Orzeł wylądował! 50. rocznica pierwszego lądowania na Księżycu

20 lipca 2019 mija 50 lat
22 minut czytania
343
0
Beata Turska
Beata Turska
20 lipca 2019

Odsłuchaj

„To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Od chwili, gdy Neil Armstrong, pierwszy człowiek, który postawił stopę na Srebrnym Globie i wygłosił te słowa, mija właśnie pół wieku.

21 lipca 1969 roku o godzinie 2,56 czasu UTC (uniwersalnego) 650 milionów telewidzów rozsianych po całej kuli ziemskiej równocześnie wstrzymało oddech: po raz pierwszy w historii ludzkości człowiek stanął na powierzchni innego ciała niebieskiego niż Ziemia. Niemożliwe stało się możliwe i dokonało się na oczach całego świata.

Na Srebrnym Globie

Neil Armstrong i Edwin „Buzz” Aldrin, wylądowali na Księżycu siedem godzin wcześniej, 20 lipca o 20.17, półtorej minuty przed czasem. „Orzeł wylądował” – zameldowali. Nie mogli jednak od razu wysiąść z lądownika. Musieli się przygotować.

Jak na dowódcę przystało jako pierwszy zszedł na powierzchnię Księżyca Armstrong. Od razu zabrał się do roboty: umieścił kamerę do transmisji telewizyjnej i na wypadek, gdyby się okazało, że Księżyc trzeba opuścić natychmiast, szybko zebrał do foliowego woreczka trochę pyłu i księżycowych kamyków. Kilkanaście minut później dołączył do niego Aldrin.

Flaga, sejsmometr, lustra

Kosmonauci nie próżnowali: zatknęli na Księżycu flagę USA, zebrali prawie 22 kilogramy pyłu i księżycowych skał (próbki trafiły później do 106 naukowców z całego świata), przeprowadzili eksperymenty naukowe, zrobili zdjęcia, filmowali. Zdążyli nawet posłuchać tego, co z odległości ponad 400 tysięcy kilometrów ma im do powiedzenia przez telefon prezydent Nixon.

Zostawili na Księżycu sejsmometr i odbłyśnik laserowy (lustra, dzięki którym można na bieżąco bardzo precyzyjnie mierzyć odległość Księżyca od Ziemi), tabliczkę z napisem „W tym miejscu ludzie z planety Ziemia po raz pierwszy postawili stopę na Księżycu. Lipiec 1969. Przybywamy w pokoju dla dobra całej ludzkości”, dysk krzemowy z komunikatami dobrej woli z 73 krajów i medaliony z nazwiskami astronautów, którzy stracili życie podczas przygotowań do podboju Księżyca.

Spędzili na Księżycu 21 godzin i 36 minut, z czego 2 godziny i 31 minut poza lądownikiem.

Odcisk podeszwy buta Aldrina. Na Księżycu nie ma deszczu ani wiatru, więc ślady zostawione przez kosmonautów zostaną na nim na wieki. NASA
Odcisk podeszwy buta Aldrina. Na Księżycu nie ma deszczu ani wiatru, więc ślady zostawione przez kosmonautów zostaną na nim na wieki. NASA

Powrót

Powrót na Ziemię rozpoczął się o 17.54, a kilka godzin później Orzeł połączył się z Columbią, statkiem-bazą, gdzie na Armstronga i Aldrina czekał trzeci uczestnik misji Apollo 11, Michael Collins. Gdy uwaga całego świata była skupiona na Armstrongu i Aldrinie, on także nie próżnował: robił z orbity tysiące zdjęć Księżyca. Za każdym razem gdy był po jego niewidocznej z Ziemi stronie, przez mniej więcej godzinę nie miał łączności ani z resztą załogi ani z nikim innym. Był całkowicie zdany na siebie. „Wiedziałem, że jestem sam w sposób, jaki jeszcze nikt nie był” – mówił.

Na kaczkę i na kangura

Wykonywanie zadań na Księżycu nie było łatwe: nie do końca było wiadomo, czego się można spodziewać, a skafandry Armstronga i Aldrina wraz z przenośnym systemem podtrzymywania życia ważyły 83 kilogramy – więcej niż oni sami.

– Mogli się w nich poruszać dzięki temu, że z powodu słabszej niż na Ziemi grawitacji wszystko waży tam sześć razy mniej. Drabinka, po której schodzili, była tak delikatna, że na Ziemi nie wytrzymałaby ich ciężaru. To dlatego, że koszty lotu na Księżyc były kolosalne, a każdy dodatkowy gram je zwiększał. „Odchudzono” wszystko, co się dało – mówi dr Paweł Preś, astronom z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Choć brak ziemskiej grawitacji ułatwił kosmonautom poruszanie się w ciężkich kombinezonach, sprawił także, że nie do końca byli w stanie panować nad własnym ciałem. – Zanim nauczyli się chodzić, zaliczyli kilka wywrotek, a potem poruszali się na dwa sposoby: „na kaczkę”, przeskakując z nogi na nogę, i „na kangura”, czyli dając susy do przodu – opowiada astronom.

Pierwsze lądowanie ludzi na Księżycu było 11 częścią programu Apollo, który obejmował 17 misji, był realizowany w latach 1966–1972 i kosztował 25 i pół miliarda dolarów.
Pierwsze lądowanie ludzi na Księżycu było 11 częścią programu Apollo, który obejmował 17 misji, był realizowany w latach 1966–1972 i kosztował 25 i pół miliarda dolarów.

W pustyni i w puszczy

Przygotowania do podboju Księżyca były długie i wyczerpujące.

– Kosmonauci musieli przećwiczyć każdy etap misji – mówi Paweł Preś. – Na przykład chodzenie po powierzchni Księżyca trenowali w ogromnym, ciemnym kontenerze, kompletnie odseparowani od świata. A że nie wiadomo było, gdzie dokładnie wylądują po powrocie, musieli umieć radzić sobie i w dżungli, i na środku oceanu, i na pustyni.

A propos powrotu: gdy 24 lipca wylądowali na Oceanie Spokojnym, skąd po krótkim locie helikopterem trafili na statek ratowniczy, który zabrał ich do kraju, nie od razu mogli uściskać bliskich. Wcześniej musieli przejść ścisłą kwarantannę. Najpierw trafiali do mobilnego kontenera (Mobile Quarantaine Facility – MQF), który tak naprawdę był… przerobioną przyczepą kempingową Airstream. Potem przetransportowano ich do laboratorium w Houston gdzie odbywali dalszą część kwarantanny.

– Dziś wiemy, że to było dmuchanie na zimne, ale wtedy nikt nie miał stuprocentowej pewności, że nie przywloką z Księżyca jakichś bakterii albo wirusów – mówi astronom.

Po lądowaniu na Księżycu pojawiły się teoria spiskowa, mówiące o tym, że to mistyfikacja. Wszystkie argumenty jej zwolenników zostały obalone przez naukowców. Ale przyczepa Airstream to prawda.
Przyczepa Airstream

Zwycięstwo w kosmicznym wyścigu

Sukces misji Apollo 11 wcale nie był oczywisty. W waszyngtońskich archiwach do dziś jest kopia orędzia, które wygłosiłby prezydent Nixon, gdyby Armstrong i Aldril nie byli wstanie wrócić na Ziemię. Na szczęście wszystko udało się znakomicie.

Lądowanie na Księżycu miało kolosalne znaczenie naukowe i było gigantycznym zwycięstwem USA w kosmicznym wyścigu z ZSRR.

– Amerykanie długo mieli poczucie niższości, wywołane radzieckimi sukcesami w tej dziedzinie i latami nie mogli wybić się na prowadzenie – mówi dr Preś. – Tym razem udało się i to w wyjątkowo spektakularny sposób.

Po lądowaniu na Księżycu pojawiły się teoria spiskowa, mówiące o tym, że to mistyfikacja. Wszystkie argumenty jej zwolenników zostały obalone przez naukowców.

Zdjęcia załogi, kosmonautów na Księżycu, śladu pozostawionego przez Aldrina można obejrzeć na stronie NASA.

Beata Turska
Beata Turska
Dziennikarka, redaktorka i nie tylko. Matka nastolatka, który wie wszystko najlepiej. Od niedawna tropicielka tanich biletów do Wszędzie, a od zawsze - zbieraczka osobliwości i kuriozalnych coverów. Ozdobą jej kolekcji jest "Paint it black" Rolling Stonesów w wykonaniu Karela Gotta - po niemiecku. Kocha Indie, nie potrafi żyć bez kawy, gadania i psów.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]
Skup antyków Warszawa