Wyprawa Magellana w liczbach

21 minut czytania
374
0
Beata Turska
Beata Turska
20 września 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

500 lat temu, 20 września 1519 roku, flota  dowodzona przez Ferdynanda Magellana wyruszyła w pierwszą w historii ludzkości podróż dookoła świata. Jak ta wyprawa wyglądała w liczbach?

69 tysięcy kilometrów

Wyprawa Magellana wypłynęła z Sanlúcar de Barrameda Hiszpanii, kierując się na południowy zachód, a wróciła od wschodu. Tego wyczynu nie da się porównać z niczym innym, zwłaszcza że dokonano go w czasach, gdy kulistość Ziemi wcale nie była pewna.

18 lat

Zaledwie tyle lat miał kastylijski król Karol I, gdy zgodził się sfinansować wyprawę Magellana. Choć był bardzo młody, nie poniosła go młodzieńcza brawura: liczył gigantyczne na zyski. Dzięki wyprawie Magellan miał odnaleźć nową, zachodnią drogę do Moluków (Wysp Korzennych) i przywieźć stamtąd przyprawy, które w XVI wieku były cenniejsze niż złota – od dostępu do nich zależała potęga gospodarcza państw. Zanim młodziutki król miał okazję powiedzieć TAK, Magellan, który był Portugalczykiem, trzykrotnie (i za każdym razem bez powodzenia) proponował swoje usługi portugalskiemu władcy Manuelowi I.

5 żaglowców

Właśnie z tylu dumnych żaglowców składała się dowodzona przez Magellana Armada Molukańska. Nazywały się Trynidad, San Antonio, Concepcion, Santiago oraz Victoria i – jak pisze w książce Poza krawędź świata Laurence Bergreen – były cudami ówczesnej techniki. Robiły bardzo niepokojące wrażenie: były czarne, bo ich kadłuby, maszty, takielunek i wszystko poza żaglami pokryto smołą.

Replica Victorii, jedynego statku który powrócił, Punta Arenas, Chile

Z wielkiej wyprawy dookoła świata wróciła tylko Victoria. Santiago rozbił się u brzegów Ameryki Południowej, na San Antonio wróciła do Hiszpanii część buntowników, Concepcion spalili marynarze, a Trynidad zatonął.

0 (Zero)

Właśnie tyle wiedzieli zwykli marynarze płynący z Magellanem. Nie mieli pojęcia, jak długo potrwa podróż, nie poinformowano ich także, że kapitan generalny dopiero będzie szukał drogi do Wysp Korzennych. Gdyby zdawali sobie z tego wszystkiego sprawę, zostaliby w domu. Jak pisze Bergreen, marynarze w tamtych czasach bali się, że mogą dosłownie spaść pora krawędź świata. Wierzyli, że w morskich głębinach czają się potwory, czekające tylko na to, by ich pożreć. Albo że gdy tylko przekroczą równik, wypłyną na wrzący ocean, w którym się ugotują.

7 krów i 3 świnie

Żywe zwierzęta zabrano na wyprawę oczywiście tylko po to, by wylądowały na talerzach marynarzy. Poza tym na statki załadowano suchary, wino, soloną wołowinę oraz – co wydaje się niewiarygodne – ryby: solone i suszone dorsze, sardele i tuńczyki. Choć załadowane na pokłady jedzenie kosztowało prawie tyle, co remont statków, brakowało świeżych owoców i warzyw – zbyt łatwo się psuły. Za niedobór witaminy C marynarze płacili straszliwą cenę: chorowali i umierali na szkorbut. Oficerów ratowały przed chorobą dżemy i marmolady z pigwy.

4 litry wina dziennie

Aż tyle wina przypadało na głowę jednego marynarza w dni świąteczne. W dni powszednie załoga otrzymywała o połowę mniej: dwa litry na osobę.

16 weneckich zegarów piaskowych

Zegary piaskowe zwane ampolletas to wielkie klepsydry, które – jak pisze Bergreen – na pokładach kołyszących się statków były jedynymi wiarygodnymi instrumentami pomiaru czasu, a na podstawie ich wskazań ustalano pozycję i zmieniano wachty. Przez całą dobę, dokładnie co pół godziny, odwracali je chłopcy okrętowi. Robiąc to, modlili się chórem za bezpieczeństwo flotylli.

60 dni w piekle (a potem wiele kolejnych)

Problemy zaczęły się już na początku wyprawy. Flotyllą Magellana przez sześćdziesiąt dni miotały burze i wichury, a wokół statków pływały rekiny, budząc trwogę marynarzy. Aby uchronić swe jednostki przez zalaniem przez fale, kapitanowie kilkakrotne byli bliscy wydania rozpaczliwego rozkazu ścięcia masztów – pisze autor książki Poza krawędź świata. To jednak była dopiero przygrywka: sztormy dręczyły marynarzy jeszcze wiele razy. Nadzieję wśród żeglarzy budziło dopiero pojawienie się na szczytach masztów ogni świętego Elma – niewielkie, syczące wyładowania elektryczne, które – jak wierzyli – były znakiem, że ich modlitwy o ocalenie zostały wysłuchane.

2 tygodnie w raju

Gdy armada Magellana przybyła w okolice dzisiejszego Rio de Janeiro, akurat spadł pierwszy deszcz po długiej suszy, tubylcy wzięli więc przybyszy za wysłanników niebios. Kiedy statki Magellana rzuciły kotwice, podpłynęła im na powitanie chmara kobiet – wszystkie nagie i chętne poznać podróżników. Żeglarze, od miesięcy pozbawieni żeńskiego towarzystwa, myśleli, że znaleźli się w ziemskim raju. Marynarze byli na wyspie dwa tygodnie. Tak bardzo się związali z miejscowymi kobietami, że zanim podniesiono kotwice, oficerowie na rozkaz Magellana sprawdzali, czy na statkach nie ma pasażerek na gapę. Kilka rzeczywiście znaleziono i odstawiono na brzeg – pisze Bergreen. Jednak nie wszędzie marynarze byli przyjmowani równie miło.

30 lat

W takim wieku byli najstarsi, uważani za weteranów marynarze. Większość członków załogi Magellana miała zaledwie od kilkunastu do dwudziestu kilku lat, a chłopcy okrętowi od ośmiu do piętnastu. Czterdziestoletni Magellan był w oczach załogi dostojnym starcem.

MAY 26, 2019: Lapu-lapu monument and Ferdinand Magellan monument on Mactan Island, Cebu, Philippines – Obraz

3 ogarnięte buntem statki

Kapitan generalny Magellan rządził załogą twardą ręką i miał wielu przeciwników, którzy uważali, że wiedzie ich wszystkich na pewną śmierć. Gdy flotylla płynęła ku krańcowi Ameryki Południowej, doszło do buntu, który ogarnął trzy spośród pięciu statków. Buntownicy mieli za sobą większość kapitanów i załóg, jednak Magellanowi udało się ich pokonać m.in. przy pomocy podstępu.

2 osoby wysadzone na ląd

Magellan srogo ukarał część buntowników, a część ułaskawił. Gdy odkrył, że jeden z podlegających mu kapitanów oraz kapelan z San Antonio planują kolejny bunt, wysadził ich na bezludziu.

1 ogromny labirynt

Magellan przez prawie rok szukał cieśniny, którą na jego cześć nazwano później Cieśniną Magellana i która przecina koniec Ameryki Południowej, łącząc Atlantyk z Pacyfikiem. Gdy w końcu ją znalazł, okazało się, że nie jest prostym skrótem, a liczącym 550 kilometrów krętym, pełnym zatok i fiordów, najeżonym przeszkodami labiryntem. Przeprawa przez nią jest – jak pisze Bergreen – uznawana do dziś za największy wyczyn w historii eksploracji morskiej. Przepłynięcie jej graniczyło z cudem: była tak głęboka, że nie dało się kotwiczyć okrętów i miała nieprzystępne, posępne brzegi. Marynarzy przerażały też trzeszczące lodowce i wichury, a na zasnutym chmurami niebie nie było widać gwiazdy, które umożliwiałyby nawigację.

1/3 skorupy ziemskiej

Prawie taką powierzchnię zajmuje Ocean Spokojny. Magellan nie zdawał sobie z tego sprawy. Gdyby choć w przybliżeniu wiedział, jak wielki jest Pacyfik, raczej nie ośmieliłby się zorganizować tej wyprawy – pisze Bergreen. – Oszacowana przez niego długość trasy była o połowę krótsza niż w rzeczywistości, toteż był przekonany, że dotarcie do Wysp Korzennych i powrót do Hiszpanii na statkach wypełnionych cennym ładunkiem zajmie mu najwyżej dwa lata (…) Za ten błąd zapłaciło ogromnym cierpieniem i życiem wielu ludzi.

Zgromadzone na pokładzie zapasy zgniły i zanim po 98 dniach rejsu żeglarze trafili na pierwsze wyspy, na których mogli zaopatrzyć się w jedzenie, głodowali. Musieli jeść pełne robaków suchary, a nawet wióry z piłowanych desek, skórę i szczury. Jak zanotował kronikarz wyprawy, za te ostatnie trzeba było płacić pół talara od sztuki. Były dużo warte, bo marynarze wierzyli, że mogą uchronić ich przed śmiercią spowodowaną szkorbutem. Ich nadzieje nie były całkiem bezpodstawne: szczury w przeciwieństwie do ludzi potrafią syntezować zapobiegającą tej strasznej chorobie witaminę C. Ludzie jednak umierali, a pogrzeby stały się codziennością.

2 tysiące chrztów

Gdy po wielu tygodniach podróży Magellan przypłynął na wyspę Cebu (dzisiejsze Filipiny), nawiązał dobre stosunki z tamtejszym władcą i zdołał tam ochrzcić dwa tysiące jego podwładnych.

1 zbyt pyszny człowiek, który ściągnął na siebie nieszczęście

Mieszkańcy sąsiadującej z Cebu wyspy Mactan nie chcieli przyjąć chrztu i sprzeciwili się krucjacie Magellana. Ten wierząc w swoją potęgę, ruszył do walki z tysiącami wyspiarzy, choć miał przy sobie zaledwie sześćdziesięciu ludzi. To nie mogło dobrze się skończyć: 27 kwietnia 1521 roku został zabity, a dalsza część podróży – odnalezienie Wysp Korzennych i powrót – odbyła się już bez niego. Magellan był niewątpliwie geniuszem i doskonałym żeglarzem, jednak – jak pisze Bergreen – jego pragnienie zdobycia chwały, przesłonięte maską gorliwości religijnej, sprowadziło go na manowce i ściągnęło na niego zgubę. Podczas swej odkrywczej wyprawy wiele razy przechytrzył śmierć. Dał sobie radę z szeregiem naturalnych zagrożeń, od sztormów po szkorbut, i z wrogością ludzi. Nie zdołał sobie jednak poradzić z największym niebezpieczeństwem – własną naturą.

Magellan zginął 27 kwietnia 1521 roku na wyspie Mactan

1 statek za 2 noże

Za 17 funtów cynamonu kupionych przez marynarzy na jednej z wysp za dwa noże można było w XVI wieku kupić cały statek.

21 ocalonych

Tylko 18 spośród 237 członków załogi zdołało po wielu trudach wrócić z wielkiej wyprawy dookoła świata. Poza kapitanem Elcano ocalało dziesięciu marynarzy, chłopiec okrętowy, cyrulik, puszkarz, bosman, nawigator, pierwszy oficer i pasażer, a zarazem kronikarz.

Wraz z nimi na pokładzie Victorii było też trzech niewolników. Wszyscy ci ludzie byli skrajnie niedożywieni, większości brakowało sił, żeby chodzić, a nawet mówić. Języki mieli opuchnięte, a ciała pokryte bolesnymi wrzodami – pisze Bergreen.

3 lata

Pierwsza w historii ludzkości podróż dookoła świata zajęła trzy lata (bez kilkunastu dni). Victoria wróciła do Hiszpanii 6 września 1522.

26 ton goździków

Właśnie tyle niezwykle cennych przypraw przywieźli z wyprawy ci, którzy ocaleli. Wyprawa przyniosła ogromne zyski królowi i pozostałym inwestorom. Otworzyła także Hiszpanii drogę morską do Wysp Korzennych, a – jak pisze Bergreen – w kategoriach prestiżu i politycznej potęgi to osiągnięcie było renesansowym odpowiednikiem zwycięstwa wyścigu w kosmos – przechyliła się szala współzawodnictwa między dwoma największymi na świecie mocarstwami, Hiszpanią i Portugalią, o terytoria mające ogromne znaczenie ekonomiczne i polityczne. Dzięki tej nagłej zmianie równowagi sił przed Hiszpanią pojawiła się możliwość przejęcia kontroli nad handlem korzeniami, a w konsekwencji nad światową gospodarką. Nic z tego jednak nie wyszło: trzy kolejne wyprawy na Wyspy Korzenne zakończyły się klęską, w efekcie prawi do nich Karol I oddał Portugalii.

58 lat

Tak długo trzeba było czekać na kolejną zakończoną sukcesem podróż dookoła świata. Odbył ją sir Francis Drake.

Beata Turska
Beata Turska
Dziennikarka, redaktorka i nie tylko. Matka nastolatka, który wie wszystko najlepiej. Od niedawna tropicielka tanich biletów do Wszędzie, a od zawsze - zbieraczka osobliwości i kuriozalnych coverów. Ozdobą jej kolekcji jest "Paint it black" Rolling Stonesów w wykonaniu Karela Gotta - po niemiecku. Kocha Indie, nie potrafi żyć bez kawy, gadania i psów.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.