Wesołych Świąt przez cały rok

5 minut czytania
304
0
Anna Godzwon
Anna Godzwon
8 listopada 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Nie ma wyższości świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia. To mit. Jest wyższość Bożego Narodzenia nad wszystkim. Uświadomiłam to sobie, kiedy po raz kolejny przez mój telewizor przebiegł facet z wielką złotą gwiazdą pod pachą, którą zatyka na koniec na szczycie wielkiej rozświetlonej choinki. Wszyscy szczęśliwi. Coraz bliżej święta.

W głębokiej komunie znakiem nadchodzących świąt były cumujące w grudniu na Wybrzeżu statki z kubańskimi pomarańczami. Kwaśne toto było i żylaste, ale jak rzucali do sklepów, to było wiadomo, że Boże Narodzenie nadchodzi. W rozszalałym kapitalizmie pomarańcze zastąpiły czerwone ciężarówki z popularnym napojem, a i prawdziwy Mikołaj z Laponii zaczął do Polski zaglądać, skutecznie wypierając z niej Dziadka Mroza. Kilkanaście lat temu handel atakował czekoladowymi świętymi pod koniec listopada, ale ta granica niebezpiecznie zaczęła się przesuwać w okolice Wszystkich Świętych. W tym roku definitywnie padła.  Świąteczne słodkości zaatakowały w jednej z sieci handlowej jeszcze przed Halloween.

Warszawa stroi się już świąteczną iluminacją. Próbkę tego miałam wtorkowego popołudnia stojąc na przystanku w Alejach Ujazdowskich, kiedy panowie wieszali ozdoby i sprawdzali, czy świecą. Niby oficjalna inauguracja na początku grudnia, ale zawsze można by przecież zrobić próbę generalną 11 listopada na przykład, byłoby jaśniej i kolorowiej w stulecie odzyskania niepodległości, a nie tak jak zawsze, ale za to za 200 milionów złotych. A i trasę Marszu Niepodległości można by rozświetlić, to może polska złota młodzież rac by nie musiała używać. Albo 12 listopada światełka odpalić, będzie jakiś powód do świętowania wreszcie.  Co tak mają wisieć bezużytecznie.

Przez Wyspy Brytyjskie przetoczyła się latem debata o przesuwaniu bożonarodzeniowych granic, kiedy w sierpniu jeden z londyńskich domów towarowych otworzył stoisko z choinkowymi ozdobami. Menadżer sklepu tłumaczył, że to specjalnie dla turystów, bo na pewno niejeden chciałby mieć pamiątkę z Londynu na choince. Asortyment bombek, girland i swetrów z reniferami już pierwszego dnia miał się wyprzedać na pniu.  Może zatem i u nas? Jesteśmy wszak światową potęgą w produkcji bombek. Nasze ręcznie wykonywane ozdoby wisiały i w Białym Domu, i w Watykanie. Niech turysta zabierze coś ze sobą, a my poczujmy świąteczny nastrój już w wakacje! Ludzie przed świętami jakoś dla siebie milsi, nie warczą, nie utyskują, nawet politycy mówią ludzkim głosem, takich kilka miesięcy świątecznego nastroju zamiast kilku tygodni dobrze zrobi naszemu skołatanemu krajowi. A w przyszłym roku na Dzień Nauczyciela zamiast kwiatka da się pani czekoladowego mikołaja.

Zamiast dysputy nad wyższością Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem – bądź odwrotnie – stoimy przed wyzwaniem na wagę eliminacji plastikowych sztućców. Jak zatrzymać ten kołowrotek? Czy reklamy, bombki i figurki z czekolady są już wszędzie dlatego, że my tego chcemy, czy dlatego, że bardzo widzialna ręka rynku chce, byśmy my tego chcieli?  Jeśli udaje się z używaniem plastiku, to może uda się także z Bożym Narodzeniem? Listopad będzie znów listopadem, święta świętami, a czekoladowe zajączki nie będą pojawiać się jakby dopiero co mikołaje przetopili na zapleczu.  Przecież wszystko zależy od nas. Od nas konsumentów, handlowców, prezesów i nas reklamodawców. Plastik już nam się przejadł. Może staną też karpiową ością w gardle święta w październiku.

Jedno jest pewne: Boże Narodzenie Polaków na pewno nie zaskoczy – w odróżnieniu od stulecia naszej niepodległości. Czas włączyć „Last Christmas”. Wesołego wszystkiego Państwu zawsze!

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Komentarze