Nie taki Vonsky, jak myślisz…

11 minut czytania
162
0
Joanna Pocztowa
Joanna Pocztowa
31 maja 2019
Fot. Bartłomiej Dobosz

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Vonsky od 6 lat nagrywa filmy na YouTube i podróżuje. Stany Zjednoczone odwiedził już 8 razy. Wszystkie podróże relacjonuje dla swoich widzów. W październiku odebrał statuetkę Grand Video Awards za film dokumentalny o największej wiosce cygańskiej w Europie, w której mieszkał przez kilka dni. Następnie wyleciał do Ameryki, gdzie m.in. przejechał 2000 mil z polskim kierowcą tira, by stworzyć kolejny dokument. Premiera do końca tego roku. Nie jest to jedyny film w najbliższych planach. Z Mikołajem „Vonskim” Teperkiem rozmawialiśmy o podróżowaniu, Ameryce, YouTube i planach na najbliższą przyszłość.

Fot. Bartłomiej Dobosz
Fot. Bartłomiej Dobosz

Od kilku lat tworzysz treści do Internetu. Wielu widzów nie zdaje sobie sprawy ile to pracy i jak wiele cię to kosztuje. Jakie są twoje obowiązki względem publikacji i twórczości na kanale i mediach społecznościowych?

Ludzie mają wyobrażenie, że twórcy w internecie powiedzą kilka słów do kamery bez przygotowania i że zbijają kokosy. Od strony zaplecza wygląda to zupełnie inaczej. Twórca odpowiada za preprodukcję, produkcję i postprodukcję, dział promocji, dbania o social media, grafiki, teksty. Jest się reżyserem, grafikiem, copywriterem, scenarzystą, piarowcem, prezenterem, czasem aktorem w jednym. Mimo ogromu obowiązków, dla wielu twórców to wciąż pasja, która niestety nie daje im wystarczających dochodów i wciąż muszą pracować na klasycznym etacie.

Czy w związku z tak licznymi zadaniami ktoś ci pomaga?

Tak, pomaga mi garstka najbardziej zaangażowanych widzów, którzy zdecydowali się wspierać moją twórczość. Pomagają mi przez platformę crowdfundingową – Patronite i dzięki nim mogę tworzyć kolejne materiały, które lubią i chcą oglądać. Z tymi osobami mam bardzo dobry kontakt. W podziękowaniu za pomoc przesyłam do nich pocztówki i inne gadżety z podróży i odwiedzonych miejsc. Wiem, że niektórzy twórcy opierają na tym trzon swojej twórczości i relacji z widzami.

Który z elementów całej tej układanki jest najbardziej przyjemny?

Bardzo ważne i zarazem najbardziej gratyfikujące dla mnie jest, kiedy ludzie pytają, co to za muzyka w kolejnym vlogu. Dobór muzyki, montaż rytmiczny, czyli aspekt teledyskowy we vlogach. To muzyka tworzy cały klimat materiału. Choć z reguły wolę nagrywać niż godzinami montować.

Czasem podchodzą widzowie, by przybić z tobą piątkę lub zrobić pamiątkowe selfie. Wiem też, że podchodzili do ciebie także za granicą, opowiedz o tej sytuacji…

– Akurat vlogowałem recenzję polskiej restauracji w Nowym Jorku i w pewnym momencie dostałem wiadomość na Instagramie z pozdrowieniami ze stolika obok. Okazało się, że dwójka moich widzów akurat jadła obiad w tej samej restauracji, w której nagrywałem. Zawsze chętnie witam się z napotkanymi osobami i tak było w tym przypadku. Dosiadłem się do ich stolika i spędziliśmy chwilę razem. Była też sytuacja, że na jednej z nowojorskich ulic zagadał do mnie po angielsku pewien pan “are you Vonsky?” i było to zabawne, ponieważ okazało się, że jest to Polak, mieszkający w Nowym Jorku, który ogląda mój kanał.

Z Vonskym rozmawiała Joanna Pocztowa
Z Vonskym rozmawiała Joanna Pocztowa

Niejednokrotnie wspomniałeś o algorytmie, który chyba cię nie lubi. Czy chciałeś kiedykolwiek zrezygnować z tworzenia na YouTube?

Sam testowałem i nawet narzekałem na algorytm YouTube i oczywiście myślałem o tym, by zrezygnować, ale uważam, że o wiele bardziej racjonalnym rozwiązaniem jest dalsze tworzenie i walka o swoją niszę. Wolę mieć mniejsze grono widzów, ale żeby było zaangażowane i autentyczne. Nie interesuje mnie ilość, ale jakość i własna nisza.

Oprócz filmów na YouTube, vlogów z Twoich podróży, tworzysz także dokumenty, a od niedawna serię dyplomatyczną. Jakie są Twoje plany i cele na najbliższą przyszłość?

