Wspinaczka – sport ekstremalny czy dla każdego?

5 minut czytania
508
1
Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
26 stycznia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Gdy przed paroma laty otwarto w moim mieście ściankę wspinaczkową, potwornie korciło mnie, żeby tam zajrzeć. Ze wspinaczką nie miałam wcześniej żadnych doświadczeń (poza chodzeniem po górach, ale to jednak tylko czasem i w małym stopniu przypomina wspinaczkę), nie byłam też specjalnie wysportowana.

Mojej chęci do spróbowania swoich sił w pionie towarzyszyło zatem mnóstwo obaw, na czele z tą podstawową: „czy wspinaczka jest dla mnie?”. Obecnie, jako stała bywalczyni ścianki obserwuję mnóstwo osób, które nieśmiało przekraczają próg obiektu, a z jeszcze większą nieśmiałością zerkają na szczyt 17-metrowej ściany, bogato ozdobionej kolorowymi chwytami. Zapewne, nim w ogóle tu przyszli, stoczyli niemałą walkę ze swoimi obawami, tak jak ja kilka lat temu. Oni ją wygrali, ale domyślam się, że nie brakuje też takich osób, które, choć o wspinaniu po cichu myślą, nigdy nie odważą się spróbować. A szkoda.

Himalaje poczekają

Wspinaczka postrzegana jest najczęściej jako sport ekstremalny, a co za tym idzie – taki, który wymaga dużych umiejętności, nakładów finansowych, no i niesie ze sobą olbrzymie ryzyko. Czy rzeczywiście takim sportem jest? To zależy. Jeśli weźmiemy za przykład himalaistę Adama Bieleckiego, wszystko będzie się zgadzać – Adam trenuje od najmłodszych lat, dysponuje profesjonalnym sprzętem, a wyprawy, w których uczestniczy kosztują majątek. No i nie da się ukryć, że osoby z tego samego, co on, środowiska, czasem z takich wypraw nie wracają… Wspinaczka to jednak nie tylko Himalaje. Ba! Wspinaczka to bardzo rzadko Himalaje! Większość wspinających się osób ogranicza swoje eskapady do najbliższych swojemu miejscu zamieszkania skałek, albo w ogóle nie wychodzi poza mury lokalnej ścianki wspinaczkowej. Zatem, o ile podbój gór najwyższych rzeczywiście nie jest dla każdego, o tyle ta „zwykła”, podstawowa wspinaczka wydaje się być opcją o wiele bardziej dostępną dla przeciętnego zjadacza chleba.

Wspinaczka, czyli co?

Pod pojęciem wspinania rozumie się każdą aktywność, związaną z przemieszczaniem się terenem na tyle stromym, że wymaga on użycia nie tylko nóg, ale też rąk. Naturalnym miejscem do wspinania są skały, takie jak na przykład te na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, bądź góry. Z racji faktu, że zarówno w jedne, jak i w drugie nie zawsze można się wybrać, a czasem na powspinanie się w nich nie pozwala pogoda, ktoś mądry wymyślił niegdyś stworzenie sztucznych ścianek wspinaczkowych, zwanych też panelami. Takie ścianki znajdują się w większości dużych miast i stanowią świetne miejsce nie tylko do treningu uniezależnionego od warunków pogodowych, ale też do rozpoczęcia przygody ze wspinaczką.

Istnieją dwa zasadnicze rodzaje wspinania – na dużych ścianach bądź skałach, z użyciem liny, oraz na ścianach i skałkach niskich, gdzie lina nie jest potrzebna. Ten drugi rodzaj wspinania zwie się boulderingiem (po polsku: głaźnictwem). W sztucznych obiektach wspinaczkowych pod ścianami przeznaczonymi do boulderingu umieszczony jest gruby materac. W skałach też można uprawiać bouldering, tyle że materac (crash pad) trzeba przynosić ze sobą. Ten rodzaj wspinaczki uprawiać możemy w pojedynkę. Inaczej jest ze wspinaczką, wymagającą asekuracji liną – tu potrzebujemy partnera (wyjątkiem są ścianki wspinaczkowe wyposażone w system asekuracji Trublue, ale taka jest w Polsce bodajże jedna – warszawski Murall). Rolą partnera osoby wspinającej się, jest oczywiście asekuracja, czyli zapobieganie upadkowi wspinacza. Robi się to na dwa możliwe sposoby: wyróżnia się asekurację na tzw. wędkę, gdy lina jest zawieszona u góry ściany, oraz asekurację dolną, gdy lina leży na ziemi i jest ciągnięta w górę przez wspinacza.

Shrek, ja w dół patrzę – czyli, czy to na pewno bezpieczne?

Patrząc na wspinaczy, wyczyniających najróżniejsze wygibasy kilkanaście metrów ponad podłogą czy ziemią, można nietrudno dojść do wniosku, że nie ma sportu na świecie, który byłby bardziej niebezpieczny. A jednak, dzięki podstawowym umiejętnościom, których opanowanie zajmuje sprytnym osobom nie więcej niż godzinę, oraz odpowiedniemu sprzętowi, ryzyko upadku z wysokości daje się zminimalizować. Krzysztof Korabik, właściciel szkoły wspinania High Format tak mówi o kwestiach dotyczących bezpieczeństwa we wspinaniu: „Wspinanie to względnie bezpieczny sport, jeśli przestrzega się zasad bezpieczeństwa i ma się głowę na karku. Wypadki zdarzają się dość rzadko, w porównaniu do innych sportów. Niestety, jeśli już wydarzy się coś złego, to konsekwencje mogą być poważne, jak na przykład upadek z dużej wysokości.” Ze względu na bezpieczeństwo, chcąc spróbować wspinaczki, należy albo zrobić to w towarzystwie kogoś bardzo doświadczonego, albo przejść wraz z partnerem podstawowe przeszkolenie, o które (zwykle za dodatkową opłatą) można poprosić na większości sztucznych ścianek, lub też zgłosić się na kurs skałkowy, o czym będzie mowa niżej.

Czy wspinaczka jest dla ciebie?

Po jurajskich dolinkach krąży anegdota z czasów, gdy pojawili się tam pierwsi adepci wspinania, traktujący tamtejsze skałki już nie tylko jako ciekawy element krajobrazu, ale też jako obiekt sportowy. Warto zaznaczyć, że biorąc pod uwagę ówcześnie wykorzystywane do wspinania przyrządy i materiały, był to sport o wiele mniej bezpieczny niż obecnie. Choć to nie ma wpływu na treść anegdotki, która sprowadza się do tego, że pomiędzy skałki oblepione wspinaczami zaplątał się niegdyś mężczyzna, nie mający z tą aktywnością dotąd absolutnie nic wspólnego. Przystanął, popatrzył, po czym donośnie zakrzyknął: „Niesamowita ludzka rasa, za żadne skarby świata bym tam nie wlazł”… Cóż, nie do końca dokładnie takimi słowami to ujął, w rzeczywistości użył określeń dosadniejszych, które pozwoliłam sobie przetłumaczyć na inne, nieuznawane powszechnie za wulgarne, przez co historyjka straciła na soczystości. Mniejsza jednak o dosłowność. Zmierzam do tego, że niniejszy jegomość, odpowiednio zachęcony, lekko zdopingowany i oczywiście prawidłowo zaasekurowany zapewne też wlazłby tu i ówdzie. Bo wspinaczka, choć wygląda, jak to się teraz mawia, hardkorowo, w rzeczywistości nie zawsze jest taka trudna, jak się może zdawać. Oczywiście drogi, zarówno te naturalnie ukształtowane w skałach, jak i te przykręcone do paneli, mają różne stopnie trudności, łącznie z takimi, które dostępne są wyłącznie dla doskonale wytrenowanych i obdarzonych naturalnymi predyspozycjami wspinaczy. Jednak na bodajże każdej ściance wspinaczkowej, jak i na wielu skałach znaleźć można też drogi łatwe, odpowiednie dla początkujących i niewymagające znajomości technik wspinania. Czy zatem można powiedzieć, że wspinanie jest dla każdego? Oddajmy głos Darkowi Woźniczce z Akademii Wspinania Climb2change: „Wspinaczka jest sportem ogólnorozwojowym i każdy może go uprawiać. Właściwie to nie ma ograniczeń. Bardzo rzadko zdarza się, że lekarz zabrania wspinaczki – a tylko w takim przypadku nie można jej uprawiać. Oczywiście mówię o wspinaczce rekreacyjnej, bo od takiej każdy może zacząć. Każdy, bez względu na wiek, czy wagę może spróbować. Każdy, kto chce poprawić swoją ogólną sprawność, czy nabyć gibkości może uprawiać ten sport. Trzeba tylko robić to z głową, czyli zadbać o bezpieczeństwo i odpowiednie szkolenia z tego zakresu, żeby nie zrobić sobie krzywdy”.

Jak zacząć?

Skoro ustaliliśmy, że każdy zdrowy człowiek wspinać się może, przejdźmy do kilku porad dotyczących tego, jak się za to zabrać. Otóż najprościej jest wybrać się na najbliższą ściankę wspinaczkową i wdać się w pogawędkę z obsługą, a konkretnie – poinformować, że jesteśmy tu po raz pierwszy i nie bardzo wiemy, co i jak. Pracownik ścianki z pewnością przedstawi możliwe rozwiązania. Na pewno będzie mógł udzielić podstawowego szkolenia i wypożyczyć niezbędny sprzęt (uprzęże oraz przyrząd asekuracyjny). Niektóre ścianki oferują też asekurację przez instruktora, co może być dobre na początek, aby sprawdzić, czy ta forma ruchu w ogóle nam się podoba i na ile paraliżuje nas wysokość. Innym sposobem jest zapisanie się na kurs skałkowy. Kursy takie organizowane są przez wiele szkół wspinania, prawie wszędzie tam, gdzie występują formacje skalne. Na kurs taki może się zgłosić zarówno osoba, która już próbowała swoich sił na ściance wspinaczkowej, jak i taka, która dotychczas nie miała ze wspinaczką żadnych doświadczeń. Wprawdzie tej pierwszej będzie zapewne trochę łatwiej, jednak instruktorzy podkreślają, że praktyka wspinaczkowa nie jest wymagana przed kursem. „Na nasze kursy zgłaszają się różne osoby – i początkujące i takie, które się wspinają na ściance i już były w skałach. Ale nie trzeba mieć doświadczenia, żeby przyjść na kurs wspinaczki – to są kursy dla osób początkujących, również takich, które nigdy się nie wspinały i nie maja pojęcia o tym sporcie” – mówi Darek Woźniczka, właściciel szkoły Climb2change. Natomiast Krzysztof Korabik (szkoła High Format) tłumaczy to następująco: „Mamy różnych kursantów. Niektórzy wiedzą już, czego oczekują od wspinaczki, inni są kompletnie zieloni i dopiero sprawdzają, czy im się to podoba. Jeszcze inni chcą po prostu zrobić sobie fajne zdjęcia. Dlatego oferujemy różnorodne kursy, te podstawowe, jak i bardziej zaawansowane.” Kolejnym dobrym pomysłem może być zapisanie się na sekcję wspinaczkową. Zajęcia takie prowadzone są na większości ścianek. Ich plusem, poza faktem, że naukę wiązania się do liny oraz asekuracji dostaniemy tam w pakiecie, jest to, że pod okiem profesjonalistów nauczymy się również samej techniki wspinania. Instruktor podpowie bowiem, za co się złapać, gdzie stanąć, jaki ruch wykonać, aby wspinać się coraz lepiej.

To zrozumiałe, że wspinaczka może budzić obawy. Wydaje się sportem trudnym i skrajnie niebezpiecznym… a przynajmniej takim mogła się wydawać przed lekturą niniejszego tekstu, gdyż mam nadzieję, że nieco odczarowałam w nim złowrogą aurę tej dyscypliny. Wypadki oczywiście – jak w każdym sporcie – czasem się zdarzają, jednak stosując się do najważniejszych zasad bezpieczeństwa i zachowując pełne skupienie, można je w dużej mierze wykluczyć. Dlatego, jeśli kiedykolwiek przeszło ci przez głowę: „hmmm, a może bym tak spróbował się powspinać…”, to po prostu zrób to. Spróbuj. Być może odkryjesz świetny rodzaj ruchu i sposób na spędzanie wolnego czasu, a przy okazji poznasz ludzi i przeżyjesz przygodę. W najgorszym razie stwierdzisz, że to nie dla ciebie.

Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania człowiek gór, o których bloguje na Rudazwyboru.pl. Trochę pisze, trochę biega, trochę się wspina, ale - nie oszukujmy się - marzy o tym, by móc całymi dniami oglądać seriale. Po trzydziestce stara się być po prostu sobą, cokolwiek miałoby to znaczyć.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Wspinaczka – sport ekstremalny czy dla każdego?”

  1. ‚Istnieją dwa zasadnicze rodzaje wspinania – na dużych ścianach bądź
    skałach, z użyciem liny, oraz na ścianach i skałkach niskich, gdzie lina
    nie jest potrzebna.’

    No nie do końca. Na dobrą sprawę lina nie jest potrzebna w ogóle do wspinania. Różnicę zasadniczą robi to, w jaki sposób lina jest używana: czy tylko jako zabezpieczenie przed skutkami odpadnięcia od ściany, czy jako pomoc w parciu w górę. I pod tym względem wspinaczka dzieli się na wolną (free climbing) i ułatwioną (aid-climbing, albo tzw. hakówka). Wysokość skały nie ma większego znaczenia, a jeśli ma to przy podziale na bouldering, drogi jednowyciągowe, drogi wielowyciągowe i klasyczną wspinaczkę wysokogórską, gdzie oprócz technicznych trudności skały wspinacz musi się zmagać z warunkami pogodowymi.

    Inny podział to wspinanie solowe vs zespołowe. Kolejny podział to wspinanie sportowe (po ospitowanych, czyli okutych asekuracją na stałe drogach) vs tradycyjne (gdzie asekurację wspinacz zakłada sobie sam w trakcie). Do tego wdrapywanie się po via ferrata, czyli droga zabezpieczona stałą asekuracją na poziomie dostępnym na średnio sprawnego turysty z podstawowym ekwipunkiem.

Dodaj komentarz