Podły, okrutny, zły, sławny, przystojny… Czy reżyser romantyzuje postać Teda Bundy’ego?

14 minut czytania
1423
0
Aleksandra Wolna
Aleksandra Wolna
21 maja 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

„Podły, okrutny, zły” to tytuł serialu poświęconego osobie Teda Bundy’ego, znanego mordercy, który został skazany na śmierć w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W postać mordercy wciela się Zac Efron.

Obejrzałam „Podły, okrutny, zły” i nic bardziej nie rozśmieszyło mnie niż stwierdzenie internautów, że „jak taki przystojny aktor może grać takiego potwora” oraz „obsadzenie w tej roli Efrona sprawia że robi się z Bundy’ego bohatera, choć to jest ostatnia rzecz jaką można by o nim powiedzieć”. Czegoś tu nie rozumiem.

W sensie, jakby nie było, Bundy wciąż był człowiekiem. Owszem, paskudnym, podłym, okrutnym i złym, co powiedział sędzia w uzasadnieniu swojego wyroku. Tyle, że, wciąż był człowiekiem. Nawet, jeśli tak się nie zachowywał. Wobec czego, jak na ludzką istotę przystało, mógł być przystojny, mógł mieć błysk w oku, a w jego postać kilkadziesiąt lat później mógł wcielić się popularny i przystojny aktor. Bo to w żadnym stopniu nie umniejszyło okrucieństwa jego czynów, dramatu ofiar, a wręcz mogło nawet pomóc w walce ze szkodliwymi stereotypami.

Na przykład takimi, w których morderca kojarzony jest jedynie z niskim, grubym i nieatrakcyjnym mężczyzną, od którego na kilometr widać, że jest z nim coś nie tak. I nie powinno się do niego zbliżać. Oczywiście, jakby wszyscy mordercy tak wyglądali, to zapewniam was, że ofiar byłoby o wiele mniej. Bo to tak nie działa. Zło najczęściej kryje się tam, gdzie się go zupełnie nie spodziewamy. Czyli właśnie pod postacią przystojnego mężczyzny, który ładnie się uśmiecha, ma błysk w oku i lgną do niego kobiety. A on to wykorzystuje.

Problemy pierwszego świata

Najbardziej w tym wszystkim śmieszy mnie to, że jeżeli tylko ktoś napisał w komentarzu, że Bundy był przystojny (to kwestia sporna, ale przyjmijmy, że jest) to od razu był potępiany, że jak to tak. Sympatyzować się z tak złym człowiekiem, przecież to się w głowie nie mieści.

W głowie nie mieści się na przykład to, że zabił tyle kobiet, później przez ileś tam lat się tego wypierał, broniąc się samemu w sądzie (studiował chyba prawo), a skruchę okazał dopiero kilka lat czy miesięcy przed egzekucją. To jest niepoprawne. Niemoralne. Co jeszcze lepsze, Bundy miał rzeszę fanek, które do więzienia przysyłały mu dużo różnych rzeczy. Na rozprawach siedziały w salach sądowych kibicując swojemu idolowi. Jedna nawet za niego wyszła i urodziła mu dziecko! Chyba do ostatniej chwili wierzyła, że przecież na pewno tego nie zrobił, mimo że wszystko na to wskazywało.

Problem, który istnieje tylko w kilku głowach

A jednak kolejne artykuły, które czytam, skupiają się na obawie przed seksualizacją postaci Bundy’ego, na trailerze filmu, w którym aktor tańczy, wywija się seksownie a z sali sądowej mruga do obiektywu kamery. „Mrugnięcie jest niezwykle niepokojące, a romantyzacja seryjnego mordercy jest właśnie powodem, dla którego chorzy (wyzywający) nadal robią takie rzeczy kobietom. To jest przerażające”, pisze Lauren Jauregui, była członkini Fifth Harmony.

Aha, czyli mam rozumieć, że jak Efron mrugnie okiem, to wtedy wszyscy mordercy będą wiedzieli, że to wystarczy by zdobyć potencjalną ofiarę? Myślałam, że chodzi o coś więcej, na przykład o jakąś energię, charyzmę, a dopiero później o jakieś dziwne popędy, nad którymi ewidentnie Bundy nie miał kontroli. Tyle, że znów – to tylko film. Z pewnością wyolbrzymi wiele rzeczy, wiele wywróci do góry nogami, ale jednak tylko tym zostanie – wytworem kultury nastawionej na zarobienie pieniędzy. A nie na rzetelne przedstawienie postaci mordercy, jakby nie było, sławnego.

W dalszej części tego samego artykułu czytamy, że okej, może i trochę to jest naciągnięte, ale tylko dlatego, że Berlinger [reżyser] chce przedstawić żonę Bundy’ego jako prawdziwą osobę oraz wplątać w to wszystko akcję #metoo (że niby takie sytuacje mogą przytrafić się każdemu z nas).

Coś jest nie tak

Kończąc, wydaje mi się, że w swojej poprawności niektórzy się zagalopowali. Świat nie jest czarno-biały, przemysł filmowy rządzi się własnymi prawami, a jeżeli nadal jesteś oburzony doborem roli, wystarczy, że nie obejrzysz tego filmu. Tymczasem jednak na pewno znajdą się ci, którzy nie będą myśleli o szkodliwości seksownego Bundy’ego, a jedynie o tym, że zło kryje się nawet i pod taką przykrywką.

To powinna być jedyna nauczka, na którą warto zwracać uwagę. Zlo jest tam, gdzie najmniej się go spodziewamy. Trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte niezależnie, czy widzimy się z kimś spokojnym, przystojnym i zupełnie na odwrót. Tylko i aż tyle.

Aleksandra Wolna
Aleksandra Wolna
Jest przyszłą autorką bestsellerów, czekającą na pomysł na książkę. Od wielu lat prowadzi bloga o książkach, na którym często zdarza jej się wspominać o serialach, które akurat ogląda.

W wieloletnim związku z Netflixem, Wordem i innymi aplikacjami skutecznie odciągającymi ją od życia realnego. Spokój znajduje na kartkach książek, ale i w słowach wystukiwanych na klawiaturze. Bloguje odkąd pamięta, od kilku lat „tak na poważnie” bardzo lubi internet za możliwość rozwijania swoich umiejętności oraz poznawania nowych, ciekawych ludzi bez wychodzenia ze swojej strefy komfortu.

Raczej uśmiechnięta, raczej pozytywnie nastawiona do świata, stara się cieszyć z małych rzeczy i nie tracić radości z życia. Z wykształcenia kulturo-i medioznawczyni.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz