Kiedyś było lepiej, a teraz nie ma wcale

5 minut czytania
1016
0
Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
16 sierpnia 2019

Odsłuchaj

Na każdym kroku spotykam się z wypowiedziami osób nieco starszych ode mnie, które były wychowywane w czasach PRL-u i bardzo dobrze te czasy wspominają. Wspominają je dobrze do tego stopnia, żeby atakować nas – Bogu ducha winnych nastolatków – zarzucając nam nieporadność życiową, brak kreatywności, brak dyscypliny, kultury, brak mózgu i wielu, wielu innych rzeczy, których teraz nie ma, a czterdzieści lat temu przecież były. Bo kiedyś to dzieci wychodziły z domu, a teraz siedzą przy komputerach. Kiedyś to młody człowiek powiedział dzień dobry, a teraz to nie. Kiedyś jak się spuściło lanie dziecku, to nie dyskutowało, a teraz będzie się skarżyć. Kiedyś to szło się do szkoły przez tydzień na bosaka, przedzierając się przez dżunglę i walcząc z tygrysami, a kiedy ów tygrys zeżarł nam stopę, mama się tylko zaśmiała i mówiła, że przecież jest jeszcze druga.

Urodziłem się w 2001 roku. Nie uważam, żeby moje dzieciństwo różniło się znacząco od dzieciństwa wielu innych osób. Oglądaliśmy Chojraka Tchórzliwego Psa, Laboratorium Dextera i kinowe hity pokroju Iniemamocnych. Słuchaliśmy Feel, Grubsona lub Rihannę, a co bardziej alternatywni melomani także szlagiery polskiego reggae (zaliczałem się do takowych). Graliśmy w piłkę, często przebywaliśmy na zewnątrz, ale poświęcaliśmy też mnóstwo czasu na gry komputerowe. Większość z tych aspektów dzieciństwa wspominam całkiem dobrze i nie rozumiem, dlaczego moje pokolenie jest tak atakowane. Już tłumaczę, o co chodzi.

Zebrałem kilka tekstów, które powtarzały się najczęściej w wypowiedziach tych ludzi. Część z nich wyczytałem na pewnej facebookowej grupce. Pozwolę sobie nie kopiować owych komentarzy słowo w słowo, bo nagle okaże się, że pełne są błędów gramatycznych i ortograficznych. A to przecież to dzisiejsza młodzież jest niedoedukowana.

Kiedyś to była wartościowa muzyka

Słuchało się Lady Pank, Perfect… teraz nie ma ambitnej muzyki, a te dzisiejsze teksty… a szkoda gadać! Muszę sprostować: cały czas powstaje wartościowa muzyka. Rynek muzyczny XXI wieku nie opiera się tylko na tym, co słyszymy w dwóch największych rozgłośniach radiowych. W Polsce mamy znakomite zaplecze muzyki alternatywnej, rockowej i metalowej, których nie tylko aranżacje, ale i teksty można uznać za ambitne. Wystarczy poszukać. Słowa-klucze (bardzo subiektywne): Lao Che, Łona i Webber, Dawid Podsiadło, Pablopavo i Ludziki.

Telefony kiedyś były lepsze i bateria trzymała tydzień!

Tutaj akurat mówimy o czasach nieco po PRL-u, kiedy gościliśmy w Polsce pierwsze telefony komórkowe. Owszem, bateria trzymała niebagatelnie długo, a działo się to z jednego powodu: służyły tylko do dzwonienia i (od pewnego czasu!) SMS-owania. Obecnie nasze telefony wyposażone są w opcje, których nie powstydziłby się najlepszy komputer. Można robić przy ich pomocy w zasadzie wszystko: oglądać filmy, przeglądać internet, sprawdzić pogodę, skorzystać z kalendarza czy kalkulatora, prowadzić notatki, grać w gry… wszystko! Czy to coś złego? Według mnie konieczność częstego ładowania nie jest wygórowaną ceną za dostęp do tak wielu możliwości.

Facet to był facet, a nie pi*da w rurkach!

Teraz to faceci chodzą do fryzjera, dbają o siebie… Facet tak nie powinien. Tak, nie jest żadną tajemnicą, że na przestrzeni lat moda się zmienia. Nie rozumiem jednak, dlaczego węższe spodnie mają być synonimem braku męskości. Ja sam noszę dżinsy typu slim, bo zdecydowanie lepiej w nich wyglądam, niż w tych o zwykłym kroju. A co do dbania o siebie – nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy twierdzą, że facet powinien być zapuszczonym wąsaczem w przepoconym podkoszulku z puszką piwa w ręce. Nie ma nic złego w stosowaniu kremów, perfum, balsamów czy regularnych wizytach u fryzjera lub barbera. Zresztą – i kieruję te słowa do tych, którzy są nieco bardziej wulgarni i waleczni w swoich wypowiedziach na ten temat – nie wasza sprawa, kto jak o siebie dba i co robi, żeby czuć się lepiej.

Wojsko gwarantowało nam prawdziwych mężczyzn, teraz to tylko pi*dy w rurkach!

To cudowne, jak często widzi się stwierdzenie „pi*da w rurkach”, zupełnie jakby tylko ten element garderoby wpływał na męskość lub jej brak. A co do wojska – cóż, w wielu jednostkach nie była to „szkoła życia”, tylko „fala”, gdzie niżsi stopniem byli poniżani i bici. Wielu z absolwentów owej „szkoły” do dziś ma problemy psychiczne i stany lękowe, a wiele z zabaw lubianych w koszarach odcisnęły znaczne piętno także na ich sprawności fizycznej. Dla młodych ludzi były to w dużej mierze dwa lata wyjęte z życia. Cieszę się, że służba wojskowa nie jest obecnie obowiązkowa.

Jak dziecko dostało lanie, to było posłuszne!

Ludzie, którzy popierają bicie lub znęcanie się nad dzieckiem i traktują to jako metody wychowawcze, cóż… nie należą do moich ulubionych ludzi. W „tamtych pięknych, cudownych czasach” przemoc domowa była w wielu domach na porządku dziennym, co stanowi dla wielu osób ogromną traumę i szkody psychiczne do dziś. Istnieje wiele metod wychowawczych nie opierających się na przemocy, które na pewno nie zaszkodzą dziecku. Gloryfikowanie owych metod jest według mnie oznaką totalnego zezwierzęcenia.

Kiedyś dzieci były kulturalne, teraz nie!

Kompletna nieprawda. Wszędzie spotkać można ludzi niekulturalnych, niezależnie od miejsca zamieszkania i grupy wiekowej. Znam równie wielu bucowatych młodzieńców, jak i osób dużo, dużo starszych – nie ma reguły. Ba, odnoszę czasem wrażenie, że braku kultury doszukiwać się można bardziej właśnie u osób wychowywanych w nieco odleglejszych czasach.

Kiedyś nie było LGBT i było lepiej!

LGBT demoralizuje współczesną młodzież i dlatego jest taka popsuta! Osoby nieheteronormatywne były obecne na tej planecie od zarania dziejów. Homo- czy biseksualizm nie są wymysłem Zachodu, który przybył do nas parę lat temu. Poza tym, znam wiele gejów i lesbijek i nie czuję się przez żadną z tych osób demoralizowany.

Kiedyś grało się w kapsle i było lepiej!

Teraz te głupie gry komputerowe są i wywołują przemoc! Przemysł gier komputerowych to obecnie jeden z najlepiej prosperujących rynków na świecie. Miliardy dolarów, miliony graczy, setki tytułów wydawanych rocznie. Można znaleźć obecnie gry poruszające praktycznie każdą możliwą tematykę – ścigać się na torze wyścigowym, prowadzić swój ulubiony klub ku zwycięstwie w Lidze Mistrzów, wziąć udział w desancie na plażę w Normandii. A to wszystko bez wychodzenia z domu! Kapsle naprawdę nie są lepsze od gier. Poza tym, gry nie wywołują przemocy – proszę zapoznać się z badaniami na ten temat. Jeśli ktoś zabija, bo “wcześniej grał w grę”, to nie wina gry, a tego, że dana osoba ma poważne problemy ze sobą.

To tylko jedne z nielicznych stwierdzeń, które spotkałem podczas przeglądania facebookowych grup dla ludzi urodzonych w latach PRL-u. Czy uda mi się sprostować przynajmniej kilka nieprawdziwych opinii na temat mojego „złego pokolenia”? Nie jesteśmy złym pokoleniem. Nie jesteśmy gorsi. Mamy szersze perspektywy, dostęp do całej wiedzy świata na wyciągnięcie ręki, mnóstwo rozrywek i możliwości rozwoju – co jest w tym złego?

Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
Autor dwóch powieści młodzieżowych ("Kalesony Sokratesa" i "Wszystkie dziewczyny Wertera"), początkujący stand-uper, fan Pink Floyd, licealista.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]
Skup antyków Warszawa