Mały kotek, duża odpowiedzialność

Nie przygarniaj zbyt małego zwierzaka!
12 minut czytania
4328
0
Agnieszka Horodyska
Agnieszka Horodyska
31 lipca 2019

Odsłuchaj

Adopcja za małego zwierzęcia nie jest dobra. Nie należy adoptować zbyt małego „kociego dziecka”, ale żeby maluchowi pomóc, czasem trzeba z nim zamieszkać. I to jest prawdziwa przygoda.

Nie mam pojęcia, czy wszystkie kocięta uwielbiają atakować dłonie. Kostek w tej chwili obgryza mi 000000000000 namiętjie palce, tak, że nie mogę nic nor malnie napisa c. Gdy 0tr termin goni, po prostu wychodzę z pokoju, ale jak to tak, zostawić maleństwo na długo samo?

Instynkt maciekocierzyński

Miesiąc temu zdecydowałam się zaopiekować miesięcznym kotkiem. Wymagał pomocy, a ja tak bardzo chciałam go już, natychmiast! Po czasie dowiedziałam się, że to za znacznie wcześnie, ale było już za późno. Przestrzegam wszystkich przed takimi pochopnymi decyzjami. Nie róbcie tego kotu, który potrzebuje matki przez 12 pierwszych tygodni. No i nie r=]n] (piękny skok, Kostku!) róbcie tego sobib n\74, sobie.vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv

Odkryłam u siebie istnienie instynktu macierzyńskiego już parę lat temu, ale bardzo trudno było mi podjąć zdecydowane kroki w stronę wychowywania własnych dzieci. Nie spodziewałam się jednak, że już po paru dniach z Kostkiem wszyscy świadkowie naszych wspólnych chwil zaczną nazywać mnie kocią mamą. Co więcej, kocią mamą, która trochę odpłynęła.

Może dobrze, że nie widzieli, jak trzęsłam się razem z nim na pierwszej wizycie u weterynarza i jak uparcie masowałam mu brzuszek przez pół godziny, gdy miał wzdęcia (to bardziej niebezpieczne niż u ludzi). Albo jak w potwornym stresie ruszyłam na wyprawę po mleko dla kotów – w końcu miało mnie nie być w domu przez godzinę! A tym bardziej – jak odegrałam dramat  zniecierpliwienia przed farmaceutką, bo Kostek przez parę godzin nie dostał porcji mokrej karmy!

Przedłużająca się cisza kazała mi właśnie zbadać stan kanapy. Przez ostatni miesiąc zrobiłam chyba trzydzieści prań pościeli. Mniej więcej po piętnastu zdecydowałam się kupić ceratę na łóżko. Wcześniej zalewałam wstydliwe plamy pastą z wody i sody oczyszczonej (działa!). Kosteczek owszem, załatwiał się grzecznie do kuwety, ale nie wtedy, gdy miał ochotę pozbyć się płynów w gnieździe, a najlepiej, gdy leżałam obok. Tak się zachowują małe kotki, teraz to wiem. Najmilsza niespodzianka czekała mnie jednak, gdy wróciłam z krótkiej wyprawy na Mazury. Stres, mimo opieki pozostałych domowników, zadziałał w sposób łatwy do przewidzenia.

Po co nam koty?

Co więc daje mi to kocie dziecko, że snucie planów o szukaniu dla niego nowego domu kończą się, zanim na dobre się zaczną? Powody są na zdjęciach. Stanowią wyczerpującą odpowiedź dla tych, którzy lubią koty. Przeciwników i tak nie przekonają.

Ludzie chcą kota, bo jest uroczy. Uwielbiają patrzeć na zwinne (powiedzmy) ruchy i lśniącą sierść. Miziają puszyste futerko i oddychają głębiej, gdy rozlega się zadowolone mruczenie. Dla mnie Kostek to też wyzwanie, ucieczka od wewnętrznych komplikacji, spełnienie potrzeby bycia niezastąpioną, a także towarzysz do oglądania po raz trzeci „BoJacka Horsemana”. Czy to dobre powody? Na pewno nie do tego, żeby odbierać kotka matce i rodzeństwu za wcześnie, chyba że naprawdę nie ma innej opcji. Dobra decyzja o adopcji zwierzęcia musi być w pełni świadoma.

Konstanty Il De Wąs leży i mruczy. Jest za mały, żeby zakryć pustkę, ma zbyt niewprawne pazurki, żeby rozsupłać ludzkie problemy. A jednak właśnie taki kot sprzeda wszystko. Niektórzy z nas po prostu potrzebują tego małego ciepła, żeby zmierzyć się z codziennością.

Agnieszka Horodyska
Agnieszka Horodyska
Prawie absolwentka filologii polskiej, uczestniczka warsztatów i festiwali literackich. Od najwcześniejszych lat lubi poezję, czytanie i pisanie. Ulubiony poeta to księżycowy Konstanty Ildefons, a pisarka – chyba Iris Murdoch.

Lubi jeździć samotnie po Polsce pociągami i autobusami, jedzenie, morze i metafizykę, a także Harry'ego Pottera, BoJacka Horsemana i Simsy 3.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]