Czy wysoki iloraz inteligencji to mit? Przybysze z Mensy

17 minut czytania
1142
0
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
23 grudnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Mówią o sobie „Mensanie”, jakby przynależność do Mensy, czyli stowarzyszenia najinteligentniejszych ludzi na świecie, czyniła z nich przybyszów z innej planety.

Wielu twierdzi, że przez informację w CV o przynależności do Mensy łatwiej pracę stracić, niż ją znaleźć. Lepiej więc się nie przyznawać. Zwłaszcza że często są poczytywani za arogantów. Choć zazwyczaj dość twardo stąpają po ziemi, zdarza się, że ich sukcesom towarzyszy poczucie wyobcowania, bo wysokie IQ może również utrudniać podporządkowanie się normom społecznym.

Czy warto się przyznawać do wysokiego IQ?

Wysokie IQ absolutnie nie gwarantuje kariery i życiowego sukcesu. Murarz na budowie może mieć równie wysokie IQ jak pracujący tam inżynier. Interesujący jest również fakt, że osoby z wysokim ilorazem inteligencji, które są w stanie zapamiętać ciąg kilku tysięcy cyfr, niekiedy nie potrafią ugotować jajka.

Warunkiem kwalifikującym do członkostwa w Mensie jest zdanie testu badającego inteligencję z wynikiem sytuującym osobę zdającą w 2 proc. populacji o najwyższym ilorazie inteligencji. Na świecie do Mensy należy 100 tysięcy ludzi. Aby znaleźć się w tym gronie, trzeba zdać test kwalifikacyjny. W Polsce oznacza to IQ równe co najmniej 148 w skali Cattella.

Członkostwo w stowarzyszeniu Mensa wiąże się z niewątpliwym prestiżem, ale są osoby, których przynależność do tej struktury budzi kontrowersje.

Wysokie IQ Dody jest równie prawdziwe jak jej biust

Tak twierdzą sceptycy. Zgodnie z teoriami spiskowymi podstępem zdobyła klucz do testów lub skorumpowała osobę, która je sprawdza. Jej była menedżerka przed laty wysłała do mediów oficjalne zaświadczenie o przejściu przez wokalistkę testów i uzyskaniu 156 punktów. Test rzeczywiście się odbył. Doda znajduje się na oficjalnej liście członków stowarzyszenia Mensa. W tym gronie jest również np. Garri Kasparow, mistrz świata w szachach, mogący poszczycić się wynikiem na poziomie 190 punktów. Kasparow kandydował na prezydenta Rosji w 2008 roku. Jest liderem antyputinowskiej partii Zjednoczony Front Obywatelski. Rekordzistą w gronie Mensan jest bez wątpienia Amerykanin Christopher Hirata, który swoim wynikiem testu na inteligencję, 225, wzbudza powszechny podziw. Wygrał złoto na międzynarodowej olimpiadzie w dziedzinie fizyki. Już jako szesnastolatek pracował w NASA, badając zagadnienie kolonizacji Marsa. W wieku 22 lat został zaś doktorem astrofizyki.

Trzeba jednak powiedzieć, że, zgodnie z obowiązującym w Mensie zwyczajem, o dokładny wynik testów raczej nikt nie pyta. Ujawnianie swojego wyniku uchodzi za przejaw złego smaku, ponieważ może tworzyć niezdrową rywalizację.

Człowiek z wysokim ilorazem inteligencji nie musi być erudytą

W Polsce nie ma tradycji badania IQ, tak jak choćby w Stanach Zjednoczonych, gdzie takim testom standardowo poddaje się uczniów podstawówek. Test, jakiego używa Mensa, znacznie różni się od popularnych sprawdzianów IQ, choćby tego, który w swoim czasie przeprowadziła stacja TVN. Ten mensański jest wyłącznie obrazkowy, a wszystkie zadania opierają się na szukaniu schematów, wzorów przekształceń.

