Kazimierz zostawił Polskę murowaną, Jarosław chce odbudować jego zamki. Ale czy warto?

22 minut czytania
621
0
Martyna Kośka
Martyna Kośka
23 kwietnia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Odbudowywać zamki średniowieczne czy tylko zabezpieczać ruiny? Jarosław Kaczyński niemal dwa lata temu obiecał ogólnopolski program odbudowy twierdz, które powstały za czasów Kazimierza Wielkiego. Niektórzy porównywali już Jurę Krakowsko-Częstochowską do Doliny Loary, inni zastanawiali się, czy dobre chęci nie skończą się „historycznym Disneylandem”. Niewykluczone, że za kilkanaście lat będziemy mogli przespacerować się wokół wybudowanych praktycznie od zera zamków w Bydgoszczy i Radomiu.

Kazimierz, który pozostawił Polskę murowaną, zostawił ślad także w Bydgoszczy. Zamek górował nad miastem od 1364 r. do jesieni 1656 r., gdy w czasie „potopu szwedzkiego” został wysadzony. Przez kolejne stulecia leżał w gruzach, a stare cegły z czasem wykorzystane zostały do budowy nowych domów W końcu zniknął zupełnie. Jak wyglądał, możemy się przekonać oglądając makietę przy ul. Grodzkiej u wylotu ul. Przy Zamczysku.

Widok na stare miasto w Bydgoszczy
Widok na stare miasto w Bydgoszczy

Makieta to jednak marny substytut, Bydgoszcz zasługuje na prawdziwy zamek – pomyśleli przed kilkoma miesiącami radni miejscy (przede wszystkim związani z PiS). Do podjęcia rozmów o sensie odbudowy zamku zachęciła ich zapewne deklaracja prezesa Jarosława Kaczyńskiego z lata 2017 r. Zapowiedział, że należy odbudować zamki z okresu kazimierzowskiego.

Radom wart jest zamku

– Wspólnotę Polaków można budować m.in. poprzez piękno – powiedział prezes na zjeździe partii w Przysusze koło Radomia. – Polska musi być piękna, bo to jest też coś, co konsoliduje naszą wspólnotę

Pomysł natychmiast podchwyciły prawicowe media, które dostrzegły w nim doskonały sposób na budowę patriotyzmu („Jeśli plan wypali, Polska będzie mogła pochwalić się zabytkami o takiej skali jak te, które obecnie podziwiamy we Francji czy Włoszech” – zachwycał się portal Niezależna.pl). Entuzjazm nie był jednak powszechny. „W rankingu najbardziej absurdalnych pomysłów obecnej władzy pierwsze miejsce wydaje się chwilowo niezagrożone. To idea odbudowy zamków z czasów Kazimierza Wielkiego” – kpił z kolei Piotr Sarzyński w „Polityce”.

Od zapowiedzi prezesa minęło półtora roku. W tym czasie nie zostały podjęte żadne działania ustawodawcze, które by miały choć trochę przybliżyć nas do rozpoczęcia odbudowy. Krytycy odetchnęli z ulgą. O ile na pierwszy rzut oka propozycja mogła się wydawać interesująca, to już szybka analiza pokazuje, że bardzo wiele tu znaków zapytania i można przypuszczać, że prezes rzucił ją bez większego zastanowienia.

Radom – pozostałości średniowiecznego muru obronnego
Radom – pozostałości średniowiecznego muru obronnego

Wygląda na to, że żadnego scentralizowanego „pospolitego ruszenia” nie będzie, ale niektóre samorządy i tak zaczęły śnić swój „zamkowy sen”. Być może w nieodległej przyszłości zamek kazimierzowski stanie się wizytówką Radomia. Podobnie jak w przypadku bydgoskiej twierdzy, także za jego zniszczeniem stoją Szwedzi.

W radomskim zamku miały miejsce ważne dla polskiej historii wydarzenia. To tam w 1401 r. zawarto drugą (po unii w Krewie) unię polsko-litewską. Przez dwa lata na zamku rezydował królewicz Kazimierz Jagiellończyk, skąd zarządzał Polską.

W 1505 r. w Radomiu podpisano konstytucję Nihil Novi, która zakazywała królowi podejmowania ważnych decyzji bez zgody szlachty i izby poselskiej. Przez wielu historyków jest ona uważana za początek nowożytnego Państwa Polskiego i demokracji szlacheckiej.

Władze miasta chwalą się, że odbudowa dostała zielone światło w ramach rządowego projektu odbudowy zamków kazimierzowskich. – Mamy wszystkie deklaracje polityczne, w tym premiera Mateusza Morawieckiego, ministra kultury Piotra Glińskiego, mamy wstępnie zabezpieczone pieniądze – powiedział przed kilkoma miesiącami wicemarszałek Senatu Adam Bielan podczas noworocznego spotkania Kolegium Odbudowy Zamku Królewskiego w Radomiu.

Przed historykami wiele pracy. W pierwszej kolejności muszą udać się na kwerendę do Szwecji, gdyż być może w tamtejszych bibliotekach lub muzeach zachowały się jakieś dokumenty dotyczące zamku. Następnie konieczne będą prace archeologiczne. To wszystko ma dać odpowiedź na pytanie, co właściwie ma zostać odbudowane: zamek w okresie gotyku czy renesansu.

Budować, czyli co robić?

Pytanie o to, co właściwie odbudowywać, było jedną z podstawowych kwestii podnoszonych przez krytyków pomysłu Kaczyńskiego. Zapewne były premier życzyłby sobie odbudowywać zamki w takim kształcie, w jakim ujrzały światło dzienne w XIV w., ale nie bardzo wiadomo, jak wtedy wyglądały te, które od dziesięcioleci są ruinami lub w ogóle nie dotrwały do naszych czasów. Kompletnych jest niewiele. Należy do nich zamek w Łęczycy, ale to efekt rekonstrukcji w latach 60. ubiegłego wieku.

Po zamku w Radomiu została ściana z kilkoma oknami, w Sandomierzu – fragment wieży. Ryciny i plany z okresu Wieków Średnich się nie zachowały. O ile obrys fundamentów może podpowiedzieć usytuowanie wież, to już nie będzie przydatny przy odpowiedzi na pytanie, jak one wyglądały, jakiej były wysokości, w jaki sposób zwieńczone.

Sandomierz
Sandomierz

Architekci odbudowujący zamki będą czerpali inspirację z innych budowli z tego okresu, ale w dalszym ciągu będzie to interpretacja zabytku, współczesne wyobrażenie. Nie odbudowa – wbrew nazwie pomysłu.

Karta Wenecka a nasze sny o potędze

Hurtowa odbudowa zamków nie jest zresztą jakimś typowo polskim pomysłem. W XIX stuleciu dyskusja na temat tego, czy pozwolić średniowiecznym ruinom paść zupełnie czy też nadawać im (przywracać?) życie przetoczyła się przez Europę. Dzięki zwolennikom pomysłu odbudowy 3 mln turystów rocznie może podziwiać zamek francuskie Carsassone we Francji. Orędownikiem pozostawienia ruin biegowi historii był natomiast brytyjski historyk sztuki John Ruskin. Przekonywał, że odbudowa będzie – z powodów omówionych powyżej – oszustwem wobec współczesnych odbiorców, ale też budowniczych sprzed wieków.

Czas pokazał, że historycy przyznali rację Ruskinowi. Znalazło to wyraz w przyjętej w 1964 r. Karcie Weneckiej, czyli międzynarodowej konwencji dotyczącej konserwacji i restauracji zabytków. Strony zgodziły się, że rekonstrukcje można przeprowadzać tylko w wyjątkowych sytuacjach i wyłącznie zgodnie z oryginałem. Nasz kraj również jest jej sygnatariuszem, o czym zdał się nie pamiętać Jarosław Kaczyński.

Zakrojona na wielką skalę odbudowa zamków kazimierzowskich pozostanie najpewniej w sferze bardzo luźnych wyobrażeń. Wprawdzie z początkiem 2018 r. zaczął działać Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków, który ma ratować najbardziej zagrożone obiekty, ale wygląda na to, że samorządy (lub prywatni właściciele), którym zależeć będzie na odbudowaniu konkretnego zamku, będą musieli działać na własną rękę.

Odbudowany zamek w Bobolicach
Odbudowany zamek w Bobolicach

„Korona królów” w prawie oryginalnym zamku

Tak się zresztą dzieje. 12 lat trwały prace na zamku w Bobolicach (Jura Krakowsko-Częstochowska). W 2011 r. został oficjalnie oddany do użytku. Jest to jedyna w Polsce rekonstrukcja królewskiego zamku leżącego na „Szlaku Orlich Gniazd”. Wzbudziła ona jednak niemałe kontrowersje w świecie konserwatorskim. Wszystko dlatego, że od czasu potopu szwedzkiego był częściowo w ruinie, a to, co zostało, po II wojnie światowej zostało użyte do budowy dróg. Zachowała się tylko linia fundamentów, więc kształt budowli, liczbę wież, wielkość okien i wygląd innych elementów konstrukcyjnych ustalono na podstawie innych średniowiecznych warowni.

Za tym projektem stoją bracia Laseccy (Jarosław – były senator oraz Dariusz, starosta myszkowski), którzy są właścicielami nie tylko zamku w Bobolicach, lecz także pobliskim Mirowie. On również ma być rekonstruowany.

Jarosław Lasecki przekonywał, że silne „lobby antyzamkowe” próbuje przekonać, że „ruina jest dobrem najwyższym”. Nie uważa, by brak precyzyjnych planów i szkiców stanowił przeszkodę dla odbudowy, bo „ dziś wiemy, że nie ma trwałych ruin, są tylko ruiny postępujące”. Tak wspominał rozmowy z konserwatorami zabytków, którzy mieli mnożyć przeszkody:

Pani konserwator z Katowic, która nie była z wykształcenia architektem i nie znała warsztatu badacza architektury, mówiła: „No nie wiem, najlepiej, żeby był jakiś rysunek, plan” i wtedy mój brat powiedział: „A może zdjęcie”. „O! Zdjęcie byłoby dobre”. – A mój brat wtedy powiedział: „To napiszemy do Kazimierza, żeby nam jakieś przysłał”. „To jak będziecie mieć panowie jakieś materiały – to przyjdźcie wtedy drugi raz”.

– Tych absurdów było znacznie więcej. Pani konserwator zażyczyła sobie, żeby zaprawa była taka jak w średniowieczu, a w tamtych czasach robiono ją z wykorzystaniem wapna gaszonego, które było 20 lat dołowane, do tego dodawano piasek rzeczny płukany, skorupki kurzych jaj i krew dziewic. Z pomocą najlepszych fachowców udało się znaleźć takie rozwiązanie, które było bardzo podobne do wówczas używanej zaprawy.

Odbudowa zamku pochłonęła ogromne pieniądze, ale dziś jest największa atrakcją turystyczną regionu, do której ściąga corocznie 200 tys. turystów. Kto nie widział na żywo, może zobaczyć zamek w telewizji – tam właśnie kręcona jest „Korona królów”. I tylko ci przyjeżdżający, którzy mają dyplom wydziału konserwacji budynków lub historii, zauważą, że jakieś elementy nie są dość „średniowieczne” i odbiegają od pierwowzoru. Pozostali mogą natomiast wyobrazić sobie, jak wyglądał zamek za czasów Kazimierza Wielkiego. Bo nawet jeśli nie jest on wiernym świadectwem tamtych czasów, to jednak oddaje jego ducha w możliwie zbliżony sposób.

Ruiny zamku w Mirowie
Ruiny zamku w Mirowie

Nie tylko zamki kazimierzowskie w kolejce

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości prezydent Andrzej Duda potwierdził zamiar odbudowy jeszcze innego ważnego dla Polaków budynku. Chodzi o wybudowany w XVII w. Pałac Saski. W grudniu 1944 r. Hitler osobiście wydał rozkaz wysadzenia go w powietrze. Jedyna pozostałością po rezydencji jest Grób Nieznanego Żołnierza. Wprawdzie architekci z Biura Odbudowy Stolicy chcieli go wskrzesić, ale tak się nie stało. Zaważyły nie finanse czy estetyka, lecz kwestie polityczne: nie godziło się, by w socjalistycznym państwie trwał gmach, w którym marszałek Piłsudski przyjmował defilady, a każdy odbudowany pokój przypominałby o świetności II Rzeczpospolitej.

Pomysł odbudowy Pałacu powraca od kilku lat, ale zawsze brakowało pieniędzy, woli politycznej albo pojawiały się nieoczekiwane problemy. Wydawało się, że deklaracja prezydenta będzie ostatecznym zielonym światłem, ale minęło kilka miesięcy – i cisza.

Odbudowany zamek w Bobolicach
Odbudowany zamek w Bobolicach

W artykule o odbudowie Pałacu Saskiego przywołałam przykład kontrowersje towarzyszące odbudowie zamku Hohenzollernów w Berlinie. Uznano, że wierna odbudowa mija się z celem, bo przy oryginalnym układzie budynku nie sposób będzie znaleźć dla niego funkcji. Utrzymanie pustego zamku generowałoby tylko koszty, więc władze miasta i architekci wymyślili, że za zrekonstruowaną fasadą (oraz kopułą od strony zachodniej) znajdzie się nowoczesna konstrukcja, przystosowana do prezentacji eksponatów muzealnych i sztuki. W odbudowanym zamku znajda się zbiory z Muzeum Etnologicznego i Muzeum Sztuki Azjatyckiej, zbiory uniwersyteckie, Centralna Biblioteka Berlina. Na parterze powstanie Agora – publiczna przestrzeń przeznaczona na spotkania wszystkich zainteresowanych osób.

Czy ten kierunek postępowania z zabytkami jest uzasadniony – czy też to kolejny przejaw „historycznego Disneylandu” powinno się wyjaśnić z końcem tego roku. Wtedy właśnie planowane jest otwarcie nowego/starego zamku w stolicy Niemiec.

Martyna Kośka
Martyna Kośka
U progu dorosłości marzyła o uporządkowanym życiu i oglądaniu miasta z wysokiego piętra przeszklonego wieżowca, więc ukończyła prawo. Nie zdążyła jednak zastukać obcasami na korytarzu sądowym, bo przekonała się, że znacznie ciekawszy świat czeka na mnie gdzie indziej.
Jest dziennikarzem gospodarczym, jej analizy można przeczytać w kilku popularnych serwisach finansowych - ale po godzinach pracy praktycznie nie używa słów typu "inflacja", "nowelizacja" i "jurysdykcja krajowa", lecz pisze dużo bardziej reportażowo, życiowo.
Czyta reportaże, ogląda polskie dramaty obyczajowe, wybiera schody zamiast windy.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.