MIAUzyka czyli kocia muzyka

7 minut czytania
1616
0
Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
26 marca 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Wielu właścicieli otwarcie przyznaje, że rozmawia ze swoimi zwierzętami. Większość z nich przypisuje swoim pupilom umiejętność zakomunikowania głodu, strachu, czy zadowolenia. Uważni właściciele kotów mogą zatem usłyszeć co ma im do powiedzenia ich zwierzę, choć nie jest to wcale proste!

Koty przez lata ewolucji i procesu udomowienia wypracowały wokalną komunikację z ludźmi. Przypuszczalnie nie mogły porozumieć się z nami jedynie za pomocą mowy ciała, choć ta wciąż jest bardzo ważna w dokładnym zrozumieniu kota. Badania dowiodły, że koty domowe wydają krótsze i wyższe dźwięki niż koty zdziczałe, co podkreśla znaczenie socjalizacji w formie komunikacji u tego gatunku. Badacze porównali dźwięki wydawane przez kota nubijskiego oraz kota domowego i przedstawili nagrania ludziom mającym koty oraz ich nie posiadającym. Badane osoby wskazały dźwięki wydawane przez kota domowego jako przyjemniejsze, co dodatkowo może potwierdzać teorię , że rozmnażając koty domowe wybieraliśmy (być może często nieświadomie) zwierzęta, których dźwięki były milsze dla naszych uszu. Ciekawostką może być fakt, że odgłosy miauczenia wykorzystywane są głównie w komunikacji z człowiekiem, a nie z innym kotem. Pierwsze miauczenie związane z nawoływaniem matki po urodzeniu, z czasem u dzikich osobników praktycznie zanika.

W 1964 roku Mildred Moelk nakreśliła 16 wzorów dźwiękowych, które pogrupowała w 3 kategorie. Jej badania objęły zarówno miauczenie, jak i syczenie, mruczenie, czy piszczenie. Grupy, które zostały wyróżnione to dźwięki wydawane z zamkniętymi ustami, dźwięki wydawane z otwartymi ustami (ze stopniowym zamykaniem jamy ustnej) oraz dźwięki wydawane przy pomocy otwartych ust (bez zmiany ich pozycji).

Pierwszym dźwiękiem, który kojarzy się z kotem jest zdecydowanie miauczenie. Zwierzęta miauczą, by pokazać, że czegoś potrzebują. Przedłużone miauczenie może oznaczać niepokój lub sprzeciw. Nieustanne miauczenie oznaczać może chorobę lub ból.

Mruczenie! Chyba najprzyjemniej kojarzący się koci dźwięk. Miękkie, gardłowe dudnienie. Dźwięk ten pojawia się w chwilach przyjemności, ale nie tylko. Może pojawiać się także w chwilach poruszenia, porodu oraz… śmierci zwierzęcia. Niektórzy przypisują mu znaczenie sygnału, że dany osobnik nie stanowi zagrożenia dla innych, a inni działania uspokajającego. Ciekawostką jest, że kot nie ma dodatkowego narządu odpowiedzialnego za ten dźwięk. Mruczenie powstaje dzięki strunom głosowym i mięśniom krtani, które powodują kurczenie i rozkurczanie się głośni. W ten sposób dochodzi do drgania powietrza, a kot mruczy podczas wdechu i wydechu, czyli dwufazowo. Pierwsze odgłosy mruczenia pojawiają się u kociąt, które skończyły pierwszy tydzień życia.

Przez zamknięte usta kot wydaje także różnego typu krótkie dźwięki typu burknięcia, czy szmery. Może on łączyć je z innymi odgłosami w celu stworzenia bardziej złożonego sygnału. Przez napięte wargi koty wydają dźwięki przypominające warkot oraz syki. Pierwsze są gardłowe, niskie i długie. Stanową rodzaj ostrzeżenia. Drugie typowe są dla sytuacji nagłego zagrożenia i zaskoczenia kota. Jest to dość gwałtowny dźwięk.

Bardzo ciekawe badania prowadzi profesor fonetyki Sussane Schotz, pracująca w Lund. Jej badania zatytułowane zostały „Meowsic” (co przetłumaczyliśmy jako „Miauzyka”), a dotyczą wykorzystywania intonacji głosu w komunikacji kotów z ludźmi oraz tego, czy wykorzystują ją do osiągnięcia celu. Drugim tematem stało się sprawdzenie, jak koty postrzegają różne sygnały w mowie ludzkiej. Profesor Schotz próbuje odpowiedzieć na pytania, czy koty rozróżniają głosy, style mówienia oraz, czy mają własne preferencje dotyczące dźwięków. W tym celu przeprowadza testy w dwóch różnych regionach kraju, które charakteryzują się różnymi dialektami. Wstępne ustalenia potwierdzają, że ludzie są w stanie odróżnić dźwięki wydawane przez koty nagrane w różnych okolicznościach – podczas karmienia oraz wizyty u weterynarza. Procent prawidłowo rozpoznanych okoliczności wyniósł 65% i był trochę wyższy u osób posiadających koty niż tych, którzy nie mają z nimi kontaktu.

Dowiedziano się też, że dźwięki związane z żywieniem charakteryzowały się narastającą intonacją , a te wydawane w gabinecie weterynaryjnym opadającą. Zauważono także, że człowiekowi trudniej rozpoznać i dobrze zinterpretować krótsze dźwięki niż długie. Wcześniejsze, zbliżone tematycznie, badania przeprowadzali Nicasto i Owen, którzy przedstawiali ludziom dźwięki nagrane w pięciu różnych sytuacjach. Wyniki jednak nie były zadowalające i dowiodły jedynie, że łatwiej rozpoznajemy dźwięki złożone niż krótkie. Rozpoznawalność sytuacji była zbliżona do 40%. Biorąc pod uwagę dwa powyższe badania wiemy, że możemy rozpoznawać i interpretować właściwie kocie dźwięki, ale robimy to o wiele efektywniej, kiedy dodatkowo możemy odczytywać jego mowę ciała. Nie jest to nic dziwnego, jeśli zrozumiemy, że w komunikacji międzyludzkiej nasz mózg również w dużej mierze przetwarza mowę ciała rozmówcy, a samo znaczenie słów to tylko pewien procent docierających do nas bodźców.

Kolejnym interesującym spostrzeżeniem naukowców jest wspólny zakres dźwięków wydawanych przez niektóre małe ssaki. Kocięta proszące o jedzenie nawołują matkę dźwiękami o podobnych parametrach co ludzkie niemowlęta. Naukowcy dopatrują się zatem wstępnie pewnej uniwersalności konkretnych częstotliwości, które mają wywołać odruch opiekuńczy u osobników dorosłych.

Komunikacja wokalna kotów to temat, który wciąż ma wiele niewiadomych. Powstają jednak kolejne pomysły na bardzo ciekawe badania, które być może odkryją przed nami kolejne tajniki kociego świata.

Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
Absolwentka Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Wielbicielka psów ras myśliwskich (i nie tylko), pasjonatka jeździectwa i kreatywna, aktywna mama.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *