Aokigahara – las samobójców w którym mieszka śmierć

17 minut czytania
544
0
Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
29 kwietnia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Japoński las samobójców Aokigahara to piękne miejsce. Zwany Morzem Drzew, bo las ten jest wyjątkowo gęsty. Na tyle, że w jego wnętrze nie dociera wiatr. Porośnięte mchem pnie drzew otacza głucha cisza. W tej ciszy zwisają z potężnych konarów sznury i liny, butwieją opuszczone namioty, rozkładają się długo przez nikogo nie odnajdywane ludzkie ciała. Bo las Aokigahara słynie nie ze swojego piękna i nie ze względu na nie jest najczęściej odwiedzany. Od wielu lat plasuje się na wysokiej, drugiej (zaraz za mostem Golden Gate) pozycji w kategorii miejsc najchętniej wybieranych przez samobójców.

Aokigahara jest lasem mieszanym, leżącym u podnóża góry Fudżi
Aokigahara jest lasem leżącym u podnóża góry Fudżi

Aokigahara jest lasem mieszanym, leżącym u podnóża góry Fudżi. Porasta zastygłą lawę, pochodzącą z erupcji sprzed ponad tysiąca lat. Zajmuje obszar o powierzchni 30 kilometrów kwadratowych, znajdujący się na równinie pomiędzy dwoma jeziorami. Przyciąga turystów, zaciekawionych mroczną aurą unoszącą się wśród drzew i niejednokrotnie poszukujących suicydalnych artefaktów, czy ludzkich szczątków. Ale też turystów tradycyjnych – w części lasu wytyczone są ścieżki, znajdują się tu też udostępnione do zwiedzania jaskinie. Kilkaset metrów od miejsc tętniących turystycznym życiem, władanie nad lasem przejmuje śmierć.

Zagłębianie się w leśną gęstwinę jest zabronione. Przestrzegają przed tym bramki i tabliczki. Brak wytyczonych szlaków zwiększa szanse zgubienia się. Ryzyko to potęguje fakt, że, ze względu na wulkaniczne podłoże, w lesie „szaleją” nadajniki GPS i kompasy. Oczywiście zakaz przekraczania turystycznej granicy lasu jest zakazem martwym (swoją drogą, to słowo niesamowicie tutaj pasuje). Łamią go zarówno amatorzy posępnych klimatów,  łowcy czaszek, jak też, przede wszystkim… tych czaszek właściciele. Nie wszyscy, którzy przyjechali tu z planem zakończenia swojego żywota, wkraczając w gąszcz lasu Aokigahara podjęli już ostateczną decyzję. O tym, że wielu z nich zapuszcza się w las, wciąż zastanawiając się, czy kiedykolwiek go opuszczą, świadczą rozliczne sznurki. Poprzywiązywane do pni drzew, ciągną się dziesiątkami, czy nawet setkami metrów, zapewniając możliwość bezpiecznego odwrotu, w razie gdyby wola życia jednak miała zwyciężyć.

Aokihagara przyciąga turystów niejednokrotnie poszukujących suicydalnych artefaktów, czy ludzkich szczątków.
Aokihagara przyciąga turystów niejednokrotnie poszukujących suicydalnych artefaktów, czy ludzkich szczątków.

Geneza samobójczej mody

Na początku lat dwutysięcznych, każdego roku w lesie Aokigahara znajdowano około stu ciał samobójców – z roku na rok coraz więcej. Jak te statystyki przedstawiają się obecnie? Nie wiadomo. Lokalne władze zaprzestały ich publikacji, zdając sobie najwidoczniej sprawę, że ich udostępnianie jedynie zwiększa popularność tego miejsca i zachęca kolejne osoby do zadania sobie w nim śmierci. Od czego zaczęła się ta specyficzna moda? Niewykluczone, że samobójstwa w japońskim lesie zdarzały się już wcześniej, jednakże da się dość dokładnie wyszczególnić moment, w którym stały się one istną plagą. W 1960 roku ukazały się dwie powieści autorstwa Seichō Matsumoto: „Nami no Tou” oraz „Kuroi Jukai”, obydwie opierające się w dużej mierze na wątkach samobójstw głównych bohaterów, popełnianych nie gdzie indziej, jak właśnie w lesie Aokigahara. To wystarczyło, aby do lasu u podnóży Fudżi zaczęli masowo ściągać ci, którzy bardziej niż śmierci boją się życia. W latach 90-tych natomiast niemałą cegiełkę do budowania ponurej sławy lasu dołożył Wataru Tsurumi, publikując swój „Kompletny podręcznik samobójstwa” i określając w nim Aokigaharę idealnym miejscem na pożegnanie się z doczesnością.

Lokalne władze zaprzestały publikacji statystyk samobójstw
Lokalne władze zaprzestały publikacji statystyk samobójstw

Śmierć i co dalej?

Poza znakami, przestrzegającymi przed nieopatrznym zagłębianiem się w groźną gęstwinę, w lesie nie brakuje też tablic, mających na celu odwiedzenie potencjalnych samobójców od realizacji ich planów. Na każdej z nich, oprócz kilku zdań nawołujących do przemyślenia decyzji o samobójstwie raz jeszcze, znajduje się numer telefonu, pod którym rozchwiany psychicznie człowiek otrzymać może pomoc. Policja patroluje okolice lasu, stosując areszt tymczasowy wobec osób, które wydają się nie mieć zamiaru stamtąd wracać. Pomimo tego, na pobliskich parkingach wciąż porzucane są samochody, na pniach drzew przybywa sznurków, a wokół nich porozrzucanych osobistych przedmiotów. Co roku japoński las samobójców pochłania dziesiątki ludzkich istnień. Ze względu na jego rozległość i zagęszczenie roślinności, wiele ciał pozostaje nigdy nieodnalezionych. Jednak nie oznacza to, że nikt ich nie szuka. Las jest regularnie przeczesywany przez wolontariuszy, a napotkane ciała – sprzątane, a następnie poddawane próbie identyfikacji. Te, których rozpoznać się nie uda, wedle lokalnego prawa, muszą być skremowane na koszt położonych w pobliżu miejscowości. W 2000 roku liczba urn z prochami anonimowych samobójców wynosiła 231.

Kraj kwitnącej… depresji?

O zatrważających japońskich statystykach dotyczących samobójstw mówi się dużo i często. Wedle danych udostępnianych przez WHO, roczna liczba samobójstw na 100 tysięcy mieszkańców wyniosła tam w 2015 roku 15,4. To niemało, aczkolwiek warto zwrócić uwagę, na fakt, że znacznie mniej niż w Polsce, gdzie wskaźnik za ten sam rok ten wyniósł 18,5. Japonia, w przeciwieństwie do Polski, należy jednak do G7, czyli grupy krajów najlepiej rozwiniętych pod względem gospodarczym. Wyobraźnia podpowiada, że w takim kraju musi żyć się dobrze, komfortowo, bez zmartwień natury finansowej, a tym samym, że powodów do popełnienia samobójstwa powinno być mniej. I rzeczywiście, pozostałe kraje G7, takie jak Francja, Niemcy, Włochy, Kanada, Stany Zjednoczone, czy Wielka Brytania plasują się we wspomnianym rankingu zazwyczaj sporo niżej. Tymczasem w Japonii każdego roku odbiera sobie życie około 30 tysięcy osób, co stanowi pięciokrotność liczby ofiar tamtejszych wypadków drogowych. Samobójstwa są główną przyczyną zgonów Japończyków w przedziale wiekowym 15-39 lat. Socjologowie przyczyn tego zjawiska upatrują w głównie w specyficznej kulturze pracy, obowiązującej w Kraju Kwitnącej Wiśni. Przeciętny mieszkaniec Japonii spędza w niej kilkanaście godzin dziennie, co powoduje oczywiste przemęczenie, ograniczenie prywatnego życia, zaburzenia zdrowotne. Kolejnym czynnikiem, mogącym mieć wpływ na zatrważające statystyki jest wyobcowanie i anonimowość, zastępowanie normalnego kontaktu z drugim człowiekiem nowoczesnymi technologiami. Japonia ewidentnie ma problem, a fakt, że drugie najpopularniejsze na świecie wśród samobójców miejsce, znajduje się właśnie tam, z perspektywy znajomości tego problemu dziwi jakby mniej.

Utajnienie najnowszych danych dotyczących liczby popełnianych w lesie Aokigahara samobójstw odbiera możliwość porównania obecnej sytuacji do tej sprzed lat. Nie można zatem jednoznacznie stwierdzić, czy las wciąż ma taką samą siłę przyciągania osób o skłonnościach samobójczych, jak też, czy prewencyjne działania policji na jego obszarze zdają jakikolwiek egzamin. Jednakże patrząc na ogólne statystyki, dotyczące samobójstw w tym kraju, wnioski nasuwają się raczej ponure. Las samobójców chyba nieprędko pozbędzie się swojego niechlubnego miana.

 

Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania człowiek gór, o których bloguje na Rudazwyboru.pl. Trochę pisze, trochę biega, trochę się wspina, ale - nie oszukujmy się - marzy o tym, by móc całymi dniami oglądać seriale. Po trzydziestce stara się być po prostu sobą, cokolwiek miałoby to znaczyć.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz