Dostosuj się albo wpiszemy Ci uwagę!

7 minut czytania
1010
0
Olga Vitoš
Olga Vitoš
26 października 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Szkoła jest fajna. Nie płacisz za nią jak za przedszkole (w teorii). Masz z głowy dziecko na kilka godzin, a jeszcze do tego czegoś ciekawego może się tam nauczyć. Szkoła uczy, jak stać się mądrym, twórczym, elokwentnym, asertywnym i przedsiębiorczym człowiekiem… No może nie do końca.

Dostosuj się albo giń…

Powszechnie wiadomo, że w życiu nie można robić tylko tego, czego się chce. I tego również uczy szkoła nasze dzieci.

  • Nie możesz siedzieć w ławce z tym, z kim chcesz. Masz siedzieć z tym, z kim chce nauczyciel.
  • Masz robić to, co każe nauczyciel i w taki sposób, jak każe nauczyciel. Każde odstępstwo od klucza „normy” będzie karane.
  • Nie możesz być wybitny z jakiegoś przedmiotu. Masz wiedzieć wszystko.
  • Nie wolno ci się sprzeciwić nauczycielowi, nawet jeżeli ten nie ma racji.
  • Nie możesz, nie wolno, nie masz pozwolenia…

Masz być posłuszny, odrabiać zadania, odzywać się tylko pytany, jeść wtedy kiedy jest na to wyznaczona pora. Masz się do tego dostosować. Jednak gdzie w tym wszystkim jest nauka asertywności, przedsiębiorczości, twórczości?

Na to jest tylko miejsce o wyznaczonej porze i w wyznaczonym przez nauczyciela schemacie.

Uwaga, będzie uwaga!

Często zastanawia mnie, w jakim celu ktoś wymyślił instytucję uwagi do dzienniczka? I czy ta osoba nie powinna doprecyzować, kiedy te uwagi powinno się stosować, zwłaszcza wśród najmłodszych dzieci? W końcu czy dwie uwagi każdego dnia przez miesiąc nie zaczynają przynosić odwrotnego efektu? Czy dziecko nie zaczyna się tym faktem po prostu nie przejmować?

I jeszcze co ma z taką uwagą zrobić rodzic? Kiedyś za uwagę w dzienniczku dziecko dostawało lanie pasem, zakaz zjedzenia deseru, zakaz wychodzenia na podwórko lub stało za karę w kącie. Dzisiaj już większość rodziców się zgodzi, że takie „kary” są nieskuteczne. Należy z dzieckiem rozmawiać. Tyle że ciężko się rozmawia, że dziecko powinno odnosić się do nauczyciela z szacunkiem, gdy ten każdego dnia wpisuje do dzienniczka „powiedziało do kolegi, że jest głupek” albo „nie słucha poleceń”. Chyba nauczyciel powinien na szacunek również sam zapracować. Wpisywanie ogromnej ilości uwag do dzienniczka za bardzo w tym mu nie pomoże. W najlepszym wypadku usłyszy „proszę mi nie przeszkadzać, bo wpiszę Pani uwagę!”.

Szkoła marzeń

Miałam kiedyś marzenie, aby szkoły się zmieniły. Aby nauczyciele się zmienili. Byłoby przyjemniej, jakby nie podstawa programowa była ważna, a uczniowie. W takiej szkole podejście do ucznia byłoby indywidualne. Dzieci byłyby wysłuchane. Mogłyby tworzyć to, co im idzie najlepiej. Mogłyby uczyć się wielu rzeczy, nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą. Mogłyby odmówić wykonania czegoś, jeżeli umiałyby to dobrze uargumentować. Mogłyby marzyć i te marzenia spełniać.

Aby taka szkoła istniała, musiałaby się zmienić mentalność ludzi. Musielibyśmy zacząć traktować dzieci poważnie, słuchać je sami i zachęcać do dyskusji. Na pedagogikę musieliby chodzić ludzie z pasją, bo chcą uczyć, a nie bo nie wiedzą co ze sobą zrobić.

Taka szkoła byłaby fajna.

Może w przyszłości gdzieś powstanie.

Olga Vitoš
Olga Vitoš
Doula, prezeska Fundacji Kocham Zapinam i autorka bloga Turkusowa Kropka. Od kilku lat związana z pisaniem i malowaniem. Walczy o przestrzeganie praw kobiet przy porodach w swoim małym regionie. Współtworzy ogólnopolską akcję #MaluchyNaBrzuchy.

W wolnych chwilach ilustruje książki dla dzieci. Kocha góry i najchętniej zamieszkałaby w małej chatce w jakiejś urokliwej górskiej dolinie i każdego ranka piła kawę podziwiając górski krajobraz. Nie potrafi żyć bez książek, kawy i swojej rodziny, chociaż przyznaje, że doba jest zdecydowanie za krótka, aby robić wszystko co się lubi.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.