Szczęście jest niepolityczne

7 minut czytania
479
0
Anna Godzwon
Anna Godzwon
28 marca 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Gender zaatakował mnie podstępnie i znienacka. Kiedy zamierzałam przejść przez ulicę, zamiast zielonego światła wyświetliły się dwa połączone ze sobą charakterystyczne dla symbolu płci męskiej kółeczka ze strzałkami w górę.

Tak się zagapiłam, że zapomniałam przejść. Odruchowo spojrzałam w drugą stronę, a tam dwa kółeczka z krzyżykami w dół. A na skrzyżowaniu obok dwa ludzki płci męskiej trzymające się za ręce z serduszkiem.

Nie, to nie u nas. Tak wyglądają światła na przejściach dla pieszych wokół Trafalgar Square w Londynie. Symbole LGBT pojawiły się na sygnalizatorach w 2016 roku z okazji londyńskiej parady równości i zostały. Burmistrz miasta Sadiq Khan mówił wówczas, że jedną z najwspanialszych cech Londynu jest jego różnorodność, a każdy londyńczyk powinien być dumny z tego, kim jest.

Od 2014 roku w Wielkiej Brytanii (z wyjątkiem Irlandii Północnej) można zawierać małżeństwa jednopłciowe, a związki partnerskie osób tej samej płci mają niemal piętnastoletnią historię. To wszystko w kraju, w którym jeszcze w końcu lat 60. stosunki seksualne między mężczyznami były karalne. Zjednoczone Królestwo przeszło długą drogę nauki tolerancji i szacunku dla odmienności seksualnej, choć wciąż zdarzają się tu przypadki jakże podobne do awantury wokół warszawskiej deklaracji LGBT+. W jednej ze szkół w Birmingham, w której zdecydowana większość dzieci pochodzi z rodzin muzułmańskich, rodzice zaprotestowali przeciwko lekcjom o prawach osób LGBT. Ich argumenty były zbliżone do tych, używanych przez polskich przeciwników uczenia w szkołach o tolerancji dla odmienności. Tylko religia inna.

Rządy dobrej zmiany nazywały Wielką Brytanię strategicznym parterem. Związki partnerskie w polityce udają się jednak znacznie rzadziej niż w życiu, bo w polityce chodzi raczej o interesy, niż o uczucie.

Z doświadczeń Zjednoczonego Królestwa choćby w sprawie związków partnerskich dobra zmiana korzystać nie chce. Woli rozpętywać histerię wokół wyimaginowanych lekcji masturbacji i lepić nowego wroga z osób LGBT. Na szczęście Wielka Brytania jest już jedną nogą poza Unią Europejską i te wszystkie grzeszne homozwiązki i homoświatła zabierze ze sobą.

Dobra zmiana dba o rodzinę, ale pomija samotne matki, które bez pomocy swoich matek nie dałyby rady wychować dzieci. Taka jednopłciowa rodzina. Setki tysięcy są takich w Polsce. Mama i babcia wychowują dziecko, bo tata sobie gdzieś poszedł i nie wrócił. Albo owszem jest, ale pije, a jak pije to bije. Dzieci wychowywane bez męskiego wzorca są naokoło nas.

Beata Mazurek swego czasu radziła samotnym matkom, którym nie należało się 500+, by ustabilizowały swoją sytuację rodzinną (czytaj: męża sobie znalazły). Bez mężczyzny według władzy nie ma prawdziwego szczęścia rodzinnego. A okazuje się ono jest – także w rodzinie, którą stworzyć mogą dwie kobiety, możliwe jest też szczęście bez kobiety – w związku dwóch mężczyzn. Bo w tym wszystkim chodzi o miłość, zaufanie, szacunek i poczucie bezpieczeństwa, jakie ludzie dają sobie wzajemnie i mogą także dać dziecku. O życie i o to, by dać żyć innym. Ale to takie niepolityczne!

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy