Uwaga na pseudohodowle!

czyli jak NIE kupować psa
7 minut czytania
1214
0
Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
5 marca 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Zastanawiając się nad posiadaniem psa warto najpierw odwiedzić schronisko lub zapoznać z ogłoszeniami fundacji szukających domów porzuconym i bezdomnym zwierzętom. Nie zawsze jednak chcemy lub możemy pozwolić sobie na psa „z historią”. Wybierając szczenię, nie jesteśmy jednak zwolnieni z odpowiedzialności wyboru. Chcąc postąpić właściwie, musimy uniknąć zakupu psa z wątpliwego źródła. Musimy ominąć szerokim łukiem wszystkie pseudohodowle.

Pseudohodowle to miejsca masowej produkcji rasowych szczeniąt. Obiekty często brudne, zatłoczone i niesprzyjające prawidłowemu rozwojowi rosnącego psa. Prowadzą je osoby nastawione na maksymalizacje zysku uzyskanego ze sprzedaży zwierzęcia i wkładające minimum funduszy w swoje zwierzęta. Pseudohodowla to miejsce krzywdzące zwierzęta i w tym kontekście nie ważna jest jest przynależność lub brak przynależności do jakiejkolwiek organizacji zrzeszającej hodowców. Termin ten kojarzyć powinien się jednoznacznie z ludzkim podejściem. Dobrzy i źli hodowcy są w każdej grupie. Pseudohodowla to sposób postępowania!

Jeszcze całkiem niedawno zakup zwierzęcia z hodowli był „luksusem”. Handel zwierzętami odbywał się na masową skalę na bazarach i targowiskach. Każdy kto chciał, rozmnażał swojego (uchodzącego za ładnego) psa, a wieści roznosiły się drogą pantoflową. W 2012 roku zmieniły się jednak przepisy i prawo zakazało sprzedaży zwierząt po za hodowlami zrzeszonymi w ogólnopolskich stowarzyszeniach. W Polsce istniał wtedy między innymi Związek Kynologiczny w Polsce. Taki zapis dość łatwo można było obejść, nie zapisując się do istniejących organizacji, ale tworząc nowe. Część z nich robi wiele dobrego, a inne stały się sposobem na legalne prowadzenie sprzedaży psów utrzymywanych w skandalicznych warunkach. Poruszając temat prawa, musimy być świadomi, iż każdy nabywający psa na targu lub w innym miejscu niebędącym miejscem hodowli może zostać ukarany grzywną (tak samo sprzedający). Grzywna ta wynieść może do 5000 zł.

Pochodzące z takich miejsc zwierzęta mogą mieć pasożyty zewnętrzne oraz wewnętrzne, problemy żołądkowo-jelitowe oraz liczne choroby zarówno bakteryjne i wirusowe, jak i genetyczne. Psy te są często niedożywione, nie są zaczipowane ani nie mają potrzebnych szczepień. Kuszą jednak dość atrakcyjną ceną w porównaniu z ofertami prawdziwych i rzetelnie opiekujących się zwierzętami hodowli, które zwykle oprócz podstawowej profilaktyki zapewniają szczeniętom np. badania stawów lub badania genetyczne pod kątem charakterystycznych dla rasy chorób. Finalnie wkład finansowy, który trzeba włożyć w opiekę nad szczenięciem pochodzącym z podejrzanego źródła, wyrównuje lub znacznie przewyższa różnicę ceny.

Suki mieszkające w pseudohodowlach rodzą szczenięta „bez przerwy”, co bardzo obciąża ich organizm. W młodym wieku, po kilku ciążach, są wyniszczone i słabe. Stłoczone psy odczuwają stres, narasta w nich agresja i może dochodzić do walk. Zwierzęta często mieszkają w brudnych klatkach i ranią sobie łapy o uszkodzone pręty. W takim środowisku szczenię nie ma odpowiedniej socjalizacji, a pierwsze tygodnie w tych skandalicznych warunkach skutkują mnóstwem nieprawidłowych zachowań.

Nasze wątpliwości powinny wzbudzić niektóre zachowania osób sprzedających psa. Podejrzany jest brak zgody na obejrzenie rodziców szczeniąt oraz miejsca utrzymywania psów. Brak książeczek zdrowia i informacji o podstawowej dotychczasowej opiece nad szczenięciem. Pseudohodowcy nie są także zainteresowani dalszym kontaktem z osobą kupującą psa. Dodatkowo zły stan fizyczny zwierzęcia mówi sam za siebie.

Każdy zakup psa z takiego miejsca przyczynia się do jego rozwoju i sprawia, że pseudohodowcy nie tylko pozostają bezkarni, ale całkiem nieźle im się wiedzie. Każdy zakup zachęca ich do dalszej działalności. Wybierając szczenię powiedzmy stop! takim miejscom i rzetelnie wybierzmy hodowle.

Agnieszka Górecka
Agnieszka Górecka
Absolwentka Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Wielbicielka psów ras myśliwskich (i nie tylko), pasjonatka jeździectwa i kreatywna, aktywna mama.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *