Magia kolorów. Dasz się oczarować?

14 minut czytania
285
0
Małgorzata Januszewska
Małgorzata Januszewska
26 kwietnia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Każdy kolor niesie w sobie inną „moc”. Magia kolorów? Na początek proponuję mały eksperyment. Zamknij oczy i pomyśl: jaką barwą opisać szczęście? Smutek? Odpowiedzialność? Później siebie – wczoraj, dziś, jutro… może inną rano niż o zmroku?

Biel jest czysta. Cicha. Niewinna. Niezapisana, niczym karta, która czeka na pierwsze słowa dziecka. Kobietom ujmie lat, jeśli zdecydują się na tę dominantę w stroju. Poczują się w niej dostojnie, pewnie i lekko. Odmalowany na biało pokój zalśni odmianą, optymizmem, odkrywczą jasnością i nawet wnętrze bez okien odnajdzie w sobie światło. A to maleńkie, optycznie się powiększy.

Ale biel ma też swoją „ciemną” stronę. Jest monotonna. Pusta. Wyobraźmy sobie, że przychodzi nam spędzić miesiące w pomieszczeniu pozbawionym innych akcentów – trochę przykro się robi, prawda? Dlatego zapraszam do ogrodu barw.

Zielono mi

Tak śpiewał przed laty (1970 rok!) Andrzej Dąbrowski i kiedy wsłuchamy się w słowa Agnieszki Osieckiej, przy akompaniamencie muzyki Jana Ptaszyna Wróblewskiego, nie sposób nie zgodzić się z prawdą, którą niosą. Bo to właśnie zieleń wnosi w nasze życie… życie. Roślina wzrasta, a my razem z nią. Cieszy oko budzący się wiosną pąk, raduje serce, gdy spośród liści płatki kwiecia zdecydują się powitać ze słońcem. Zieleń jest neutralna. Tonuje nasze podenerwowanie, łagodzi ból. Niespieszny spacer pośród iglaków wspomoże kurację antyprzeziębieniową. A własny ogródek doda witalności, nawet jeśli wymaga wielu godzin pracy.

Utarło się powiedzenie, że odpoczywamy na łonie przyrody. I nie wzięło się ono z kosmosu. Dla naszych oczu bogactwo zieleni jest bowiem panaceum na chaos przestrzenny, z jakim mamy do czynienia na co dzień. Potrzebujemy naturalnej harmonii, by oczyścić myśli, organizm, uspokoić ducha. Objąć siebie, ale najpierw drzewa. To z pewnością doda nam sił i nadziei.

Czerwona gorączka

Pośród szerokiej palety barw mamy do wyboru ciepłe i zimne. Które są które? Bardzo łatwo je rozpoznać. Czerwień jest ognista, rozpala zmysły, krzyczy o podjęcie błyskawicznej decyzji: uciekaj, walcz albo kochaj! Może nakłonić do podjęcia ryzyka, ostrzec albo zakazać. Jeśli przed nami dzień pełen wyzwań, ubiór z dodatkiem czerwieni, pomoże wykrzesać potrzebny wigor. A i biuro warto ożywić kropelką ekspresji. Zrezygnujmy jednak z krwistych tonów, gdy planujemy negocjacje z trudnym przeciwnikiem – mogą się skończyć bitwą na noże. W sypialni również się nie sprawdzą – zaburzą relaks.

Pomarańczowy pigment także jest mocno energetyczny. Podnieca, ale (dzięki zawartej w nim żółci), łagodzi złość pąsów, w efekcie dając bardzo przyjazną mieszankę egzotycznej świeżości. Dlatego, przy braku koncepcji, dobrze nam zrobi otoczenie się oranżem – błyskotliwe pomysły wystrzelą jak z procy!

A co z kolorem słonecznym? Jest szczęśliwy, radosny, ciepły. Należy do rodziny najszybciej zapamiętywanych, a patrząc nań, ogarnia nas błogie uczucie bezpieczeństwa, pełni i bogactwa. Jedynie w świecie owadów żółty w połączeniu z czernią ostrzega przed jadem.

Spokój nieba

Nieskończoność błękitnej przestrzeni nad głową i potęga granatu oceanów przekłada się na nasze kojarzenie barwy niebieskiej. To ona wydaje się stabilną. Jej możemy zaufać, przyznać rację, ugiąć się. Dlatego, nie bez przyczyny, tak często reklamy asortymentu medycznego czy produktów finansowych posiłkują się odcieniami od lazuru, przez modry, po kobalt.

Z pewnością dobrą informacją dla pań jest wynik statystyk, według których to błękitny strój najchętniej przyciąga oko panów.

Z kolei fiolet, zależnie od odcienia, może nas nastrajać tajemniczo i marzycielsko (jasna śliwka), prowokująco (magenta), albo tragicznie (ciemnofioletowa głębia).

Czy kojące, ugodowe działanie barw (niebieski, lila, zieleń) można naukowo wytłumaczyć? Tak. Mają one krótszą długość fali, zatem ani nasze oko, ani mózg nie są zmuszone do takiego wysiłku, jakiego w odbiorze wymaga długofalowa czerwień, oranż i żółć. Dlatego zachowujemy spokojny oddech, a i równe tętno nie stawia nas na baczność.

Elegancja w czarnym wydaniu

Strojem podkreślamy wagę wydarzenia. Czarny kostium, mimo, że doda nam wiosen, zwiastuje potęgę i dostojność. Możemy się w nim poczuć niczym luksusowy model. Silniejsi, wyżsi i przejęci.

Ciekawostką jest niejednolite przypisywanie znaczeń kolorom w różnych kulturach. I tak, nasza – również żałobna – czerń, nie będzie tą samą w indiach, gdzie ze śmiercią kojarzona jest biel. Z kolei tajskie kobiety po stracie męża przywdzieją fiolet.

Brąz, mimo że niedaleko leży od czerni, dzieli od ekskluzywnej elegancji przepaść. W ciemnym, „drewnianym” odzieniu (tak jak w domu) będziemy się czuć na pewno bezpiecznie i komfortowo, ale na gali uznają to za faux pas.

Gra w pigmenty

Możemy oczywiście zawartością koloru w kolorze się bawić. Z farbą i pędzlem w ręku dać się ponieść fantazji. Bez ściągi w postaci koła barw – rozgrzewać nasycając albo tonując chłodzić. Za inspirację posłuży paleta kwiatów i jej oryginalne miksy. Można zauroczyć się limonką czy purpurą. Które – jako ubiór – w luźnej grupie są mile widziane, ale w poważnym gronie wzbudzą co najmniej zdziwienie i niepokój.

Stopniowo wygaszając bielą ostre tony, powstaną coraz bledsze. Wybierając strój unikajmy ich. Sprane, majtkowe róże są nieokreślone. A nikomu nie zależy, by być postrzeganym jako nijaka, zmęczona myszka.

O dziwo, zaskakująco atrakcyjnie prezentuje się jednolita szarość. Szczególnie zakładając firmę, jeśli chcemy, by nasze dzieło przybrało prestiżową markę, postarajmy się o szare lub srebrne logo. To właśnie ten – niezobowiązujący, neutralny kolor – odbierany jest jako kwintesencja precyzji, kompetencji i pracowitości. W nim emocje nie przejmą sterów. Liczy się jakość i jasno wytyczony cel.

Cztery pory roku

Mijając przechodniów czasem nie sposób oderwać od postaci oczu, podczas gdy inna wydaje nam się mdła. Przyczyną jest udane bądź nie połączenie kreacji z emanującą aurą twarzy. Z cerą, tęczówką oka i włosami. Uroda każdej z nas, wg kosmetolożki Carole Jackson, należy do jednej z pór roku. I tak: Pani Wiosna, ze swoją porcelanową lub brzoskwiniową cerą oraz zazwyczaj jasnymi oczami i włosami, jest uosobieniem rześkiej, debiutującej przyrody. Dlatego ciepłe, żywe barwy, jak łososiowa, karmin czy soczysta zieleń, dodadzą jej promienności. Aura Pani Lato (najczęstszego typu u słowianek) jest chłodna i najmniej kontrastowa – mysi odcień włosów, tęczówka oka z domieszką szarości oraz naczynkowa cera – stąd najlepiej wydobędą jej ukryty czar także przygaszone kolory strojów. Dla Jesiennej Pani – najbardziej ognistego typu – polecane są brązy, beże, khaki. Jej kasztanowe włosy nabiorą blasku w otoczeniu pomarańczy i żółci – słowem październikowych barw. Z kolei Zimowe Panie – te o kruczoczarnej fryzurze i śnieżnej karnacji – powinny wybierać kontrasty. Jeśli czerwień, to w esencjonalnym wydaniu. Jeśli biel, to zimna. I koniecznie zaprzyjaźnić się z czernią, szarością, bordo.

Każda z pór roku dzieli się na podtypy, które nieco utrudniają klasyfikację. Z pomocą przyjdzie jednak lustro oraz test pomarańczowej i różowej szminki (także chusty) lub złotej i srebrnej biżuterii. W zależności od wyniku (w czym nam lepiej), ku ciepłym albo chłodnym odcieniom się skłaniajmy.

Małgorzata Januszewska
Małgorzata Januszewska
Będąc humanistką z wykształcenia, poetko-pisarką z zamiłowania i eksploratorką z potrzeby oddychania, czas dzieli na trzy pasje. Prowadzi warsztaty interdyscyplinarne, nie rozstaje się z piórem (od reportaży po bajki), a palec planujący trasę po globusie, zamienia w wyprawę z plecakiem (ostatnio „lądując” w sercu Laosu). Propagatorka porozumienia dużych i małych. Przyjaciółka zwierzołków (no, może z wykluczeniem kilku uporczywych insektów :) Podziwia talenty homo sapiens, ale jej największą miłością są górskie krajobrazy (te naturalne, nie z betonu).
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz