Dlaczego to, że Polacy nie czytają, nie powinno spędzać nam snu z powiek

5 minut czytania
563
0
Aleksandra Wolna
Aleksandra Wolna
19 kwietnia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Raz do roku, kiedy Biblioteka Narodowa publikuje raport o czytelnictwie, wybucha bomba, że Polacy nie czytają, a wszyscy muszą wyrazić o tym  swoją opinię. Zupełnie tak, jakby przez cały rok nie zauważali, że rzeczywiście nikt nie czyta, a w ten jeden, konkretny dzień okazuje się, jaki ogromny jest to problem. Wrzawa w mediach (nie tylko) społecznościowych trwa kilka dni, następnie cichnie i wraca rok później. Pomiędzy raportami nie dzieje się nic ciekawego. Jedni czytają, inni nie, życie toczy się dalej.

Polacy nie czytają i raz do roku wszyscy komentatorzy wpadają w szał. Okazuje się, że czytają wszyscy, albo nikt. Jedną książkę rocznie, albo sto pięćdziesiąt. Jedną? Co on robi w wolnym czasie? Sto pięćdziesiąt? Czy on w ogóle wie, co to jest czas wolny? Komentarze, które w tym czasie się pojawiają, czasem wołają o pomstę do nieba. Sama się już nie wypowiadałam – przynajmniej do dziś. Bo w końcu zrozumiałam, choć nie było to łatwe, że to co mnie sprawia przyjemność, niekoniecznie tak samo działa na drugą osobę. To normalne, że każdy z nas ma inne zainteresowania. Sami gospodarujemy swoim wolnym czasem, i wszystko jest w porządku dopóty, dopóki nie odnosimy wrażenia, że coś nas omija.

Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka

Powodów, przez które ludzie nie czytają, jest wiele i można by wymieniać je bez końca. Książki są drogie, a nie wszystkie biblioteki są w pełni zaopatrzone. Czytniki trochę kosztują, a e-booki nawet jeśli tańsze od tradycyjnych wydań, wciąż nie należą do najtańszych. W szkole uczniowie od najmłodszych lat omawiają nudne lektury, których nie rozumieją, skupiają się na szczegółach, o których nie myśleli sami autorzy, a kiedy interpretują coś na swój sposób, zaraz zostają sprowadzeni do pionu, że przecież klucz mówi coś innego.

Analogiczna rzecz dzieje się w mediach społecznościowych; na Facebooku aż gęsto od stron o wzniosłych tytułach nobilitujących czytanie (Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka) mówiących, że jeśli czytasz, to jesteś wyższą klasą, ale jeśli nie, to lepiej „nie mów do mnie teraz”. W końcu i w domach, w których nikt nie czyta, trudno jest wyjść w świat z otwartą głową; czytanie przecież jest nudne i passe.

Między przyjemnością, a przykrym obowiązkiem

A przecież czytanie ma być przyjemnością. Taką samą, jak oglądanie ulubionego serialu, śledzenie losów bohaterów, czy granie kolejną godzinę w Simsy, zupełnie zatracając przy tym poczucie czasu. W momencie, w którym czuję, że ktoś mnie do czegoś zmusza, cała radość schodzi ze mnie niczym powietrze z pękniętego balona. Jeśli ktoś zmusi mnie do obejrzenia jakiegoś serialu, najpewniej to zrobię ale nie dla samej siebie, dla przyjemności z tego płynącej, tylko dla satysfakcji bliskich osób. Nic więcej.

Wynoszenie książki na piedestał, robienie z czytania ceremoniału lepszych i inteligentniejszych ludzi nigdy nie doprowadzi do poprawy czytelnictwa w Polsce. Dopiero kiedy zaczniemy brać czytanie za formę rozrywki, taką jak każda inna, wtedy może coś się zmieni. Może.

Abstrahując od diagramów i cyferek raport Biblioteki Narodowej wskazał dokładnie, że najwięcej czytają ci, którzy wynieśli ten nawyk z domu rodzinnego. Czyli te osoby, które miały dobry przykład, wiedziały, że czytanie to wybór a nie konieczność, które znajdowały w tym sposób na odpoczynek po całym dniu, wyciszenie się po ciężkich przeżyciach. Tyle, że takie same właściwości mają filmy, seriale oraz gry komputerowe. A nawet tańczenie, słuchanie muzyki czy pisanie. Nie, nie jesteś jedynym wyjątkowym płatkiem śniegu, dlatego, że czytasz książki. Umiesz czytać, tak samo jak większość ludzi na świecie. Łączysz literki w słowa i zdania. Nie jesteś lepszy. Jesteś inny.

Jeszcze przez długi czas książki nie przejdą do lamusa. Nawet, jeśli zastąpią je czytniki, a papier stanie się passe. Opowiadanie historii, przekazywanie ich innym ludziom zawsze będzie pewnikiem w świecie, którym żyjemy. Będzie zmieniała się tylko forma, przez wzgląd na znak czasów.

Nie czytasz? Pójdę z tobą do łóżka. Zgasisz mi lampkę, kiedy usnę z ulubioną powieścią w ręku.

Aleksandra Wolna
Aleksandra Wolna
Jest przyszłą autorką bestsellerów, czekającą na pomysł na książkę. Od wielu lat prowadzi bloga o książkach, na którym często zdarza jej się wspominać o serialach, które akurat ogląda.

W wieloletnim związku z Netflixem, Wordem i innymi aplikacjami skutecznie odciągającymi ją od życia realnego. Spokój znajduje na kartkach książek, ale i w słowach wystukiwanych na klawiaturze. Bloguje odkąd pamięta, od kilku lat „tak na poważnie” bardzo lubi internet za możliwość rozwijania swoich umiejętności oraz poznawania nowych, ciekawych ludzi bez wychodzenia ze swojej strefy komfortu.

Raczej uśmiechnięta, raczej pozytywnie nastawiona do świata, stara się cieszyć z małych rzeczy i nie tracić radości z życia. Z wykształcenia kulturo-i medioznawczyni.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz