Cztery sposoby na Famę

5 minut czytania
254
0
Agnieszka Horodyska
Agnieszka Horodyska
18 czerwca 2019

Odsłuchaj

W sierpniu w Świnoujściu rozpoczyna się festiwal, na który może zgłosić się każdy, kto tworzy w jednej z wielu dziedzin sztuki, choć organizatorzy zaznaczają, że oczekują przede wszystkim osób w wieku 18-35 lat.

To tutaj występowali Marek Grechuta, Magda Umer i Elżbieta Wojanowska, a i teraz dla niektórych zespołów – np. Sekcji Muzycznej Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn – Fama stała się początkiem występów scenicznych i wzrostu popularności. Właśnie z muzyką festiwal kojarzony jest najmocniej, ale zapisać się można też do takich sekcji, jak: fotograficzna, animacji kultury czy sztuk scenicznych.

Czym jest Fama od środka?

Opowiem o swoich czterech pobytach, z których każdy był zupełnie inny, a przecież możliwy na festiwalu, gdzie można poczuć się naprawdę wolnym. Może to kwestia organizacji, może ludzi, którzy nie boją się pokazywać, kim są i nie patrzą krytycznie na innych, a może to po prostu bliskość Bałtyku – trudno o lepszą metaforę nieskończoności i swobody, niż otwarty horyzont.

Zawsze zgłaszałam się do sekcji literackiej

Za pierwszym razem potraktowałam to bardzo poważnie. Warsztaty prowadził Darek Foks. Wymyślał nam takie zadania, jak stworzenie recenzji nieistniejącej płyty jazzowej w konkretnym stylu, np. romantycznym albo napisanie jej dla osoby, która nie zna się na muzyce, a bardzo chce wypromować kolegę, który ją nagrał. W ,,Torpedzie ludu” – ówczesnej festiwalowej gazecie literackiej – ukazał się potem zbiór recenzji płyty ,,Zły II” wytwórni Fujara Records, z gwiazdkami – od 1 do 44.

Pamiętam, że w trakcie tamtej Famy rezygnowałam z wielu wydarzeń tylko po to, żeby wykańczać kolejne zadania warsztatowe, robić opisy spotkań z pisarzami czy zajmować się wywiadem z Andrzejem Stasiukiem. To był czas wytężonej pracy, który dawał mi mnóstwo satysfakcji. Gdy na końcu dowiedziałam się, że razem z Mateuszem Markiem otrzymałam nagrodę literacką, byłam bardzo zdziwiona i bardzo szczęśliwa – okazało się, że na pisanie naprawdę przynosi korzyści!

Na opisanie mojej drugiej Famy jeden akapit wystarczy w zupełności

Znalazłam się w pokoju z dziewczynami, które były akurat w podobnym do mojego stanie ducha. To znaczy, że nie przeszkadzało im opuszczanie ważnych koncertów i spotkań na rzecz wypraw do ,,Fresha” po kolejne piwa, śliwki, chrupki i hot-dogi. Tak – większość festiwalu spędziłam w pokoju, oglądając filmy. I bardzo dobrze!

Na trzeciej Famie wypożyczyłam rower

Świnoujście to miasto pełne niesamowitości. Jest parę fortów, zadbana promenada pełna niemieckich turystów, uroczy port, ładne uliczki, rzeka Świna, no i morze! A gdy idzie się wystarczająco długo w lewo samym brzegiem, minie plażę dla psów, można trafić do Niemiec – do ślicznego miasteczka Ahlbeck, gdzie każda willa to małe arcydzieło.

Dopiero za czwartym razem poczułam, że trafiłam w samo serce Famy

Przez tydzień spałam chyba 10 godzin. Raz, gdy w końcu usypiałam, wybudziła mnie czarowna, bardzo głośna melodia saksofonu zza okna. Ale to mi nie przeszkadzało. Wyobraźcie sobie noce spędzane w towarzystwie artystów z niemal każdej dziedziny sztuki. Nie dziwi w ogóle spontaniczny pokaz tańca pary aktorów ani to, że prawie każda rozmowa musi w końcu zahaczyć o coś bardzo ważnego, o pogłębienie jakiejś istoty rzeczy. Owszem, alkoholu nikt nie żałował, ani sobie, ani innym.  A potem gra na instrumentach i śpiew – a trzeba pamiętać, że w towarzystwie ludzi, którzy naprawdę znają się na muzyce i występach.

Oczywiście każdy mój pobyt był w jakiś sposób połączeniem każdego z opisanych – twórczego, nerdowskiego, miejskiego i imprezowego. W końcu to za trzecim razem znalazłam się o trzeciej w nocy na plaży i spontanicznie znaleźliśmy się w wodzie… Oczywiście z całą stanowczością nie polecam takich zachowań, ale z jeszcze większą – polecam Famę – czy w charakterze uczestnika, czy obserwatora.

Agnieszka Horodyska
Agnieszka Horodyska
Prawie absolwentka filologii polskiej, uczestniczka warsztatów i festiwali literackich. Od najwcześniejszych lat lubi poezję, czytanie i pisanie. Ulubiony poeta to księżycowy Konstanty Ildefons, a pisarka – chyba Iris Murdoch.

Lubi jeździć samotnie po Polsce pociągami i autobusami, jedzenie, morze i metafizykę, a także Harry'ego Pottera, BoJacka Horsemana i Simsy 3.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]