10 najsłynniejszych deserów z całego świata

i jest spora szansa, że wyjdą
5 minut czytania
931
1
Zofia Kociołek-Sztec
Zofia Kociołek-Sztec
8 grudnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Zapraszam w podróż dookoła świata, podczas której poznasz najsłynniejsze desery. Bonus jest taki, że możesz je wykonać sam w domu i ryzyko, że będą niesmaczne jest naprawdę niewielkie – nawet jeśli nie jesteś Nigellą czy Okrasą, a jedyne danie, które opanowałeś do perfekcji to jajecznica.

Któż z nas nie kocha deserów? Są kontrargumentem dla odwiecznej prawdy, że „szczęścia nie można kupić”, wyzwalają endorfiny no i pięknie wyglądają. Odsuń na chwilę myśli o sylwetce, o beztłuszczowej zapiekance z jarmużu i kaszy jaglanej, o gorzkiej 90% czekoladzie.

Tort Pavlovej (Nowa Zelandia / Australia)

Nie bez przyczyny zaczynamy wycieczkę od „wysokiego C”. Tort bezowy, o którym mowa to jeden z najlepszych deserów na świecie. Został on nazwany na cześć rosyjskiej primabaleriny Anny Pavlovej. Według jej biografa, tancerka podczas swoich występów w Australii tak zachwyciła kucharza z hotelu, w którym się zatrzymała, że ten postanowił stworzyć inspirowane jej kunsztem przysmak. Tak właśnie powstała beza pokryta lub przełożona kaskadą bitej śmietany i przyozdobiona owocami sezonowymi – najlepiej truskawkami, malinami i borówkami. Podobno deser swoim wyglądem miał nawiązywać do lekkości i słodyczy tańca Pavlovej. Delikatna beza miała natomiast przypominać jej zwiewną spódnicę. Czy tak było naprawdę – nie wiadomo. Co więcej, najnowsze badania dowodzą, że tort ma swój rodowód w Nowej Zelandii. Wobec smaku tego wykwintnego deseru ma to jednak znaczenie drugorzędne. Jest po prostu doskonały i paradoksalnie prosty do odtworzenia w domu, bo całą „robotę” robi tu dekoracja z owoców, które doskonale przełamują śnieżną biel śmietany. Przygotowanie bezy natomiast, często występujące w charakterze złego wilka z bajki, jest naprawdę łatwe. Poza tym – zawsze można mieć na podorędziu kupną bezę. Nikt się nie zorientuje .

Banana Split (USA)

Patrząc na ten deser trudno oprzeć się wrażeniu, że ucieszy on przede wszystkim dzieci. I uczestniczki babskich wieczorów jako panaceum na zło całego świata. Banana Split składa się oczywiście z… banana – przekrojonego wzdłuż. Pomiędzy znajdziemy gałkę lodów waniliowych polanych sokiem ananasowym, gałkę czekoladowych z sosem czekoladowym i porcję trudkawkowych z musem truskawek. Czyli dużo wszystkiego. Wszystko obowiązkowo przykryte stertą bitej śmietany i dodatkami: wiśniami kandyzowanymi oraz posiekanymi orzechami włoskimi. Powinno się go podawać na podłużnym talerzu w kształcie łódki, ale potencjalni konsumenci na pewno ze zrozumieniem powitają tradycyjne miseczki.

Lokum/Rachatłukum (Turcja)

Choć wywodzi się z Turcji i jest tamtejszym tradycyjnym przysmakiem to o istnieniu tego deseru dowiedziałam się z najstarszej adaptacji „Kronik Narni”. Biała Czarownica chcąc zjednać sobie Edmunda pyta go, co najchętniej by zjadł. Pada hasło „rachatłukum”, a po chwili na jego kolanach pojawia się przepiękny, srebrny kuferek. Chłopiec otwiera go z namaszczeniem, a naszym i jego oczom ukazują się przyprószone cukrem pudrem owocowe galaretki. Wygląda to obłędnie. Edmund też sprawiał wrażenie oczarowanego więc od razu pomyślałam, że to musi być coś wyjątkowego. Zrobienie tego deseru w domu jest bardziej czasochłonne niż dotychczasowe propozycje, jednak z całą pewnością warto – również jako formę upominku dla kogoś bliskiego. Może nawet w komplecie ze srebrnym kuferkiem? Dwie dobre wiadomości: deser ten można przechowywać, a poza tym można go zrobić również bez użycia żelatyny.

Tiramisu (Włochy)

Tego deseru chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. W dosłownym tłumaczeniu oznacza „obudzić się” lub „podnieść się (na duchu)”. I choć nie do końca jest znany jego rodowód, bo przyznają się do niego Wenecja, Florencja i Toskania to z całą pewnością jest on dumą Włochów. Rozstrzał jeśli chodzi o „narodziny” tego deseru również jest spory, bo podaje się albo XVII wiek albo początek XX wieku. Tiramisu to doskonałe połączenie podłużnych biszkoptów, nasączonych mocnym espresso i likierem Amaretto, przykrytych kremem z serka mascarpone, śmietany, żółtek i cukru. Podaje się go oczywiście do kawy, mocno schłodzonego na deser lub… na drugie śniadanie, co tłumaczy pozytywny stosunek do świata charakteryzujący mieszkańców Italii. Przepisów na Tiramisu jest kilka – w zależności od regionu – ale w każdej wersji jest po prostu genialny i łatwy w przygotowaniu.

Crème brûlée (Francja)

Miał być suflet, ale nawet sam Hitchcock – spec od mocnych nerwów – otwarcie przyznawał, że najbardziej boi się, że suflet mu „siądzie”. Na tapetę więc bierzemy crème brûlée – tu nic nie musi wyrosnąć. Co więcej, ten deser to dowód na to, że najlepsze rzeczy czasem wychodzą po prostu przez przypadek. Jeśli wierzyć źródłom, książę Filip Orleański poskarżył się, że krem, który mu podano był za zimny. Szef kuchni postanowił podgrzać deser rozgrzanym żelazem, co sprawiło, że cukier skarmelizował się i przypalił. Krem pozostał chłodny w środku, ale jego wierzch stanowiła ciepła skorupka. Nie wiadomo jak zareagował sam książę, ale znacząca większość przedstawicieli ludzkiego gatunku jest zachwycona. Co więcej, do wykonania tego deseru potrzebne są zaledwie cztery składniki: śmietana kremówka, żółtka, cukier oraz wanilia. Wykonanie go jest tak samo proste jak komponenty samego kremu. Wcale nie trzeba też mieć specjalnego palnika do karmelizacji cukru, bo podobny efekt uzyskać można umieszczeniem schłodzonego deseru pod rozgrzanym grillem. Najzabawniejszą kwestią w crème brûlée jest sama nazwa, która sprawia, że myśli się o nim jak o niezwykle skomplikowanej potrawie. Warto już więc teraz zacząć ćwiczyć skromne miny i niewinny luz Nigelli.

Poire belle Hélène czyli Gruszki Pięknej Heleny (znów ta Francja…)

Deser szalenie elegancki i dystyngowany mimo swojej niewyszukanej i jednak dość dwuznacznej nazwie. Wymyślił go i podał po raz pierwszy w 1865 Auguste Escoffier. Nazwa była inspirowana popularną wówczas w Paryży operetką Jacques’a Offenbacha „Belle Hélène”, opowiadającej o pięknej Helenie Trojańskiej. Do dziś deser ten mocno jest związany z teatrem, bo za szykowne uchodzi podanie go po spektaklu teatralnym. Jak wygląda? Oczywiście wystawnie. Gruszki najpierw gotuje się w słodkim syropie, następnie chłodzi, a na koniec obkłada lodami waniliowymi i polewa gorącym sosem czekoladowym. Podobnie jak w Pavlovej, wiele zależy od dekoracji. Najczęściej jest to posypka z migdałów, pistacji, listków mięty, a nawet kandyzowanych fiołków. Wbrew nazwie i wyszukanym dekoracjom deser jest bardzo prosty do wykonania we własnej kuchni i to niekoniecznie po premierze najnowszej operetki.

Apple Pie (Wielka Brytania)

To prawdopodobnie najstarszy w tym zestawieniu deser, bo jego historia sięga epoki średniowiecza. Zatem jeśli ktoś ma ochotę przyrządzić deser z XIV-wiecznego przepisu to słynna tarta z jabłkiem będzie do tego doskonała. Jej autorami są Brytyjczycy, mimo to miano kultowego deseru nadali jej Amerykanie. Tarta składa się z jabłek, najlepiej kwaśnych, a także dwóch warstw kruchego ciasta. Jedna jako spód, a druga jako „kratkowany” wierzch. Tradycyjnie nie dodaje się do tego deseru cukru czy miodu – za słodycz odpowiada gałka lodów waniliowych, doskonale kontrastująca z ciepłym, kwaskowatym ciastem. W krajach anglosaskich czasem podaje się Apple Pie z polewą custard, czyli słodkim sosem na bazie żółtek i mleka. Jeśli zatem komuś znudziła się nasza tradycyjna, polska szarlotka, śmiało może zapoznać się z jej angielską kuzynką.

Classic Victoria Sponge (nadal Wielka Brytania)

Co Wielka Brytania zrobiłaby bez swojej słynnej królowej Wiktorii? Na pewno byłaby bardziej zdemoralizowana, koty nie byłyby popularnymi zwierzętami domowymi, a świat byłby uboższy o naprawdę smaczny, choć niezwykle prosty deser. W ogóle królowa wiedziała co w życiu dobre – kochała jeść i angielski dwór zatrudniał za jej czasów najlepszych kucharzy na świecie. Biszkopt nazwany imieniem słynnej władczyni to sztandarowy brytyjski wypiek. Od naszego rodzimego różni się jednak smakiem, kalorycznością i strukturą, bo jego podstawowym składnikiem jest masło. Dobra wiadomość jest taka, że jest to deser, który podobno wychodzi zawsze i jest banalny w przygotowaniu. Niektórzy nawet zamiast miksera używają po prostu widelca więc naprawdę trudno tu coś popsuć. Upieczone biszkopty przekłada się truskawkami lub konfiturą z tych owoców oraz bitą śmietaną. Nie jest to oczywiście jedyna prawidłowa kombinacja – królowa Wiktoria na przykład najchętniej wybierała wersję z dżemem malinowym i śmietaną. W ramach wykończenia posuypuje się wierzch ciasta cukrem pudrem. I już. Doskonałe uzupełnienie podwieczorku typu „fiveoclock”. Idealne także dla osób, które czują się lepiej serwując innym prawdziwie królewskie dania.

Churros (Hiszpania)

O tym deserze trzeba powiedzieć uczciwie, że ma milion kalorii, ale są tak schowane, że ich w ogóle nie widać. Nie przeszkadza to Hiszpanom, którzy niejednego mogliby nauczyć korzystania z uroków życia. Innymi słowy: jedzą churros na potęgę. Być może lubią je ze względu na ich niezobowiązującą formę. To nie elegancka Pavlova czy wytworne Poire belle Hélène. Churros to churros. Leży sobie obok filiżanki kawy, od niechcenia maczane w czekoladzie. Takie niby nic, a jednak zapewnia mieszkańcom Madrytu (i nie tylko) energię na cały dzień. Niweluje także psychologiczne skutki ewentualnyc chłodnych dni. To taka klasyka gaunku, że w Hiszpanii są nawet specjalne lokale z tymi przysmakami. Jak wyglądają i smakują churros? Wytwarza się je z ciasta parzonego, wkłada do szprycy i wyciska na głęboki olej przez co mają kształt długiego ślimaka o przekroju gwiazdy. Po usmażeniu można posypać je cukrem pudrem. Osobno przygotowuje się gęsty, czekoladowy sos, w którym następnie maczamy chrupiące przysmaki. Churros oczywiście można jeść bez polewy czekoladowej, ale nie ma ku temu ani wskazań ani powodu

Tort Szwarcwaldzki (Niemcy)

Niemiecki Czarny Las słynie nie tylko z wędzonej szynki. Drugą kulinarną wizytówką teg regionu jest popularny na całym świecie tort Schwarzwälder Kirschtorte, czyli po naszemu tort szwarcwaldzki. Jako, że jest prawdziwym dobrem narodowym to co roku w Niemczech odbywa się festiwal tego deseru. Trzeba jednak zaznaczyć, że jego powstanie zostało zainrpirowane jeszcze inną regionalną specjalnością. Chodzi mianowicie o wysokoprocentowy alkohol wytwarzany z wiśni, tzw. Kirschwasser. Początkowo łączono go z gotowanymi wiśniami, śmietanką i herbatnikami. Dziś jest to kilkuwarstwowy tort złożony z ciasta czekoladowego, obowiązkowo nasączonego szwarcwaldzką wiśniówką, przełożonego bitą śmietaną oraz wiśniami. Tymi owocami także dekoruje się wierzch tortu. To deser, który wygląda bardzo okazale, ale nie ma potrzeby się go obawiać. Wystarczy kupić oryginalną kirschwasser, upiec biszkopt i udekorować go wedle uznania. Warto pamiętać, o odwiecznej prawdzie, że jeżeli coś zawiera wiórki czekoladowe i bitą śmietanę to na ogół ludzie są tym zachwyceni.

Znanych deserów jest oczywiście znacznie więcej. Nie chodzi jednak o to, by wymienić i opisać je wszystkie. Niech ta podróż będzie nie tylko foodpornem, ale także inspiracją do spędzenia odrobiny czasu w kuchni oraz do „świadomej turystyki”. Jeśli chodzi o przepisy to w dobie internetu, popularności diet bezglutenowych, wegańskich czy bezlaktozowych trudno podać jeden właściwy. Ale dla chcącego nic trudnego – „wujek Google” podpowie. Wszystkiego słodkiego!

Zofia Kociołek-Sztec
Zofia Kociołek-Sztec
Gdyby wypalił jej plan A, dziś byłaby księżną Monako. Plan B zakłada posiadanie pałacu na Dolnym Śląsku, w którym będzie mieszkać i przyjmować gości podając kawę w prawdziwej porcelanie. Póki co nosi replikę pierścionka księżnej Kate, a zamki poznaje jako turystka. Aktualnie funkcjonuje jako królowa-matka małej Wandy. Z zawodu jest PR-owcem. Uwielbia dobre jedzenie, książki (choć najchętniej na okrągło czytałaby „Dumę i uprzedzenie”), galopy na swoim rudym koniu po lesie i weekendowe wypady, podczas których razem z mężem odkrywają niesamowite miejsca w Polsce lub oglądają rekonstrukcje bitew. Życie z nią to nieustanna sinusoida – albo krzyczy albo się śmieje. Jej motto to „ostatni łatwy dzień był wczoraj”.
AUTOR

Polecamy

Komentarze