„Iloraz inteligencji to pewien wskaźnik liczbowy, konwencjonalnie przyjęty jako miara sprawności umysłowej. Zadania polegają m.in. na znalezieniu liczby będącej kontynuacją podanego ciągu liczb, dobraniu brakującego elementu, ułożeniu z klocków figury przedstawionej na obrazku czy nawet wykonywaniu obliczeń. Testy nie uwzględniają zdolności artystycznych czy kreatywności, dlatego mogą dawać zafałszowany i nadmiernie uproszczony obraz umiejętności umysłowych. Wyniki najczęściej spotykanych testów bywają nawet mocno krzywdzące, są bowiem osoby utalentowane, np. muzycznie czy językowo, które w teście IQ wypadają bardzo słabo”, mówi Mirosław Zajdel, członek Mensy, informatyk i mistrz świata w Międzynarodowym Konkursie w Grach Matematycznych i Logicznych w Paryżu.

Istnieje wyraźna korelacja między IQ a pamięcią krótkotrwałą, czyli możliwościami umysłowymi, które pozwalają nam posługiwać się kilkoma informacjami jednocześnie. Z badań wynika, że trening pamięci krótkotrwałej nie zwiększa jednak naszych możliwości radzenia sobie ze złożonością problemów w życiu. Potocznie wysoka inteligencja bywa utożsamiana z rozległą wiedzą, ale tej testy mensańskie w ogóle nie mierzą. Są neutralne kulturowo, tak by można je było przejść, nie mając wiedzy wyniesionej ze szkoły, nie czytając książek i nie mając bagażu doświadczeń życiowych. Z góry można założyć, że członek Mensy będzie fantastycznie rozwiązywał zadania logiczne, znakomicie grał w gry planszowe, w szachach przewidywał wiele ruchów do przodu. Ale niekoniecznie musi olśniewać erudycją czy prowadzić błyskotliwą konwersację.

Według koncepcji inteligencji wielorakiej Howarda Gardnera, można powiedzieć, że test bada poziom naszej inteligencji logicznej, w odróżnieniu od np. inteligencji emocjonalnej, językowej czy przestrzennej.

Testy organizowane przez Mensę odbywają się regularnie przez cały rok w różnych miastach, ostatni odbył się w grudniu w Warszawie. Opłata za możliwość przystąpienia do testów wynosi 50 złotych. Z pytaniami mogą mierzyć się wyłącznie osoby, które ukończyły 15. rok życia.

Nic ponad prestiż

Dziś Mensa International jest federacją stowarzyszeń. Organizacja zrzesza niemal 110 tys. członków z ponad 100 różnych krajów. Najliczniejszy oddział, skupiający aż 50 tys. członków, znajduje się w USA, inne znaczące Mensy to organizacja brytyjska, która zrzesza 23 tys. wybitnych umysłów, oraz niemiecka, licząca 8 tys. tęgich głów. Polski oddział Mensy powstał w 1989 r. i od tego czasu przyjęto do niego ok. 4,5 tys. członków.

Nazwa „Mensa” pochodzi od łacińskiego słowa oznaczającego stół. Założycielom zależało, by w ten sposób nawiązać do idei okrągłego stołu. Mensa, od początku promująca idee demokratyczne, uznana została za spadkobierczynię Akademii Platońskiej – grupy intelektualistów z różnych stanów społecznych, którzy 2 tys. lat temu spotykali się w słynnym Gaju Akademosa.

Można się zastanawiać, po co to całe zamieszanie. Członkostwo w Mensie nie daje właściwie żadnych praktycznych korzyści. Jedyną bodaj jest możliwość udziału w programie SIGHT (Service of Information, Guidance and Hospitality to Travelers), czyli mensańskim odpowiedniku couchsurfingu, w ramach którego członkowie stowarzyszenia mogą podróżować po całym świecie, zatrzymując się u Mensan chcących udzielić im gościny.

