AS w talii seksualnych kart

Orientacja tak wyjątkowa, że wykluczana nawet przez wykluczonych
18 minut czytania
1209
0
Dominika Węcławek
Dominika Węcławek
29 września 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Każdego dnia słyszą, że szukają uwagi, udają, że muszą się jakoś leczyć, nie są „prawdziwi”, a oni po prostu żyją w świecie, w którym płeć i seks mogłyby nie istnieć.

Aseksualni, ASy, to osoby, które definiuje bardzo prosta formułka: „nie czują pociągu seksualnego”, a to sprawia, że wokół ich podejścia do kwestii płciowości, libido, oraz aktywności seksualnej narasta mnóstwo mitów. Przez wiele lat sądzono nawet, że jest to choroba, czy zaburzenie, które można wyleczyć. Okazuje się jednak, że aseksualność to – zgodnie z aktualną wiedzą medyczna i psychologiczną – kolejna orientacja seksualna.

Jak działają AS-y?

Po prostu żyją, a ich istnienia nie determinuje pociąg seksualny. Jako nastolatki, czy to w kinie, czy na szkolnej imprezie, zwyczajnie się nie nakręcają. Nie myślą o innych kolegach, koleżankach, czy postaciach ze srebrnego ekranu jako o „niezłym ciachu”, „gorącej babeczce”, nie wpisują pod fotkami w necie komentarzy typu „#bym” („r$%^ałbym”), nie zwierzają się kumpelom, że na myśl o przejściu jednym korytarzem z X czy Y mają „kisiel w gaciach”.

Niektóre ASy przyznają, że latami czekają na takie olśnienie. Wszyscy wkoło aż kipią podnieceniem, a oni nic. Obojętnie dryfują przez świat. Po prostu mają swoje sprawy. Część z AS-ów przyznaje, że bycie po „tej” stronie sprawia, że widzisz, jak bardzo nastawiona na seks jest cała ludzka kultura i każdy z aspektów życia. Dlatego AS-y często bywają pytane o to, jak sobie radzą.

Aseksualny, nie znaczy niewrażliwy na nic

Jednym z nieporozumień związanych z byciem osobą aseksualną jest to wynikające bezpośrednio z definicji. Nie czujesz pociągu seksualnego, czy to znaczy, ze nie czujesz emocji? AS-y to nie ASPI, choć mogą być aseksualne osoby ze spektrum autyzmu – i vice versa. Aseksualni rozpoznają emocje, odczuwają je, rozumieją – na takim samym poziomie jak nie-aseksualni, czyli jedni lepiej, inni nieco gorzej. Aseksualni mogą się zakochać, ale ich miłość będzie bliska platońskiemu ideałowi „Philos”, miłości do drugiego człowieka na poziomie intelektualnym, miłość będąca przyjaźnią, bliskością stopień wyżej od czysto fizycznej i przesyconej podnieceniem „Eros”, krok w stronę ideału miłości, czyli „Agape”.

AS-y więc mogą spokojnie budować relacje z partnerami, wchodzą nawet w związki małżeńskie, oraz – co może zdziwić…

Aseksualni też uprawiają seks

Brak popędu seksualnego nie oznacza impotencji. To, że AS nie „nakręca” się na drugą osobę, nie oznacza, że jego organy płciowe nie działają. Wprost przeciwnie – pozostają w pełni sprawne.

Gin, 34-letnia aseksualna żona, żyjąca w szczęśliwym związku z osobą o typowym pociągu seksualnym, przyznaje, że ma szczęście:

– Ja wiem, że jemu potrzebny jest seks. On wie, że ja o tym nie myślę i potrzebuję pewnego przygotowania do tego, więc jak wiele zdrowo funkcjonujących par po prostu sobie planujemy seks. Dla niego to jest ekstra przygoda i przyjemność, a dla mnie coś jak sprzątanie lodówki.

Inne AS-y wyjaśniają, że to jak dawanie sobie nawzajem czegoś wyjątkowego. Partnerzy dzielą się czymś innym, AS-y dają seks, nie oczekując w zamian uniesień.

Dla osób, które nigdy w życiu nie doświadczyły takiej obojętności może być to dziwne, niezrozumiałe, może nawet nosić znamiona wykorzystywania seksualnego drugiej osoby. AS-y, które ułożyły sobie życie z kimś i czują się szczęśliwe, nie odbierają seksu w taki sposób.

Co więcej, część osób aseksualnych także się masturbuje, ale tu z kolei mówią raczej o formie uwolnienia stresu podobnej do tej osiąganej po udanym treningu, albo poczuciu satysfakcji podobnym do tego związanego z umyciem auta.

Tego nie naprawisz

Wielu „normików”, czyli osób funkcjonujących w świecie, gdzie działa popęd seksualny, nie rozumie tego zamieszania wokół AS-ów. Niektórzy sugerują, że AS-y tylko udają, może chcą na siebie zwrócić uwagę. Z takimi opiniami aseksualni spotykają się nawet ze strony środowisk LGBT+, dlatego często czują się wyobcowani. Nie są wystarczająco „queer” by być częścią tęczowej ferajny, a jednocześnie są wystarczająco dziwni z tym swoim brakiem pociągu, by już ich spychano na margines, albo – co gorsze – próbowano leczyć i naprawiać.

Nie jest to kwestia poziomu hormonów, bo wielu aseksualnych ma wszystkie wyniki w normie. Nie jest to też kwestia „spotkania właściwej osoby”, bo jeśli nie czujesz żadnego podniecenia, nigdy, to zwyczajnie nie włączy się ono nagle. Może psychoterapia pomoże? Tak, o ile aseksualność jest efektem jakiejś traumy przeżytej w dzieciństwie lub złych doświadczeń z młodości…

Aseksualnośc to po prostu orientacja płciowa i koniec. Tego się nie leczy, ponieważ, zgodnie z tym, co opisują lekarze:

  • Osoba aseksualna taka się rodzi i odczuwa brak pociągu seksualnego od samego początku, przez całe życie.
  • Osoby aseksualne charakteryzują się specyficzną dla ich orientacji grupą markerów biologicznych.
  • Aseksualność można wykryć już we wczesnym stadium życia.
  • Osoby aseksualne cechuje brak zachowań seksualnych.
  • Brak pociągu seksualnego i zachowań seksualnych jest stały i nie ulega zanikowi na przestrzeni wielu lat.

Czy można żyć bez tego całego podniecenia, bez mokrych snów i „brudnych” myśli? Można, choć AS-y nadal czują się niezrozumiane, dzięki coraz częstszym dyskusjom o ich sytuacji, potrafią podpowiedzieć najbliższym, o co właściwie chodzi w tym wszystkim. AS-y docenią obiektywne piękno, to, że mężczyzna, lub kobieta są po prostu estetycznie wyróżniający się, ale nie potraktują nikogo jak kawałka mięsa do rozszarpania w łóżku. Swoje relacje z partnerami opierać będą na tym, co najpiękniejsze – na szacunku, zrozumieniu, wzajemnej współpracy. Mają więc szanse zbudować coś dobrego i trwałego.

Brzmi prawie jak utopia, prawda?

Dominika Węcławek
Dominika Węcławek
Matka dzieciom, wiedźma z kotem. Miłośniczka ruin i jedzenia z puszki. Typowy filozof. W wolnych chwilach również autorka książek science fiction.
AUTOR

Polecamy