Świat Kim

6 minut czytania
248
0

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Nawet jak wyglądamy jak super kobiety, nie ukrywamy, że jesteśmy facetami – mówi Andy, który na scenie przeistacza się w Kim Lee, jedną z najsłynniejszych warszawskich drag queen.

Andy ma poukładane życie. Stały plan dnia. Do 16 ogarnia swój mały biznes. Potem, w przytulnej garderobie w centrum Warszawy, przeistacza się w Kim Lee, jedną z najsłynniejszych warszawskich drag queen. Przyjechał do Polski z Wietnamu 30 lat temu, studiować fizykę.

Kim Lee ma własną definicję bycia drag queen

– Byłem dobrym studentem, ale nie najlepszym. Poza tym praca naukowa jest nudna, jeśli nie dokonasz żadnych przełomowych odkryć – mówi Andy. Były lata 90., ludzie zakładali firmy więc i on zajął się małym biznesem. Ożenił się, urodziło się dziecko. Ta druga strona osobowości uruchomiła się, kiedy miał 32 lata. Była impreza u znajomych i wygłupy. Przebrał się – cóż za zaskoczenie – za Chinkę. Ktoś zrobił zdjęcie i wysłał do jednego z klubów. Właściciel klubu był miłośnikiem wschodu i występów drag queen więc namówił Andy’ego na pierwszy show.

Na początku występował bez gaży – Po prostu nie chciałem mieć zobowiązań – tłumaczy. – Jestem nauczony, że jeśli biorę nawet te przysłowiowe 5 złotych, to trzeba się starać. Andy należy do tych, którzy się starają. Sam szyje stroje i ozdabia buty. Ma około 1500 sukien, każdą przerobił sam. Od jakiegoś czasu tańczy też burleskę, w której, jako performer, ma większe pole do popisu. Ma własną definicję bycia drag queen.

– Nawet jak wyglądamy jak super kobiety, nie ukrywamy, że jesteśmy facetami. – mówi Andy. – Czasami zdejmuję biustonosz damski i pod spodem ja mam klatkę męską. To element występu. Czasami boi się, że traci czujność, że przygotował coś wulgarnego i okropnego. Pyta i radzi się przyjaciół. Musi być pięknie i ze smakiem. I podobać się publiczności.

Nawet jak wyglądamy jak super kobiety, nie ukrywamy, że jesteśmy facetami – mówi Kim Lee

– Tak samo jak kobiety: jedna zdejmuje biustonosz i pięknie to wygląda. Nie musi mieć pięknych piersi, ale gest którym to robi, to smaczne jest. A druga może tak wulgarnie wyglądać, że się odwraca głowę. Tym bardziej na scenie.

Przez 16 lat Kim Lee nie odwołała z dnia na dzień żadnego show. – To się nazywa parcie na szkło, ale jak zaczynałem to robić, to nie miałem świadomości, że ja to mam. Po prostu chciałem to robić. Ekscytowało mnie zobaczyć siebie, jako drugą osobę. – wspomina. To był pierwszy etap przemiany w Kim Lee. Pochłonięcie tym, jakim się jest, jako Kobieta.– Każdy drag queen to przeżywa. Jeśli ktoś mówi, że on robi to dla idei, to dla mnie to takie trochę gadanie, żeby nadać sobie walorów dodatkowych. Każdy drag queen i performer queerowy na początku robi to dla siebie – uważa Andy. Potem jest etap drugi, w którym człowiek się rodzi albo umiera jako performer.

Przeistaczanie się w Kobietę, która wyjdzie na scenę i zrobi show, wymaga cierpliwości, ciężkiej pracy i pomysłu na siebie. – Miałem mnóstwo tak zwanych „córek”, większość zakończyła kariery. Po prostu nie znajdują już dalej tej przyjemności występu – mówi Andy. Drag to droga pasja. Pieniądze z występów idą na kolejne kreacje i kosmetyki. To trzeba po prostu kochać robić, nie licząc na żadną satysfakcję, oprócz artystycznej.

– Całe nasze życie to udawanie – rzuca mimochodem Andy, rysując równiutką kreskę na powiece. Tłumaczy, że mężczyznom ciężko nauczyć się tej czynności, bo mają silny odruch zamykania oczu. On ma to szczęście, że staje się Kim wtedy, kiedy chce. Sam decyduje na jakich warunkach i kiedy będzie udawać. Uszu, na przykład, nigdy nie przekłuje.

Wszystkie kwestie „techniczne” związane z makijażem opanował błyskawicznie. Był za to opór psychiczny. Przełamał go, ale nie było łatwo. – Byłem wychowany w ten sposób, że wszystkie damskie rzeczy typu biustonosz, majtki, rajstopy, to są takie, że chłopcu lepiej nie dotykać. Damskie rzeczy są jakby „be”, nie wypada ci tego dotykać. A zakładać? To w ogóle to jest coś strasznego.” – wspomina.

Podczas nakładania niezliczonych warstw cieni swobodnie przechodzi od makijażowych porad do refleksji związanych z płcią i strojem w kulturze. – Kobieta to przebranie. Tylko mężczyźni są ubrani – Andy przywołuje Kingę Dunin, która pisze o tym, jak bardzo specyficznym kostiumem jest kostium Kobiety. Dunin zastanawia się, czy ta nieograniczona wolność kształtowania własnego wyglądu u kobiet nie wynika z przymusu dążenia do piękna, którym zainfekował je wyretuszowany świat mediów. Andy przyznaje, że scena uzależnia. Robi to już 16 lat. Zazwyczaj występuje 3-4 razy w tygodniu. Zrezygnował z dawania show w prywatnych mieszkaniach. Woli atmosferę klubów i imprez „heretyckich”: imienin, urodzina, rocznic ślubu. Niektóre żony wolą zamówić drag queen zamiast tancerki czy striptizerki.

Andy sam szyje stroje i ozdabia buty. Ma około 1500 sukien, każdą przerobił sam
Andy sam szyje stroje i ozdabia buty. Ma około 1500 sukien, każdą przerobił sam

– Samo drag queen w sobie jest kontrowersyjne dla społeczeństwa. Ale to, jak wyglądam i jak zachowuję się na scenie, łagodzi ten pierwszy efekt i wychodzi na to, że później nawet ci heterycy mnie polubią – tłumaczy Andy. Często słyszy: „ja to nie lubię tych drag queen, tych przebierańców, ale ty mi się podobasz, twój występ był fajny”.

Internet ma dopiero od 7 lat więc ominęło go kilka hejtów. Mówi, że od dekady lat nie spotkał się z żadną poważną eksplozją nienawiści w swoją stronę. Czasem tylko ktoś krzyknie coś pod sceną. Ale wtedy Andy nie słyszy, bo jako Kim pochłonięty jest zabawianiem ludzi.

Po 30 latach do Polski się przyzwyczaił. Jest szczęśliwy, ze świadomością, że mogło by być lepiej. Zaakceptował to co się da, nad resztą przeszedł do porządku dziennego. – Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. To jest zgodne z azjatycką filozofią życiową – żartuje. I zupełnie na poważnie tłumaczy, że czuje się Polakiem.

– Warszawa jest moim domem. Polska jest moja drugą ojczyzną. Tak naprawdę bardziej mnie w tej chwili obchodzi to co się dzieje w Polsce niż to, co się dzieje w Wietnamie. Ja nawet nie wiem jak się nazywa premier Wietnamu – przyznaje Andy. – Tu jest moja wietnamsko-polska rodzina. Tu mam mały biznes, psychiatrów i znajomych.

– Wychowany zostałem na człowieka obowiązkowego. Nie mogę nagle zostawić wszystkiego i wyjechać. Ja bym tak kiedyś chciał: wsiadam do samolotu, pociągu. Jadę i nic i nikt mnie nie obchodzi. Ale to pozostaje tylko marzeniem – zamyśla się.

Z tych bardziej realnych marzeń ma jedno konkretne. Żeby kiedyś w Polsce powstała rewia drag queen. – Taki teatr z prawdziwego zdarzenia – tłumaczy – Nie z dwoma czy trzema drag queenami tylko znacznie większą ich liczbą. Tam byśmy robili spektakle i happeningi. A ja, jako Kim Lee, miałbym tam występy na stałe. Uważa, że Polacy są na taki teatr gotowi. No, może nie Polacy. Polki.

– Mamy coraz lepszy odbiór. W klubach, w teatrach, na wszelkich imprezach, na których występuje większość, dwie-trzecie to kobiety. One już są kupione. Mężczyźni będą potem – mówi pół żartem, pół serio, Andy.

Paulina Witek-Młynarska
Paulina Witek-Młynarska
Dziennikarka i dokumentalistka. Pracowała w redakcjach największych polskich telewizji, ale zdecydowanie woli opowiadać historie po swojemu.

Współzałożycielka studia OPA!Films. Nie wie, co bardziej lubi: pisanie czy montaż. Relaksuje się, gdy wsiada na swój turbo-szybki rower, ale robi to zdecydowanie za rzadko.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz