Śmierć vs życie – jeden zero do przerwy

5 minut czytania
539
0
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
19 grudnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Szymon Hołownia spisał pochwałę życia – nie tylko człowieka, ale wszystkich czujących, myślących i cierpiących istot. Weganie, mięsożercy, wierzący, ateiści – w „Boskich zwierzętach” każdy odpowiedzialny konsument znajdzie coś dla siebie. A odpowiedzialni powinniśmy być wszyscy, należymy bowiem do wielkiego kręgu życia.

Zalatuje koelizmem? Szymon Hołownia ma ten rzadki dar wolnego od pretensji, przejrzystego referowania swoich światopoglądowych poszukiwań, konfrontowania przeciwnych racji, łączenia w zgrabną całość rzadko w Polsce przylegających do siebie poglądów, tak że nawet kwestie „radości istnienia” i „piękna życia” – puste i infantylne w każdym innym kontekście – u niego zyskują nieczęsto spotykaną głębię. W „Boskich zwierzętach” skrupulatnie, pewnymi ruchami wykuwa prozwierzęce przesłanie katolicyzmu. Obfita lista, nie tylko teologicznych, lektur połączona z trzeźwą refleksją sumuje się we wnioski, po które sięgnąć powinien każdy, kto jest zatroskany o los naszych zwierzęcych towarzyszy, komu nieobojętne są losy przyszłych pokoleń, i każdy, kto błędnie sądzi, że troska o żywe stworzenia wymaga wielkich poświęceń.

JEST!!! 🙂 Właśnie przyjechała z drukarni! Jest – aaaaaa – PIĘKNA! Znak postarał się maksymalnie, fizyczna przyjemność…

Opublikowany przez Szymon Hołownia Czwartek, 15 listopada 2018

Weganizm dla katolików

„Boskie zwierzęta” zawierają kolekcję wegańskich argumentów adresowanych głównie do katolików, ale również argumentów uniwersalnych. Mówię to ja, ateista i antyklerykał. Książka sprawdzi się jako broń na erystycznym ringu w kwestii mięsożerstwa. Autor bywa miażdżąco uszczypliwy: dla środowiska łowieckiego, dla mentalnych jaskiniowców utożsamiających mięsożerność z męskością, dla antywegetariańskich trolli (kły jako dowód mięsożerności człowieka? Dobre sobie!), dla prowadzących cyrki ze zwierzętami, dla przeciwnych „zielonemu nazizmowi” zniewolonych tradycją duszpasterzy, dla wszystkich marnujących żywność. Hołownia nigdy nie jest jednak agresywny. Wierność swoim poglądom połączona z inteligentnym luzem – tego nie sposób u niego przecenić.

Dostajemy zatem na poły wyznaniowo—autobiograficzną publicystykę wysokiej erystycznej klasy. Gdy autor przekonuje do swoich racji (nie zamykajmy oczu na cierpienie zwierząt, bo sami będziemy cierpieć!), nie ogranicza się jednak do własnego religijnego podwórka. Owszem, czyta teksty ostatnich papieży (nie tylko ekologa Franciszka), korzysta z ukrytej w głowie wyszukiwarki biblijnych cytatów. Nie jest jednak doktrynerem chwytającym się świętych słówek, lecz twórczym czytelnikiem Biblii, który widzi szerszy kontekst tam, gdzie nie chcą go dostrzec zwolennicy despotycznego, egoistycznego „czynienia sobie ziemi poddaną”. Sięga także po żywoty świętych, by w nich znaleźć ekologicznych sprzymierzeńców.

Nauka i Bóg

„Boskie zwierzęta” to wegański manifest fascynujący dlatego, że choć konteksty religijne są jego podstawą i pretekstem, to równocześnie odnosi się wrażenie, jakby pojawiały się zaledwie przy okazji najświeższych naukowych badań na temat relacji ludzi i zwierząt. Hołownia uprawia tutaj coś w rodzaju spoglądającej z szacunkiem na zwierzęta, z ducha protestanckiej, egzegezy katolicyzmu. Z werwą popularyzatora sięga zresztą do różnych tradycji, nie tylko katolickiej, ale i (judeo)chrześcijańskich w ogóle, ufając, że wszyscy wierzący dostali lekcję od tego samego Boga. Hołownia poszukuje, i nie są to poszukiwania, na drodze którym murem stoi doktryna, zwyczaj czy tradycja. O nie, na pierwszym miejscu u Hołowni znajduje się empatia. A dalej są już solidne, logiczne i naukowe, argumenty.

Powiedzieć, że Hołownia jest z ekologią na bieżąco, to nie powiedzieć nic. Jego książka opiera się na topowej pod względem jakości literaturze, która w ostatnich dniach wciąż zapełnia księgarniane działy nowości. Wśród inspiracji i licznych odwołań jest więc m.in. bestsellerowy eseista Yuval Noah Harari, z jego ateistycznym, nieufnym wobec człowieka przesłaniem. Jest wytykający grzechy przemysłowych hodowli prowokator, lewak Jaś Kapela. Są książki Ewy Bińczyk i Marcina Rotkiewicza, jest i, reprezentująca zupełnie inną dziedzinę, Marta Dymek z jej „Jadłonomią” – pokazująca, że roślinny kotlet wcale nie jest taki straszny.

Realia

Hołownia pisze o mięsie z probówki i odwiedza wegańskie działy Lidla i Biedronki, przygląda się ciasno załadowanym świniami ciężarówkom i zapisuje się do wegetariańskich grup na Facebooku. Jako ideologiczny weganin (z wegańską logistyką wciąż ma problemy; wszystko w swoim czasie, przyznaje) nie trzyma głowy w chmurach, ale jest blisko realiów. Pisze o statystykach klimatologów i organizacji ekologicznych, które od lat świadczą o globalnej nieefektywności hodowli przemysłowej, absurdalnej szczególnie w zestawieniu z miliardem głodujących na tej ziemi ludzi. ˜„Boskie zwierzęta” stanowią także smutną wyliczankę, często krwawych, przypadków szkodliwości człowieka względem żywego stworzenia.

Hołownia wybija z letargu. Nie zamierza przekonywać za wszelką cenę, lecz jedynie namawia nas do poznania konsekwencji dietetycznych wyborów, do podejmowania świadomych decyzji, z wszystkimi ich konsekwencjami – po równo: ekologicznymi, zdrowotnymi, teologicznymi, etycznymi. Być szczęśliwym głupcem to żadna sztuka. Zamknięcie oczu i bycie hipokrytą to najgorsze, co można zrobić.

Szymon Hołownia, Boskie Zwierzęta. Wydawnictwo Znak 2018

Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
Jeśli wierzyć opiniodawcom, był już błaznem, kombinatorem, niedoszłym księdzem, przyszłym jazzmanem. Jeśli wierzyć faktom, bywa kurierem rowerowym, okazjonalnym redaktorem w Sejmie, a w internecie - recenzentem filmowym, publicystą kulturalnym i blogerem. Publikuje lub publikował m.in. w Korporacji Ha!art, Magazynie Gazety Wyborczej „Osiem Dziewięć”, Kulturze Liberalnej, Ekranach i na portalu Esensja.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz