„Kobiecy biznes” w męskich rękach

Historia dwóch braci, którzy postawili biznes na… rzęsach
7 minut czytania
413
0
Michał Fajtek
Michał Fajtek
18 kwietnia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Mogłoby się wydawać, że boks i rzęsy zdecydowanie nie idą ze sobą w parze. Tym bardziej, dla osób, które nie potrafią odróżnić mascary od eyelinera. Przypadek sprawił jednak, że drogi tych skrajnie różnych branż przecięły się w najlepszym możliwym momencie. Zdarza się słyszeć pytania, jak kobiety radzą sobie w „męskim świecie”, ale niewielu z nas pyta, jak mężczyźni odnajdują się w biznesie uznanym za „kobiecy”. Tymczasem dwóch bokserów postawiło biznes dosłownie na rzęsach i udało im się zdominować rynek tej branży w Polsce.

W walce o rzęsy przydało się doświadczenie z ringu. Kiedy rozpoczynali swoją przygodę ze światem przedłużania rzęs, musieli poznać rynek dosłownie od podszewki. Wymagało to wiele trudu i uporu, ale to akurat mieli dopracowane do perfekcji na sali treningowej.

Pewnie, że pojawiały się częste chwile zwątpienia i pytania: w co my się w ogóle pakujemy? Tym bardziej, że koledzy z ringu patrzyli sceptycznie na ich poczynania. Może lepiej byłoby pójść w stronę ubrań dla bokserów i odżywek? Bracia stwierdzili jednak, że  postawią wszystko na jedną kartę, a jeśli się uda, to już nikt nie powie, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Jak się zaczęło

– W 2011 roku pojawiła się okazja, którą udało nam się wykorzystać. Znajoma kosmetyczka miała problem ze znalezieniem na polskim rynku odpowiednich produktów do stylizacji rzęs. To były początki zabiegów przedłużania rzęs i można powiedzieć, że biznes ten wówczas dopiero raczkował. Koleżanka wiedziała, że znamy się na handlu i poprosiła nas o pomoc. Zrobiliśmy rozeznanie producentów i okazało się, że pozostaje ogromna nisza, którą można świetnie zagospodarować. Ściągnęliśmy towar z Chin. Efekt zabiegu zrobił na nas ogromne wrażenie i wtedy otworzyły się nam oczy. Zaczęliśmy od testowania różnych produktów, a kiedy to przynosiło oczekiwane rezultaty, założyliśmy firmę pod własną marką – wspomina Paweł Wojciechowski, właściciel Noble Lashes.

Czy się udało?

I to jak! Firma braci Wojciechowskich szturmem zdobyła rynek. Obecnie Noble Lashes posiada sieć sklepów stacjonarnych, zlokalizowanych w największych miastach Polski, rozwija się również za granicą, szczególnie w Niemczech, Włoszech, Holandii i Portugalii. Ich celem jest zdobycie pozycji lidera na rynkach europejskich, a później ekspansja na cały świat. Rzęsy marki miały już też swój debiut „na salonach” – były wykorzystane podczas pokazu Versace i Lamborghini. W 2017 bracia wygrali E-gazele, ogólnopolski ranking Pulsu Biznesu i zostali ogłoszeni najszybciej rozwijającą się firmą z sektora e-commerce w Polsce. O ogromnym potencjale ich biznesu świadczy też fakt, że w zeszłym roku rzęsy Noble Lashes nosiło około miliona kobiet w całej Europie.

Trend do bycia eko

Pomimo ogromnego sukcesu, bracia nie spoczęli na laurach i postanowili wykorzystać swoją pozycję do… ochrony środowiska. Według danych WWF, rocznie w oceanach plastik zabija ponad milion stworzeń. Prognozy naukowców zakładają, że w ciągu trzydziestu lat w wodach może być więcej plastiku niż ryb. Do tak ogromnego zanieczyszczenia znacznie przyczyniły się firmy kosmetyczne, które korzystają właśnie z plastikowych opakowań. Wojciechowscy, którzy już wiedzieli, że ich zdanie liczy się w „rzęsowym” biznesie, podjęli kolejną walkę – tym razem z plastikowymi opakowaniami. Wprowadzili na rynek ekologiczne paletki wykonane z materiału przyjaznego dla środowiska, całkowicie biodegradowalnego papieru. Według szacunków Noble Lashes, dzięki zastosowaniu tego materiału, produkcja plastikowych paletek może być mniejsza o 200-300 tysięcy, co daje 4-6 ton tworzywa sztucznego w ciągu pierwszego roku kampanii.

Nie ma rzeczy niemożliwych!

Przykład dwóch twórców Noble Lashes pokazuje, że konsekwencją, opanowaniem i uporem można daleko dojść, nawet w branży, o której początkowo nie ma się pojęcia.

– Metodą prób i błędów nauczyliśmy się, jak wygląda rynek sztucznych rzęs, jak prowadzi się relacje z klientami i dostawcami. Nie była to łatwa droga, ale jeśli miałbym ją przejść jeszcze raz, to zdecydowałbym się bez wahania. Na pewno do sukcesu przyczyniła się współpraca z bratem i to, że zawsze możemy na siebie liczyć. W naszym przypadku to na szczęście nieprawda, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach – podsumowuje Paweł Wojciechowski.

Michał Fajtek
Michał Fajtek
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Pasjonat sportu, a w szczególności piłki nożnej i siatkówki. Miłośnik podróży i dobrego jedzenia. Hiszpańska kuchnia i tamtejszy futbol – to marzenie o każdej porze dnia i nocy. Prowadzi własną firmę homeofsolutions.pl
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz