Izba zadumy, refleksji, kropki i przecinka albo jak dobrze mieć wpływ

9 minut czytania
317
0
Anna Godzwon
Anna Godzwon
17 października 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Szacunek jestem winna Państwu ogromny. Że Państwo tak poszło do urn. Stało w kolejkach. Za granicą to nawet po trzy godziny. Że Państwo zagłosowało. Co prawda, gdyby jeszcze odrobinkę Państwa więcej poszło, to przegonilibyśmy historyczną frekwencję z 1989 roku. Jednego procenta ledwie zabrakło.

Teraz się może Państwo cieszą albo smucą, wypatrują jaskółki zmian w Senacie albo jeszcze lepszego nowego starego rządu. Może czekają Państwo na realizację wyborczych obietnic przez tych, co wygrali albo wygrania wreszcie czegoś przez tych, co znowu przegrali. Kogokolwiek by Państwo nie poparli, to jest się z czego cieszyć. Zabraliśmy głos i nie pozwoliliśmy, by ktoś zabrał go za nas.

Kolejka do komisji wyborczej w Kolonii, Niemcy

Nie obrażam się na tych, co nie poszli, choć głęboko ich nie rozumiem. Gdyby poszli, może wpłynęliby na zmianę układu jeszcze bardziej niż tylko utrata przez rządzących Senatu. Może być nie daliby go stracić. Bo oto Senat, reaktywowany przy okrągłym stole, jako nawiązanie do tradycji II Rzeczypospolitej, nagle staje się dziś centrum polskiego politycznego świata. Senat izbą miał być zadumy i refleksji, ostoją inteligencji, miejscem debat nad losem wszechświata, głosem rozsądku i opamiętania. Dość szybko jednak zmienił się we własną karykaturę i korektora tego, co przez pomyłkę uchwalił Sejm.

Próbując wyrąbać sobie własne miejsce w legislacji, zaczął z lubością zajmować się poprawianiem sejmowej interpunkcji, stąd my, sprawozdawcy parlamentarni, do izby zadumy i refleksji zaczęliśmy dodawać „kropki i przecinka” – i tak już na Wiejskiej zostało. Ileż to partii szło do kolejnych wyborów z postulatami likwidacji Senatu! W cudowny sposób zmieniały jednak zdanie, gdy okazywało się, że w drugiej izbie obsadzały większość miejsc. W ostatnich latach Senat stawał się miejscem zsyłki polityków, z którymi nie bardzo było wiadomo, co zrobić, przechowalnią dla lokalnych działaczy nieznanych poza własnym podwórkiem, z zadumą i refleksją miał już coraz mniej wspólnego. Za to coraz więcej z legislacyjną biegunką, kiedy to w mijającej kadencji Sejm uchwalał ustawę rano a Senat przyklepywał ją wieczorem, nawet przecinka nie zmieniając. I tylko kawa przez lata była w Senacie najlepsza na całej Wiejskiej.

Oto dzięki Państwa wyborowi druga izba parlamentu ma szansę z ustawodawczego pendolino zamienić się znowu w osobowy do Tłuszcza. Żeby nie wiem jak sejmowa większość chciała uchwalać kolejne piątki w sto dni, to Senat może jej sypać piach w szprychy i to wszystko zgodnie z regulaminem. 30 dni na ustawę, a nie 30 minut. Dlatego właśnie Senat będzie przez najbliższe tygodnie areną najciekawszych politycznych zmagań, jakich przez lata swego istnienia nie doświadczył, bo politykę robiło się zawsze w Sejmie. Jedni będą drugich przeciągać na swoją stronę, polityczna korupcja kwitnąć będzie w najlepsze, posady w rządzie i spółkach skarbu państwa pewnie już się pewnie szykują, byle tylko drugiej izby z rąk nie wypuścić. A to wszystko dlatego, że Państwo tak wybrali. Prawda, jak to dobrze mieć wpływ?

Tymczasem uprzedzam lojalnie, że kolejny frekwencyjny rekord będzie można pobić już na przełomie kwietnia i maja, bo czekają nas wybory prezydenckie. Kiedy Lech Wałęsa walczył w drugiej turze z Aleksandrem Kwaśniewskim w 1995 roku, do urn poszło niespełna 70% uprawnionych. Jeszcze zatem jedne wybory i przez trzy lata żadnych profrekwencyjnych agitek.

To co, umowa stoi?

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.