Prestiżowy masny dzban

5 minut czytania
529
1
Anna Godzwon
Anna Godzwon
13 grudnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Z radością przyjęłam fakt, że „dzban” ów został uznany za młodzieżowe słowo roku 2018, bo to znaczy, że chyba nie jestem taka stara, skoro dzbanem na co dzień się posługuję. Dzbanem jest bowiem oto osoba pozbawiona głębi, nie najmądrzejsza, żeby nie powiedzieć idiota albo inny kretyn. Po co zatem mówić brzydko, jak można powiedzieć „Co za dzban!” i wszystko będzie jasne.

Nic nie jest takie, jakim się wydaje, a chodzi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa. A jak już mądrej głowie brakuje dwie słowie, to sięga po wyrazy różne, niekoniecznie parlamentarne. Język nam się brutalizuje, sama klnę jak szewc (na marginesie: czy szewcy jeszcze klną?), ale jak spotkam na swojej drodze jakieś słowo, któremu nadano nowe znaczenie i które mnie zachwyci, to z radością zastępuję nim grube określenia na ludzi i rzeczywistość. Tak właśnie było z dzbanem.

O istnieniu nowego znaczenia „dzbana” dowiedziałam się z Twittera, na którym jak już kiedyś wspominałam, toczy się polskie życie społeczno-polityczne. „Dzbanami” regularnie nazywani są tam co poniektórzy politycy i inne osoby naszego życia publicznego i nikt policji na Twittera nie nasyła (jeszcze). Określenie to dotyka głównie osób prestiżowych – i tu dochodzimy do słowa roku numer 3, którym zostało „prestiżowy” właśnie, a w języku młodych prestiżowe może być wszystko, nie tylko kierunek studiów, zawód czy konkurs. Pomiędzy „dzbanem” a „prestiżowym” znalazło się słowo „masny”, które zapożyczone z języka śląskiego oznaczać może tyle „tłusty” co „wypasiony”, a ileż można mówić, że coś jest wypasione, toż to już oldskul (też swego czasu modne słowo). Wśród najwyżej notowanych słów znalazło się także całkiem zgrabne połączenie słów „mama” i „menadżer” – czyli „mamadżer”, co jest jak najbardziej zasadne, jak patrzy się na mamy odwożące, przywożące, przewożące, kupujące, gotujące, sprzątające, ogarniające, pracujące i padające wieczorem na twarz.

Język giętki powie wszystko, ale czasem przesadza. Irytuje mnie wszechobecne używanie słowa „ambasador”, które nie oznacza już li tylko najwyższego przedstawiciela dyplomatycznego obcego państwa, ale także osobę reklamującą klej do protez zębowych czy rajstopy. Rajstop można być także „twarzą”, co ze względów anatomicznych jest nieco utrudnione, chyba że rajstopy zakładają sobie na twarz indywidua o nie do końca czystych zamiarach. „Apartament” najczęściej oznacza klitkę, ale o ile lepiej brzmi niż stara „kawalerka”. Dedykować już można wszystko wszystkim, a nie jak w czasach mojego dziecięctwa piosenkę w „Koncercie życzeń”. „Symfonia” to już nie tylko utwór instrumentalny, ale także określenie na wykwintny smak, który w efekcie okazać się może całkiem pospolity, za to jak brzmi: symfonia smaku!

Nie jest łatwo odpowiednie dać rzeczy słowo a polska język trudna język nie tylko dla obcokrajowców. Nie jestem purystką, chociaż razi mnie „ambasador akcji”. Uważam się za feministkę, ale nie popieram dodawania na siłę żeńskich końcówek ani czynienia z pań minister „ministerek” czy „polityczek” choć jak ostatnio przeczytałam w wywiadzie z Michałem Rusinkiem, żeńskie końcówki wyciął nam PRL. Lubię zabawy językiem, teksty Starszych Panów, które skrzą się polszczyzną jak fejkowy (!) samolot pewnej linii lotniczej diamentami i nie obrażam się, gdy obce naleciałości współtworzą nasz język. Byleby on był masny i prestiżowy, a dzban póty będzie wodę nosił, póki się ucho nie urwie. Taki to zgodnie ze staropolskim przysłowiem ze słowem roku los każdego kretyna.

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Prestiżowy masny dzban”

  1. ‚Uważam się za feministkę, ale nie popieram dodawania na siłę żeńskich
    końcówek ani czynienia z pań minister „ministerek” czy „polityczek” choć
    jak ostatnio przeczytałam w wywiadzie z Michałem Rusinkiem, żeńskie
    końcówki wyciął nam PRL.’

    Chyba żeńskie końcówki nazwisk miał na myśli, czyli ‚-owa’ i ‚-ówna’. Co się zaś tyczy zawodów, musiałby Rusinek nieźle się napocić, żeby wykazać, że zatrudnienie kobiet przed nadejściem PRL było na tyle powszechne, że zarówno w potocznej mowie jak i oficjalnej nomenklaturze istniały żeńskie formy zawodów innych niż praczka, guwernantka (co bynajmniej nie jest żeńską formą ‚gubernatora’), kucharka i tym podobne, których to żeńskich form przecież pod żadnym względem PRL nie wyrugował z mowy polskiej.

    Film ‚pani MINISTER tańczy’ jest z roku 1937 i żaden PRLowski cenzor przy tytule nie manipulował. Pierwszą kobietą w historii Polski zasiadającą w rządzie była Irena Kosmowska, wiceminister pracy i opieki socjalnej w latach 1918-1919. Po raz pierwszy ster resortu w randze pełnego ministra Polka objęła w … PRL i to dopiero w 1956. Na świecie kobieta-minister zadebiutowała w 1924 roku, w rządzie Danii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *