Zbieramy i zjadamy – owoce leśne i zioła

Co ugotować z tego, co można samemu zebrać? Część 1
17 minut czytania
272
0

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Lato i jesień obfitują w skarby natury o których często zapominamy. W całej Europie, a zwłaszcza w Polsce, śmiało można do swojej diety wprowadzić zróżnicowane, sezonowe składniki, które możemy sami zebrać w lasach.

Po pierwsze – z pewnością będą smaczniejsze i zdrowsze, niż te kupione w markecie. Po drugie – niewątpliwie takie rozwiązanie jest bardziej ekologiczne i lepsze dla natury, bo nie zużywamy tony opakowań i środków konserwujących. Po trzecie – to oczywiście bardzo ekonomiczne rozwiązanie, bo wszystko co uda nam się zdobyć od natury jest za darmo.

Dary natury zbieraj tylko w miejscach dozwolonych

Co warto zbierać?

Przede wszystkim wszystkie owoce lasu – maliny, jeżyny, żurawiny, jagody. Nie ma sensu wydawać majątku na modne „super foods” typu jagody goi, bo nasze, łatwo dostępne „super foods” są znacznie lepsze, do tego darmowe.

Można je oczywiście jeść na surowo, ale polecam je także dodawać do granoli, płatków, jogurtu czy owsianki. Świetnie nadadzą się też na kanapki z białym serem i miodem.

Tosty z serem i owocami lasu

To są oczywiście opcje „prosto z krzaka”, śmiało jednak można postawić na bardziej złożone dania. Osobiście polecam placki jogurtowe à la pancakes.

Placki jogurtowe z jagodami

Składniki:

  • 200 g jogurtu naturalnego
  • 200 g jogurtu greckiego
  • 200 g mąki (np. 100 pszennej i 100 graham)
  • 2 garstki jagód (lub innych owoców leśnych)
  • 15 g cukru wanilinowego
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • odrobina masła

Do podania: jogurt grecki, miód czy syrop klonowy, odrobina mięty.

Placki jogurtowe z jagodami

Wszystkie składniki mieszamy rózgą w misce, dodając do środka sporo powietrza. Najpierw mieszamy jogurt z jajkami, później sypkie składniki, na koniec delikatnie dodajemy jagody. Na patelni z nieprzywierającym dnem smażyć można bez tłuszczu lub na odrobinie masła.

Placki jogurtowe z jagodami

Na rozgrzaną patelnie, na małym ogniu, nakładamy porcje ciasta po 1 łyżce, zachowując co najmniej 1 cm odstępu, bo nieco urosną. Smażymy z obu stron na rumiano i gotowe! Podawać można z jogurtem, z owocami, z miętą, z miodem lub z syropem klonowym. Można je zabrać np. jako śniadanie do pracy następnego dnia.

Zioła i rośliny

Warto zwrócić uwagę nie tylko na owoce, ale także na zieleń wokół nas, a konkretniej – na zioła. Można znaleźć nie tylko przyprawy – takie jak pospolita mięta, która rośnie niemal nad każdym jeziorem czy rzeką, ale także mniej oczywiste rośliny, z którymi warto się bliżej poznać.

W Polsce występuje kilka gatunków mięty

Dziko rosnące można znaleźć liście chrzanu, a pod nimi korzeń, który utrzemy na chrzan. Dość często pojawia się także dziki koper, ale tu przestrzegam – podobny do niego jest wróg numer jeden wszystkich zbieraczy, czyli barszcz Sosnowskiego – nie pomylcie się, bo bedzie bolało!

Nie pomylcie dzikiego kopru z barszczem Sosnowskiego

Warto też zbierać wrzos, który świetnie nadaje się jako roślina dekoracyjna, czy lawendę – z której można zrobić np. woreczki do szafy, które uchronią ubrania przed brzydkim zapachem i molami. Lawendy można też użyć w kuchni jako przyprawy – wchodzi ona w skład ziół prowansalskich, ale jest  też często stosowana w wypiekach, polecamy ciasteczka lawendowe. Najłatwiej jej użyć dodając do cukru i zamykając w słoiku na jakiś czas. W ten sposób uzyskamy aromatyczny cukier lawendowy.

Wrzesień to czas wrzosów

Ciekawą rośliną jest bagno zwyczajne. Ma bardzo intensywny zapach, dzięki czemu również jest stosowane przeciwko molom. Ale to dopiero początek! Napar z tej rośliny jest używany do płukania jamy ustnej przy bólu zęba a także na choroby skóry, takie jak liszaj. Ja akurat „moje” bagno znalazłam w Finlandii, gdzie wikingowie dodawali tej rośliny do piwa, by zwiększyć jego moc.

Bagno – na mole i do piwa

Warto też spojrzeć w górę – z czubów sosny można przygotować syrop (na przykład do drinków), który zimą świetnie poprawia odporność, a także w przeziębieniach pomaga na kaszel. Co ciekawe, super pasuje do tequili, co powinien zapamiętać każdy barman. Koktajle z syropem z czubów sosny to jest prawdziwy sztos.

Ostatnią rośliną, której polecam nie ignorować, jest szalenie popularny w polskich lasach jałowiec. Przyda się przy grillowaniu – wystarczy wrzucić kilka gałązek na rozgrzane węgle, by nadać mięsu niesamowity aromat.

Z kory, korzenia i igieł jałowca można zrobić tak zwane tynktury – czyli bardzo mocne nalewki. Gdy zalejemy je spirytusem z wódką (bez cukru), powstaje magiczna mikstura do aromatyzowania mięsa czy deserów, ale także napojów, zwłaszcza drinków. Jałowiec słusznie  kojarzy się z ginem – taki właśnie aromat daje.

Aleksandra Pajewska-Klucznik
Aleksandra Pajewska-Klucznik
Z zawodu dziennikarka i medialny ninja, od dziesięciu lat zajmuje się dziennikarstwem z dziedziny show-biznesu i popkultury.

Z zamiłowania żarłok, kucharka i podróżniczka. Jest jedną z tych osób, które planują wakacje pod kątem rzeczy, które mogą zjeść; jedną z tych, które już rano myślą, co zjedzą na kolację i już w piątek planują kacowe śniadanie w sobotę.

Prowadzi blog kulinarno-podróżniczy Ruda przy garach.
AUTOR

Polecamy