Ludzie z hodowli

Gordon Stobart, profesor na Uniwersytecie w Londynie, twierdzi, że testy na inteligencję udowadniają tylko to, co naukowiec chce, żeby udowodniły: poprzez skonstruowanie takich, a nie innych pytań i zadań potwierdzasz tylko to, co chcesz potwierdzić. Podobnie rzecz ma się z osiągnięciami szkolnymi. To, że ktoś osiąga wysokie wyniki w testach sprawdzających, nie oznacza, że ma wysoką czy niską inteligencję – pokazuje jedynie, że nabył umiejętność rozwiązywania testów. Pierwotnie główną ideą stworzenia testu na inteligencję było wyrównywanie różnic pomiędzy uczniami i zapewnienie dostępu do edukacji.

Na początku, gdy tylko opracowano metody pomiaru ilorazu inteligencji, wyciągano z wielkości IQ zbyt daleko idące wnioski. Przed nadinterpretacją wyników testów IQ przestrzegał już ich twórca, francuski psycholog Alfred Binet. W 1904 r. ministerstwo edukacji zleciło mu wynalezienie metody, dzięki której można odróżnić dzieci zapóźnione w rozwoju od normalnych. Binet zastrzegał, że jego wynalazek nie może służyć pomiarowi inteligencji, bo nie jest ona czymś stałym. Jednak jego pomysł szybko zaadaptowali zwolennicy inżynierii społecznej, którzy wykorzystali testy do selekcji i kategoryzowania ludzi na lepszych i gorszych. H. H. Goddard, amerykański naukowiec z New Jersey, uważał, że można stworzyć idealne społeczeństwo, sterylizując ludzi o najniższym IQ i zachęcając osoby o tym wysokim do posiadania licznego potomstwa. „Ludzi można hodować jak najlepsze rasy psów” – mawiał Goddard. Z testów wynikało, iż do roli hartów i bulterierów ludzkości są predestynowani Anglosasi i narody Europy Północnej.

Bill Gates nadaje się tylko na mechanika

Daniel Goleman, autor książki „Inteligencja emocjonalna”, uważa, że w niektórych środowiskach klasyczne testy mierzące iloraz inteligencji stały się narzędziem zniewolenia jednostki oraz segregacji ludzi. Dowodzi on, że ważniejsza jest inteligencja emocjonalna (EQ). Na potwierdzenie tych słów przytacza badania, według których sukces życiowy w 20 proc. zależy od wysokości IQ, a aż w 80 proc. od EQ. Okazuje się, że współczynnika EQ praktycznie nie można zmierzyć, więc mówi on o zdolnościach badanego mniej niż klasyczny test inteligencji. Amerykańscy psychologowie, m.in. Edwin Locke z Uniwersytetu Maryland, dowiedli, że gdyby przy rekrutacji kierowano się wysokością EQ, czyli inteligencji emocjonalnej, Bill Gates miałby szansę pracować jedynie jako mechanik w swojej firmie.

Badanie IQ ważne, ale niewystarczające

Chociaż IQ nie jest już uważane za kompletną miarę inteligencji, nadal pozostaje najbardziej użyteczną metodą mierzenia niewerbalnych zdolności logicznego myślenia i innych procesów poznawczych.

Badanie IQ, jako najbardziej miarodajne, stosują firmy konsultingowe, doradztwa personalnego, a także wielkie firmy, np. General Motors, PricewaterhouseCoopers, Reckitt-Benckser, czy operatorzy telefonii komórkowych. Również policja, UOP i Urząd Służby Cywilnej poddają kandydatów testom na inteligencję.

Według wyliczeń amerykańskich ekonomistów taka selekcja przynosi gospodarce USA zyski przekraczające 50 mld dolarów rocznie. Ale decyzji personalnych nie opiera się wyłącznie na wynikach testów inteligencji. Oceniać przydatność pracownika jedynie po wysokości IQ to jakby oceniać zdrowie pacjenta tylko po badaniu krwi, twierdzą psycholodzy zajmujący się rekrutacją. Pomiar IQ wciąż jest niezastąpiony, zwłaszcza przy obsadzie stanowisk wymagających planowania i programowania. Wysokie IQ może natomiast przeszkadzać osobom zajmującym się dziedzinami bardzo konkretnymi: zbyt inteligentny przedstawiciel handlowy nie nadaje się do swojej pracy.

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.