Gdy więzienie ogarnia bunt – najsłynniejsze więzienne powstania

5 minut czytania
531
0
Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
11 grudnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Cały piąty sezon amerykańskiego serialu „Orange is the new black”, dziejącego się w kobiecym więzieniu, skupiony jest właśnie na wydarzeniach kilku dni, kiedy to zakład karny opanowany zostaje przez osadzone. Serial oczywiście rządzi się oczywiście swoimi prawami, nie brakuje w niej humoru, choć w tym sezonie bywa on wyjątkowo czarny. Warto jednak mieć świadomość, że więzienny bunt nie jest tylko fantazją scenarzystów serialowych czy filmowych, ale zdarza się też w realnym życiu.

Na co dzień nie poświęcamy zapewne tej instytucji wiele uwagi, o ile sami się w niej nie znajdujemy, bądź nie mamy tam kogoś znajomego. Więzienia jednak cały czas funkcjonują gdzieś obok nas, zwykle na obrzeżach większych ośrodków miejskich. Wypełnione ludźmi, którzy są, jak to się ładnie mówi, na bakier z prawem, pełnią funkcję odizolowania ich od społeczeństwa oraz – w co przynajmniej chcemy wierzyć – resocjalizującą ich. System penitencjarny zwykle z grubsza się sprawdza, jednak bywa, że więzienie staje się zarzewiem buntu. Nietrudno o to wśród ludzi, którzy i tak niewiele mają do stracenia…

Attica Prison

Na kanwie wydarzeń, jakie rozegrały się w tym nowojorskim więzieniu, powstały aż trzy filmy fabularne: „Attica”, „Against the wall” oraz „The killing yard”. Rebelia ta stała się też pożywką dla poetów i muzyków, nie wspominając o twórcach filmów dokumentalnych. Rankiem 9 września 1971 roku niewielka grupa więźniów, powodowana faktem, że jeden z ich kolegów pozostał zamknięty w celi, odmówiła wyjścia na śniadanie. Wracając do swoich cel, uwolnili oni zamkniętego dotychczas osadzonego, po czym w komplecie udali się do stołówki. Karą za to zachowanie było pozbawienie możliwości spaceru wszystkich więźniów z tego samego bloku. O zakazie nie został poinformowany jednak oficer prowadzący, jak co dzień, kompanię na spacerniak, grupa zastała zatem zamknięte drzwi. Przygwożdżony ich pretensjami, oficer wezwał więcej pracowników więzienia do pomocy w odprowadzeniu więźniów do ich cel. Wówczas właśnie doszło do przejęcia kontroli nad więzieniem przez osadzonych – obezwładnili oni strażników, przejęli ich broń i wzięli 42 zakładników.

Rozpoczęły się, trwające cztery dni negocjacje. Więźniowie uskarżali się na złe traktowanie: bicie, brak szacunku, brutalność i lekceważenie ze strony pracowników zakładu, ale też na prześladowanie ze strony gubernatora, czy… sądów. Spisany został manifest, obejmujący 27 skarg, a zarazem żądań, które dotyczyły między innymi poprawy warunków sanitarnych (w tym częstszych niż jedna w tygodniu kąpieli i większych niż jedna rolka miesięcznie przydziałów papieru toaletowego), lepszej opieki zdrowotnej, prawa do odwiedzin. Czas jednak mijał, a negocjacje nie przynosiły pozytywnych efektów. Nie wszystkie żądania więźniów mogły zostać spełnione, na co oni reagowali wzmacnianiem fortyfikacji więzienia i groźbą zabijania zakładników. Wreszcie zapadła niełatwa decyzja, aby odbić obiekt siłą. 13 września 1971 roku oddziały policji wkroczyły na teren więzienia otwierając ogień. W czasie odbijania zakładu, zginęło 29 więźniów oraz 9 zakładników, ofiarami powstania są także czterej więźniowie zamordowani w trakcie jego trwania, jak i oficer, który zmarł pierwszego dnia buntu.

To, co zdarzyło się w więzieniu Attica, odbiło się głośnym echem w całym USA. Wielu ludzi krytykowało decyzję gubernatora o zbrojnym wkroczeniu na teren opanowanego buntem więzienia. Niektórzy pochylali się też nad losem zmarłych, a wcześniej gnębionych opresyjnymi przepisami więźniów. Jedną z takich osób był nie kto inny, jak sam John Lennon, który wraz z żoną, Yoko Ono, stworzył piosenkę „Attica State”. Ponurym zrządzeniem losu jest chyba fakt, że Mark David Chapman, zabójca Johna Lennona trafił po swoim czynie właśnie do Attica Prison.

Old Main

Bodaj najbardziej krwawym w historii, był bunt w więzieniu w Nowym Meksyku, nieopodal Santa Fe 2 i 3 lutego 1980 roku. Oprócz ofiar śmiertelnych, których było 33, zatrważa również liczba rannych, wynosząca około 200. Żaden z zakładników nie zginął, jednak siedmiu z dwunastu z nich odniosło poważne obrażenia na skutek bicia i gwałtów. W przeciwieństwie do więzienia w Attice, żaden z więźniów nie stracił życia w trakcie odbijania budynku. Nie było zresztą żadnego odbijania – po trwającym półtora dnia puczu więźniowie skapitulowali. Większość ofiar zmarła na skutek brutalnych morderstw z rąk współwięźniów. Wśród ich pomysłów na zadawanie śmierci wymienić można podpalenie żywcem, czy odrąbanie głowy siekierą. Pozostałe ofiary przedawkowały leki, znalezione na bloku psychiatrycznym, bądź narkotyki.

Zamieszki także i tutaj wybuchły na skutek niezadowolenia z warunków panujących w więzieniu – obiekt był przeludniony, w momencie wybuchu buntu przebywało w nim o dwie setki więcej osób, niż było dostępnych łóżek. Serwowane jedzenie było niskiej jakości, nikogo nie dziwiły wędrujące po celach karaluchy, czy myszy, rozprzestrzeniające choroby. Zniesiono też programy edukacyjne i rekreacyjne, co spowodowało zwiększenie separacji więźniów. Przebieg buntu świadczył jednak o bardziej bestialskich motywacjach jego prowodyrów, niż tylko chęć poprawy więziennej codzienności…

Więzienie Old Main już nie istnieje, przynajmniej nie w takim kształcie, jak niegdyś. Obecnie pełni funkcję… atrakcji turystycznej. Grupy zwiedzających oprowadza przewodnik, zwracając szczególną uwagę na miejsca, które wciąż noszą ślady tragedii sprzed lat, jak np. wgłębienia po siekierze w betonowej podłodze. W sklepie można zakupić okolicznościowe suweniry, a na pamiątkę zrobić sobie typowo więzienne zdjęcie.

Czarne

Więzienne bunty zdarzają się wcale nierzadko i bynajmniej nie tylko za wielką wodą. Dla przykładu coś z naszego polskiego podwórka. Rok 1989 przywiał do szarej i niewesołej rzeczywistości rodzimych więzień nieco nadziei. Dokonujące się właśnie zmiany ustrojowe, pozwalały snuć śmiałe marzenia o amnestii. Pewnego dnia miały się one ziścić, ale nie dla wszystkich – z drugiej szansy od losu skorzystać miało wielu więźniów, odsiadujących wyroki za przeróżne występki, ale tylko jeśli była to ich pierwsza odsiadka. Recydywiści pozostali uziemieni.

W Czarnem na Pomorzu znajdowało się ówcześnie największe więzienie w Polsce. W czasach, o których mowa, rezydowało tam około półtora tysiąca skazanych. 7 grudnia 1989 roku przebywający w nim recydywiści nie zamierzali ukrywać swojego rozczarowania i rozgoryczenia decyzją władz. Demolowano cele, podpalano magazyny oraz elementy wyposażenia cel, z pomocą łomów uwalniano kolejnych więźniów, następnie przystąpiono do próby forsowania bram. Szybko stało się oczywiste, że sytuacja nie będzie łatwa do opanowania. Strażników było o dziesięć razy mniej niż osadzonych, dlatego też naczelnik wycofał ich z głównych pomieszczeń. Broniono przede wszystkim zbrojowni, aby zapobiec przedostaniu się w ręce więźniów broni palnej. Buntownicy tymczasem skupiali się na budowaniu barykad, dokonywali też samosądów – prawdopodobnie na przeciwnikach zamieszek. W wyniku wymyślnych tortur i pobicia zmarły 3 osoby.

Na odbicie budynku z rąk rebeliantów, zdecydowano się po niecałych dwóch dniach. Nie było to łatwe – więźniowie bronili się, rzucając cegły, wymachując sztachetami nabitymi gwoździami, podpalali też wcześniej oblane smołą barykady. Ostatecznie jednak udało się doprowadzić sytuację do względnego porządku bez dodatkowych ofiar. Buntownicy zostali przeniesieni do innych więzień, a po dotychczas zadbanym zakładzie karnym pozostały zgliszcza…

Na tle prawdziwych, historycznych zdarzeń, wizja więziennego buntu zaprezentowana w serialu „Orange is the new black” raczej nie szokuje. Rzeczywistość bywała znacznie brutalniejsza. Choć niosły za sobą wiele ofiar i niejednokrotnie ociekały niepotrzebną krwią, więzienne powstania wybuchały jednak zwykle z powodu jakichś zaniedbań, bądź niesprawiedliwości. Osobie piszącej ten tekst, niezmiernie ciężko jest określić, czy zawsze niesłusznie i niepotrzebnie. „Jesteśmy ludźmi, nie bestiami i jak ludzie chcemy być traktowani” – deklamował Elliott James Barkley, jeden z negocjatorów w Attice, młody mężczyzna u schyłku swojego wyroku, zabity kilka dni później, prawdopodobnie celowo, podczas tłumienia buntu. Chciałoby się mu odpowiedzieć – „czyżby?”. Ale nikt z nas wszak nie wie, gdzie i kiedy wyczerpuje się desygnat słowa „człowiek”…

Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania człowiek gór, o których bloguje na Rudazwyboru.pl. Trochę pisze, trochę biega, trochę się wspina, ale - nie oszukujmy się - marzy o tym, by móc całymi dniami oglądać seriale. Po trzydziestce stara się być po prostu sobą, cokolwiek miałoby to znaczyć.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz