, te nasze, zupełnie inaczej smakują, nie są takie chemiczne. Jednak na nie często już nie wystarcza miejsca w samochodzie. Całe szczęście, że koledzy, z którymi wynajmuje mieszkanie, też zjeżdżają co jakiś czas do kraju, wtedy przywożą coraz to inne polskie smakołyki. Arek dobrze żyje z kolegami, w razie czego pomagają sobie, wymieniają się tym co mają, razem gotują. Trudno odnaleźć się na obczyźnie, szczególnie, jeśli preferuje się typowe polskie jedzenie. Każdy z nich marzy o tym, aby już wrócić, niestety realia finansowe zmuszają ich do pozostania i pracowania za granicą.

Pałeczki – jak to działa?

Paulina* z kraju wyjechała 10 lat temu skuszona lepszą pracą, dobrymi warunkami życia. Wybrała Danię. Mimo upływu tylu lat wciąż wspomina pyszną kuchnię mamy i babci. Wciąż wraca wspomnieniami do pierogów, które smakowały jak nic innego na świecie. Przyznaje, że jednak najbardziej lubi mięsne potrawy, dla niej nie ma obiadu bez mięsa. Jak kluski, to i rolada. Nie wstydzi się swoich upodobań, bo dlaczego? Każdy lubi to co lubi, a ona nie chce poznawać nowych smaków, zupełnie nie jest jej to potrzebne. Czasami ze znajomymi wpada do „chińczyka”, ale bardziej dlatego, że jest tani, niż dla samego smaku. Tutaj również wybiera głównie same pewne i znane dania – kurczaka, szaszłyki, wieprzowinę. Nie uznaje owoców morza, dla niej to po prostu robaki. Sushi nie próbowała, z lekkim rumieńcem przyznaje się, że trochę się boi, że jej w gardle urośnie. Byłoby głupio tak przy innych. Poza tym pałeczki omija szerokim łukiem, nie chce robić z siebie głupka, nie w tym wieku. Zazwyczaj gotuje w domu, często zupy, jeszcze częściej mięso po różnymi postaciami. Rosół to jej ulubiona zupa, niedziela bez niej nie jest niedzielą. Najgorzej jest zdobyć dobre warzywa, które nie śmierdzą sztucznymi nawozami i mają jakikolwiek smak. To, co czasami uda jej się przywieźć z Polski, wystarcza na dwa-trzy obiady, dłużej przecież nie poleżą. Trzeba szukać, albo poddać się i przyzwyczaić do tego co jest. Tylko smaku trudno zapomnieć. Smaku przeszłości, smaku domu.

Smak a bliskość

Tęsknota za polskimi potrawami, smakami, to głównie tęsknota za domem, za wspomnieniami, które związane były właśnie z jedzeniem. Wystarczy przypomnieć sobie różne święta – choć ich idea jest zupełnie inna, to jednak opierają się one głównie na wspólnym jedzeniu, świętowaniu. Rodziny spotykają się przy stole, a na stole stoją różnorakie potrawy. To sentyment, ale nie tylko. Często za kultywowaniem polskiej kuchni stoi strach przed tym, co nowe, zmianami, który mogłyby zakłócić wyidealizowane wspomnienia. Lecz po co się bać, skoro świat może tak wspaniale smakować?

*Imiona zostały zmienione.

Aleksandra Lipa
Aleksandra Lipa
Nerd z odrobiną fantazji. Umiejętności pisania i czytania zdobyte w podstawówce z powodzeniem stosuje w życiu teraźniejszym. Z zamiłowania i wykształcenia zajmuje się słowem pisanym. Lubi sztukę (mięsa?), sztalugi, noże i patelnie. W wolnych chwilach medytuje. Strzela na oślep w FPS-ach.
AUTOR

Polecamy

Szczepionka wyborcza

Anna Godzwon
Anna Godzwon
4 października 2018

Komentarze