Trzecioligowa piłkarska pasja

8 minut czytania
404
0
Mateusz Krzeczkowski
Mateusz Krzeczkowski
16 kwietnia 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Jest gdzieś piłka profesjonalna, w której nie brakuje pieniędzy i możliwości sporego zarobku. Jest też inny futbol, wypchnięty gdzieś na peryferia, którego losy piszą się na boiskach bardziej przypominających kartofliska.

Piłka nożna to dla wielu błysk fleszy, dziesiątki tysięcy fanów na trybunach, setki rozdawanych przez futbolistów autografów, ogromne pieniądze. Z pewnością taki też jest futbol, zwłaszcza ten na najwyższym poziomie. Piłkarze stają się niemal bożyszczami, autorytetami, niektórzy z nich po zakończeniu kariery stają się opiniotwórczymi postaciami dla szeroko pojętej opinii publicznej. Ale nie tylko. Prawdziwe piłkarskie życie toczy się na małych stadionach.

– Prawdziwa piłka jest nie tylko na stadionach, w światłach reflektorów, ale również na mniejszych boiskach, nawet takich amatorskich. Tak naprawdę nawet w drużynach A-klasy – powiedział kiedyś w jednym z wywiadów Jan Nowicki. Wybitny aktor i wielki fan piłki nożnej, przyznał swego czasu, że lubi pojechać na mały stadion w równie niewielkiej miejscowości i obejrzeć mecz dwóch lokalnych drużyn. Dostrzega w tym prawdziwe piękno piłki nożnej, solidarność zawodników, których do gry pcha czysta pasja, a nie żądza posiadania czy sławy.

Piotrek, bohater tej opowieści, jest pracownikiem firmy zajmującej się handlem nieruchomościami. Marzył kiedyś o wielkiej piłkarskiej karierze, ale młodzieńcze sny pokrzyżowała kontuzja.

– Mimo wszystko zdecydowałem się zostać przy piłce. Najpierw do trzydziestego roku życia grałem w nią amatorsko, później zająłem się trenerką. Pomimo tego, że to tylko moje hobby, staram się podchodzić do trenowania równie sumiennie jak do pracy –  mówi Piotrek.

Gra w drużynie na poziomie niższych klas, to ciągle ogromne napięcie i wielu podobnych „Piotrków” nie chce od piłki odejść. Grają i trenują za darmo albo za niewielkie pieniądze i sprawia im to ogromną satysfakcję. Mecze w niższych ligach mają swój specyficzny klimat, zupełnie inny od wielkich stadionów.

Kto chociaż raz był na potocznie nazywanych „kartofliskach” ten wie, że na piłce najlepiej zna się Pan Józek, który mieszka dwa domy obok stadionu, a Pani Jadzia zawsze ma coś smacznego przygotowanego dla „swoich chłopców”. I nieważne jest, że jest to już trzecie pokolenie „jej chłopców”. Mecze nie toczą się przy blasku jupiterów, nie ma na nich dziennikarzy, skautów wielkich klubów, ale takiego zaangażowania i boiskowej walki nie widać nawet na meczach ekstraklasowych. Brak sławy lokalni piłkarze nadrabiają ambicją, a współzawodnictwo zwyczajnie sprawia im radość.

Ta sielanka, to nie jest cały obraz, prawdziwe piękno romantycznego futbolu. Nie brakuje problemów.

– Kiedyś rozmawiałem z jednym z działaczy, którego pamiętałem z czasów, w kiedy sam grałem w piłkę. Cenił mnie jako zawodnika. Znaliśmy się bardzo dobrze. Już jako trener przyszedłem do niego, aby powiedzieć mu, że skoro chłopaki dokładają, żeby grać, to niech on chociaż zapewni ciepłą wodę w szatni. Wtedy zaśmiał się i w twarz mi powiedział: Piotruś, niby ja mogę pomóc, ale mi się nie chcę. Przyzwyczaisz ich i trzeba będzie już zawszę za wodę płacić. Niech się hartują.  Dograłem sezon do końca, drużyna awansowała i odszedłem. Nie miało to sensu, bo moja praca nie miała dla niego najmniejszego znaczenia, a sukcesy drużyny przysparzały mu tak naprawdę kłopotów, ponieważ rosły wymagania, których on zwyczajnie nie chciał spełniać.

Taki już jest futbol w niższych ligach. Z jednej strony romantyczny, pełen dynamiki i folkloru, z drugiej strony skostniały, niedoinwestowany, a zarządzający nim nie potrafią zapewnić zawodnikom podstawowych kwestii sportowej egzystencji. Tym większy szacunek należy się wszystkim zawodnikom, którzy występują na boiskach lig okręgowych i niższych. W ich wypadku wygrała prawdziwa pasja do futbolu.

Mateusz Krzeczkowski
Mateusz Krzeczkowski
Student prawa UJ, miłośnik piłki nożnej historii i muzyki, szczególnie rapu.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz