Z wymiaru sprawiedliwości lepiej nie żartować

8 minut czytania
502
0
Michał Podolec
Michał Podolec
25 sierpnia 2019

Odsłuchaj

Obiecałem sobie, że tym razem napiszę coś na poważnie. Wybrałem temat z założenia nieśmieszny, po prostu: wymiar sprawiedliwości. Z niego wszak, stroić sobie żartów nie dość, że nie wypada, a wręcz nie wolno. Zachowanie powagi będzie łatwe, bo ostatnio w ulubionym piórze złamałem stalówkę i upaćkałem się atramentem (pominę okoliczności). Dlatego zamiast, jak co dzień, wręcz kipieć humorem, mam idealny nastrój by zmierzyć się z powyższym, mało śmiesznym zagadnieniem.

Jak uczy praktyka, a potwierdzi niejeden osadzony w zakładzie karnym, z wymiaru sprawiedliwości lepiej nie żartować. Abstrahując, że możemy w sądzie trafić na ponuraka, przez co udzielić się nam może zły humor, to w ogóle dowcipkowanie tamże z założenia jawi się za niemądre. Lepiej pamiętać, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, a wyrok w sprawie wydawany jest wszak na sam koniec postępowania.

Uchybienie godności sądu

Konsekwencje uchybienia godności sądu, mogą być różne. Poczynając od upomnienia, czy czasowego wydalenia z rozprawy, za taki czyn może grozić grzywna, a nawet areszt. Tego ostatniego lepiej unikać, bo może na dłuższy czas pozbawić dowcipnisia poczucia humoru, a w skrajnych wypadkach nawet poczucia własnego pulsu. Dotyczy to zwłaszcza niektórych aresztów i osadzonych, przy czym czynnikiem podwyższonego ryzyka jest ponoć status świadka w pewnej rzekomej aferze.

Niektóre żarty z sądu, pozostawały jednak dotychczas bezkarne. Mowa tu o kpieniu z wymiaru sprawiedliwości na płaszczyźnie proceduralnej.

Przewlekłość postępowań

Bolączką wielu postępowań, jest ich przewlekłość. Ta, bardzo często jest zaś pokłosiem rażącego nadużywania przez strony uprawnień procesowych. Najprostszą metodą na przedłużenie postępowania, jest składanie licznych, często celowo obarczonych brakami formalnymi bezzasadnych wniosków (na przykład o wyłączenie sędziego, o zwolnienie z kosztów sądowych czy o przyznanie pełnomocnika z urzędu).

Ich złożenie, wymaga dokonania przez sąd szeregu czasochłonnych czynności. Jeśli absurdalny wniosek, obarczony był brakami formalnymi (np. nie został podpisany), sąd musiał w pierwszej kolejności doręczyć stronie wezwanie do ich usunięcia. Dopiero, gdy wadliwości zostały naprawione, sąd mógł wydać postanowienie rozstrzygające dane zagadnienie. Nadmienić należy, że chcąc przedłużyć sprawę, strona może nie odbierać sądowej korespondencji od razu. Może to uczynić do 14. dnia od daty pozostawienia awiza.

By jeszcze bardziej przedłużyć sprawę, na wydane postanowienie, strona mogła wnieść choćby i jednozdaniowe zażalenie. Akta sprawy trafiały do sądu II instancji, gdzie terminy rozpoznania odwołań liczy się z reguły w miesiącach. Oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, aby także i ono dotknięte było brakami formalnymi.

Nawet gdy na dane postanowienie formalnie nie było już środka odwoławczego (na przykład z powodu wyczerpania ścieżki instancyjnej) i kolejne zażalenie podlegało odrzuceniu, to możliwym było wniesienie zażalenia, na… postanowienie odrzucające poprzednie zażalenie.

Stosując powyższą metodę ciągu zażaleń, dla osoby odpowiednio obeznanej z procedurą, niczym niezwykłym było odwleczenie prawomocności niekorzystnego dla strony wyroku nawet i o kilka… lat! Podkreślić należy, że winą za ów stan rzeczy nie sposób było obciążać sądy, bo nie one ustanawiają bowiem prawo dopuszczające tego rodzaju nadużycia.

Żarty się skończyły

Wkrótce wchodzi w życie nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego. Jedną z jej głównych intencji, obrazuje nowo dodany art. 4[1] k.p.c., zgodnie z którym „z uprawnienia przewidzianego w przepisach postępowania stronom i uczestnikom postępowania nie wolno czynić użytku niezgodnego z celem, dla którego je ustanowiono (nadużycie prawa procesowego).”

Nowelizacja wprowadza szereg szczegółowych uregulowań, zmierzających do ukrócenia istniejących od lat praktyk służących przedłużaniu postępowania. Między innymi przewiduje możliwość pozostawienia w aktach, bez podejmowania żadnych dalszych czynności, niektórych wniosków, które potencjalnie wstrzymywałyby tok sprawy. Dotyczy to choćby tzw. niedopuszczalnego wniosku o wyłączenie sędziego. Sąd będzie także uprawniony do oddalenia oczywiście bezzasadnego powództwa bez wzywania powoda do uzupełnienia braków formalnych i uiszczenia opłaty.

Czy będzie zatem lepiej i szybciej? Czas pokaże.

Michał Podolec
Michał Podolec
Radca prawny, studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2011 r. prowadzi Kancelarię Radcowską. Jego ulubionym obszarem praktyki, jest reprezentacja Klientów w skomplikowanych, pozornie przegranych sporach sądowych.

Prywatne ale i zawodowe motto to słowa Ulpiana: żyć uczciwie, drugiego nie krzywdzić, oddać każdemu co mu się należy. Niespełniony gitarzysta, miłośnik ASG i militariów, wierszokleta.
AUTOR

Polecamy

[FM_form id="1"]
Skup antyków Warszawa