Mowa jest srebrem, a milczenie – Srebrną

5 minut czytania
1512
0
Anna Godzwon
Anna Godzwon
31 stycznia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Pompowanie balonu, które poprzedziło publikację Gazety Wyborczej o prezesie, kuzynie, wieżowcu i Srebrnej kazało myśleć, że sprawa nie jest taka oczywista, skoro narrację jej odbioru próbuje się z góry narzucić. Gdzie te czasy, kiedy nie było Twittera, ba, internetu nawet, telewizji informacyjnych, a czytelnik po przeczytaniu tekstu sam wyrabiał sobie zdanie! Teraz zewsząd próbują mu powiedzieć, co ma myśleć, memy robią, ja cię nie mogę! Ale wciąż warto czytać ze zrozumieniem.

Nie zerwałam się o 6 rano, by odpalić internet ani nie pobiegłam bladym świtem do kiosku w obawie, że mi gazetę wykupią. Na Twitterze, który śledzę z oddaniem godnym lepszej sprawy w poniedziałkowy wieczór wszystko już z grubsza było wiadomo, a plemiona socialmediowe podzieliły się w ocenie wydarzenia według dzielącego od ponad trzech lat kryterium stosunku do PiS i jego prezesa, tak że czytanie artykułu właściwie było już dla nich zbędne.

O spółce Srebrna, która powstała na gruzach Fundacji Prasowej Solidarności w latach 90. napisano dziesiątki artykułów. To, że majątkiem spółki są atrakcyjne tereny w centrum Warszawy też nie jest tajemnicą. Że Srebrna chciałaby postawić tam wieżowiec – o tym dziennikarze też pisali. Czego zatem nie wiedzieliśmy? Ano tego, że wieżowiec – a właściwie dwie wieże, miał wybudować austriacki przedsiębiorca spowinowacony z prezesem PiS. Pracował nad przygotowaniem inwestycji, którą miał skredytować zrepolonizowany bank PEKAO S.A. Poniósł koszty, ale ze Srebrną nie miał nic na piśmie. Ale czego nie ma na piśmie, jest na taśmie. Gerald Birgfellner nie doczekał się zapłaty za swoją pracę, a w zamian cała Polska usłyszała, że Jarosław Kaczyński radzi mu, by poszedł do sądu. Wtedy prezes zezna, że rzeczywiście praca została wykonana, Srebrna zaproponuje ugodę i będzie podstawa do wypłaty. Bo inaczej to nie.

Jarosław Kaczyński, który wielokrotnie powtarzał, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy, a sam ze spółką Srebrna formalnie nie ma nic wspólnego, tu wypowiada się niczym jej jedyny udziałowiec i decyduje, że jeśli dojdzie do ugody, to będzie wtedy podstawa do zaspokojenia roszczeń Austriaka. Przesądza też, jeszcze przed rozpoczęciem ewentualnego procesu, jaki może być jego wynik. I choć sprawy sądowe z reguły są ostatecznością między wspólnikami, tu radzi wyraźnie zaskoczonemu kontrahentowi, by z takiej drogi skorzystał. Nie zaprzecza, że praca została wykonana, mówi wręcz, co powie przed sądem! Swoją drogą to ciekawe, że w tych znienawidzonych sądach obsadzonych przed nadzwyczajną kastę, Jarosław Kaczyński upatruje teraz rozwiązania sprawy. Na drodze do zrealizowania inwestycji stoi także nieprzychylny Ratusz, o którym prezes już wie, że nie zostanie zdobyty, bo wybory w Warszawie wygrać będzie bardzo trudno, a na dodatek chodzi jeszcze wokół inwestycji inny kandydat na prezydenta, Jan Śpiewak. To z narracji prezesa akurat dobrze znamy – spisek wrogich sił. Wszystko to jednak powoduje, że inwestycja musi zostać wstrzymana – a więc cała praca Geralda Birgfellnera poszła na darmo. Dosłownie i w przenośni.


Zgodnie z polskim prawem sprawa jest jasna: partie nie mogą prowadzić działalności gospodarczej. Partie są finansowane z budżetu po to, by nie brały pieniędzy od biznesu i nie zarabiały na niejasnych interesach. Mamy ustawę lobbingową i ustawę antykorupcyjną. Mamy oświadczenia majątkowe polityków i deklaracje w stylu „pokora, praca, umiar”. Ale mamy też działającą na styku polityki i biznesu spółkę, w której zasiadają zaufani ludzie prezesa. Gdyby taka spółka stała za jakąkolwiek inną partią, PiS nie zostawiłoby na niej suchej nitki. Prezes od lat tępi układ, a sam sobie taki układ biznesowo-polityczny wyhodował. Świetnie się – jak słyszeliśmy – w nim porusza. Rozdaje karty. Decyduje. Proponuje. Zachowuje się jak wytrawny gracz biznesowy. Towarzyszący mu w rozmowie kuzyn, członek rady nadzorczej Srebrnej, jest tylko tłem.

Prezes Jarosław Kaczyński nie jest jednak prezesem spółki, tylko partii politycznej. To on mówił o konieczności wywrócenia stolika do brydża, przy którym między innymi zasiadali politycy i biznesmeni. Wywrócić się jednak może latami budowany wizerunek prezesa jako ideowca nie dbającego o sprawy materialne. I choć przychylne PiS media, w tym państwowe, zrobiły wiele, by prezesa w tej sytuacji przedstawić po raz kolejny jako męża stanu, to faktem jest, że jest wniosek do prokuratury a GW twierdzi, że ma kolejne taśmy. W roku wyborczym, po trzech latach rządzenia, grillowanie najpotężniejszego polityka w Polsce właśnie zostało rozpoczęte.

Modelowe zarządzanie kryzysem – a niewątpliwie jest to dla PiS kryzys – podpowiada, że byłoby najprościej, gdyby Jarosław Kaczyński wyszedł i odpowiedział na wszystkie pytania dziennikarzy w tej sprawie. Zasłanianie się rzeczniczką partii, która przejęzyczając się zapewniała dziennikarzy, że „prezes od lat walczy z uczciwością w życiu publicznym” nie wyszło najlepiej. Uprawiane od lat milczenie w sprawie Srebrnej już nie jest dla PiS złotem.

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Komentarze