Na moim kanale znajdowały się już różne treści. Od bardzo luźnych i przyjemnych materiałów, jak np. testowanie amerykańskich fast foodów, aż po bardzo poważne rozmowy, przemyślenia dotyczące spraw społecznych i dyplomatycznych. Po wielu nagranych filmach odkrywam, co docelowo chcę tworzyć i czuję, że wchodzę w tę bardziej dojrzałą i artystyczną formę tworzenia treści w internecie. Mój kanał dojrzewał razem ze mną. Obecnie chciałbym skupić się na serii dyplomatycznej i filmach dokumentalnych. Chcę żeby moje treści trafiały do dojrzałego i inteligentnego odbiorcy. Targetem jest widz ciekawy świata. Seria dyplomatyczna to kombinacja dotycząca savoir-vivre, różnych etykiet, porad i wywiadów z ciekawymi ludźmi. Chciałbym odczarować pojęcie dyplomacji. Wbrew pozorom pod tym słowem kryje się bardzo dużo rzeczy dotyczących naszego codziennego życia. Wiele osób wciąż mylnie uważa, że jest to związane tylko z polityką, natomiast dyplomacja, to także wiedza, jak stosownie ubrać się do okazji, która zdarza się w życiu każdego z nas np. wesele.

Interesujesz się i zajmujesz dyplomacją, ponieważ jesteś absolwentem stosunków międzynarodowych. Dzięki temu sporo wiesz na temat różnic kulturowych, jednak gdybyś miał teraz przypomnieć sobie jedną z najdziwniejszych kultur czy doświadczeń w obcym kraju, których doświadczyłeś, co by to było?

Nigdy nie byłem w jakichś egzotycznych częściach świata, jednak sporo czasu spędziłem w Stanach Zjednoczonych, więc miałem okazję zaobserwować kilka różnic między społeczeństwem amerykańskim i polskim. Amerykanie są bardzo mili dla obcych osób. To wcale nie oznacza, że chcą zawrzeć bliższą znajomość. Ich „small talk” jest rozmową z uprzejmości, a niekoniecznie chęcią zaprzyjaźnienia się. Choć, co muszę dodać, na różnych eventach i imprezach Amerykanie mówią dużo na swój temat i chwalą się. Z najbardziej przyziemnych rzeczy to np. w każdym polskim domu kosz na śmieci jest pod zlewem. W Ameryce złapałem się kilka razy na tym, że nie mogłem nigdzie znaleźć kosza. Jak się później okazywało znajdował się gdzieś w kącie… Innym przykładem są napiwki, które w Polsce wciąż kuleją, nie licząc lepszych restauracji itp. W Ameryce natomiast jest to taka złota zasada, wpisana w normę dla każdego klienta. Nawet jeśli barman czy kelnerka niczym cię nie zaskoczyli i tak przynajmniej 10% się im należy.

Wielu twórców marzy o współpracach z konkretnymi markami. Gdybyś mógł wybrać markę, z którą miałbyś podjąć współpracę to, kto by to był i dlaczego?

-Wszystko, co pasuje do podróży i stylu życia podróżnika, ale także eleganckiego dyplomaty, np. whisky, burbon albo garnitury, koszule, obuwie… Wszystko związane z modą, lifestyle, podróżami. Nie brakuje mi pomysłów, dlatego chętnie zrealizowałbym podróżniczy projekt z marką, która ma na to określony budżet.

Wiele osób marzy o Stanach Zjednoczonych, nie wyjeżdżając nigdy poza Europę. Często ze względu na koszty podróży, przeżycia tam i innych. Czy masz jakieś porady, których udzieliłbyś naszym czytelnikom?

-Wielu moich widzów zadaje takie pytania. Nie jest to takie proste. Amerykę można ugryźć na wiele sposobów i na wiele stron. Wszystko zależy od tego, co chcemy zobaczyć i jaki mamy budżet. Moim ulubionym miejscem jest Nowy Jork. Jest to zupełnie inne miejsce niż reszta kraju. Na temat Nowego Jorku zacząłem pisać przewodnik e-booka, ponieważ bardzo dużo pytań dostaję właśnie o to miasto przede wszystkim. Poza tym ludzie pytają o wizę, bilety, koszty czy ubezpieczenia. Na początek polecam jedno z czterech miast: Nowy Jork, Chicago, Los Angeles i Nowy Orlean. Ewentualnie San Francisco i Las Vegas. Nie bójmy się tanich i przydrożnych moteli amerykańskich, bo one są naprawdę tanie i wyglądają tak źle, jak w filmach. Mimo tego nie warto się obawiać, są dobre. Mają w tym wszystkim tę amerykańską swojskość. W przypadku biletów lotniczych warto planować ich zakup z dużym wyprzedzeniem i uważać na sezony, bo np. w lipcu są bardzo drogie.

Jakimi nagrodami i wyróżnieniami możesz się już pochwalić, a o jakich nagrodach marzysz?

Największą i zarazem najnowszą nagrodą jest statuetka za film dokumentalny „Projekt Lunik” w kategorii Publicystyka w prestiżowym konkursie Grand Video Awards. Jest to konkurs kojarzony z filmami w internecie. A chciałbym zmierzyć się z konkurencją z offline’u. By tworzone filmy pojawiały się nie tylko w internecie, ale także na dużych ekranach festiwalów filmowych. Nie wiadomo czy YouTube, jako platforma będzie trwała wiecznie. Uważam, że warto inwestować w swoje umiejętności, które pozostaną w życiu poza internetem. Docelowo zaszczytem byłoby dla mnie współtworzyć jakiś hollywoodzki film pokroju Gwiezdnych Wojen.

Jak było podczas nagrywania „Projektu Lunik”? Mieszkaliście w największej cygańskiej wiosce w Europie. Czy musieliście się odpowiednio zabezpieczyć np. w przypadku ochrony zdrowia?

Jedynym naszym zabezpieczeniem było to, że zawsze w kieszeni miałem gaz pieprzowy, którego nigdy na szczęście nie musiałem wyjąć. Najgroźniejsza sytuacja, z jaką się spotkałem to atak psa, jednak obyło się bez szycia… Przez pierwsze dwa dni tamtejsza młodzież, wieku szkolnym czy licealnym pokazywała nam środkowe palce i noże, pytając wprost – po co tu jesteśmy. Po dłuższej rozmowie z nimi okazało się, że co jakiś czas przyjeżdżają do nich panowie z telewizji zagranicznych, a oni nie chcą być traktowani jak zwierzęta, cyrk czy zoo. Dlatego są bardzo nieprzychylnie nastawieni do ludzi z kamerami. Mimo, że też mieliśmy kamery to, co nas różniło od „panów z telewizji” to chęć poznania ich problemów i spojrzenia na ich życie przez dłużej niż pięć minut. Wiemy, że wiele telewizji płaciło za wywiad i rozmowę, za pokazanie mieszkania i oprowadzenie. A my się z tymi ludźmi zaprzyjaźniliśmy. Chcieliśmy żeby zrozumieli, że nasz materiał może im pomóc i że chcemy, żeby odpowiednie osoby zainteresowały się ich tematem. W podziękowaniu za spędzony razem czas wydrukowaliśmy im ich portrety, bo zauważyliśmy, że w domu nie mają żadnych pamiątek i zdjęć rodzinnych.

Po odebraniu statuetki Grand Video Awards ponownie pojechałeś do Ameryki i wróciłeś w styczniu tego roku. Wiem, że miałeś okazję przejechałeś przez Stany tirem, by nagrać materiał do kolejnego dokumentu. Kiedy premiera?

Temat życia Polaków za granicą ciekawił mnie już od bardzo dawna. Zapytałem Jaśka, którego poznałem w Ameryce czy mógłbym zabrać się z nim w jedną z tras, bo chciałbym nagrać materiał, jak wygląda codzienne życie Polaków w Stanach. Czy tęsknią za rodziną, ile zarabiają… Życie na emigracji wcale nie jest takie proste, jak myślimy. Jest taki tekst „Ameryka zrobi z Ciebie byka, ale Ameryka zje i byka.” Życie na emigracji jest ciężkim doświadczeniem. Ludzie podejmują skrajne decyzje, jaką jest na przykład wyjazd na inny kontynent i podjęcie trudnej pracy. Przejechaliśmy razem z Chicago do Houston i z powrotem, czyli jakieś 2000 mil. Zajęło nam to 3 dni. Druga trasa była z Ziggym, z Chicago do Los Angeles. To kolejne 2000 mil. Z tych dwóch podróży powstanie jeden film dokumentalny, który obecnie montuję. Premiera filmu przewidywana jest do końca roku.

Podczas tej podróży, które z miejsc utkwiło ci w pamięci najbardziej? I dlaczego?

Ciekawa jest Luizjana, do której chciałbym wrócić, ponieważ południowcy są bardzo interesującymi osobami. Chciałbym jeszcze tam coś nagrać. Ciekawi mnie południowy styl życia np. polowanie i grill z aligatorem na ruszcie. Miałem okazję spróbować aligatora i rzeczywiście smakuje jak kurczak…

Kanał Vonskiego na Youtube.

Joanna Pocztowa
Joanna Pocztowa
Z wykształcenia dziennikarka nowych mediów, zawodowo producentka i doradca twórców internetowych. Po godzinach prowadząca kanał „Skrzynka Pocztowa”, blogerka i youtuberka. W 2015 roku współtworzyła pierwszą i jednocześnie największą galę youtuberów w Polsce „Grand Video Awards”. Rok później wyjechała do Chorwacji, gdzie mieszkała przez dwa lata, pracując jako fotograf i operator kamery dla portalu newsowego „Dalmatinski Portal” w Splicie.

W ciągłym biegu i braku czasu na cokolwiek, przypomina sobie i wszystkim dookoła o balansie między życiem prywatnym, a karierą – POMALO. Prowadzi autorskie wykłady dla dzieci i dorosłych nt. cyberprzemocy i hejtu.
joannapocztowa.pl
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz