Keep calm and go to Mars – polskie kolonie na Marsie

5 minut czytania
240
0
Beata Turska
Beata Turska
11 października 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Masz wszystkiego po kokardę? Marzy ci się emigracja na Marsa? Nie trać nadziei, być może już niedługo będziesz mógł zacząć od nowa… Studenci i doktoranci z Politechniki Wrocławskiej są zdania, że w przyszłości kolonie na Marsie będą całkiem komfortowe.

Usiana kraterami skalista powierzchnia, burze piaskowe, temperatura, która może spaść nawet do minus 140 st. C, bardzo rozrzedzona atmosfera plus szkodliwe promieniowanie – to wszystko nie zachęca do przeprowadzki. Mars ma jednak także zalety, na przykład dwa księżyce i spektakularne widoki. A przede jest na tyle daleko, że gwarantuje zdrowy dystans do tego, co przyziemne. W dodatku być może powstaną tam kiedyś nieduże, ale świetnie zorganizowane miasteczka, takie jak Ideacity i Twardowsky – samowystarczalne kolonie marsjańskie dla tysiąca osób, zaprojektowane przez dwa zespoły z Politechniki Wrocławskiej.

Oba projekty znalazły się w finałowej dziesiątce ogłoszonego przez Mars Society międzynarodowego konkursu Mars Colony Prize. Wybrano je spośród propozycji nadesłanych z całego świata. Czy znajdą się na podium? Przekonamy się 19 października.

Zacząć od zera

Uczestnicy konkursu musieli rozwiązać wiele konkretnych problemów. Skąd brać energię? Jak wytwarzać jedzenie w świecie, w którym warunki nie sprzyjają ani uprawie roli, ani hodowli zwierząt? Z czego robić tam ubrania, szczoteczki do zębów i inne przedmioty codziennego użytku? Jak pozbywać się ścieków i odpadów? Z jakich materiałów budować kolonię i skąd je brać? Jak rozwiązać kwestię transportu? Co produkować na eksport? Jak sprawić, by ludzie żyjący w zamknięciu nie popadli w depresję?

Projektowanie takich habitatów jest nie tylko sztuką dla sztuki, nawet jeśli nie będziemy się szybko wyprowadzać  na Czerwoną Planetę.

– Wykorzystywane w nich rozwiązania, na przykład systemy podtrzymania życia, technologie wytwarzania żywności w niesprzyjających warunkach czy sposoby na sprawienie, by życie w izolacji nie było koszmarem, mogą znaleźć zastosowanie także na Ziemi, zwłaszcza jeśli nie uda się zapobiec katastrofie klimatycznej – mówi Leszek Orzechowski, który pracował przy Twardowskym.

Niebanalne pomysły mogą się przydać także wówczas, jeśli do katastrofy nie dojdzie, np. przy planowaniu nowych miast.

– Teraz tworzy się je w bardziej przemyślany sposób niż kiedyś. Tak jest na przykład w Chinach, gdzie najpierw buduje się miasto od zera, a dopiero potem sprowadza tam ludzi – mówi Justyna Pelc z grupy, która opracowała Ideacity. –  Takie podejście pozwala rozwiązać wiele problemów związanych z jego funkcjonowaniem, np. nie dopuścić do tworzenia się korków poprzez zaplanowanie naprawdę świetnej komunikacji.

Podziemne Ideacity

Ideacity (projekt stworzony przez grupę Innspace) opiera się na renesansowej koncepcji miasta idealnego, w którym łatwo dotrzeć tam, gdzie się chce, bo wszędzie jest blisko. Składa się z Centrum, które jest miejscem spotkań i rozrywki dla całej kolonii, otaczających je budynków mieszkalnych ze strefami wspólnymi i prywatnymi oraz ulokowanej na obrzeżach zony przemysłowej z fabrykami i oczyszczalniami.

Największą część powierzchni zajmują uprawy drzew owocowych, warzyw, zbóż i alg, bo projektanci uznali, że najlepszym rozwiązaniem dla kolonizatorów będzie dieta wegańska. Miasto zaprojektowano na planie sześciokąta, co ułatwia rozbudowę: wystarczy dołączyć kolejny moduł. By mieszkańcy nie byli narażeni na promieniowanie, większość zabudowy znajduje się pod ziemią (na zewnątrz są tylko kopuły).

Przyszli Marsjanie mogliby liczyć na wiele atrakcji, np. ogrody i centra sportowe. Przewidziano także coś dla tych, którzy lubią podróżować: organizowane przez miejscowe biuro podróży zwiedzanie atrakcji naturalnych, oferujące m.in. wspinaczkę na najwyższy szczyt planety.

Kto by miał Ideacity zbudować? Studenci zaproponowali, by użyć do tego zrobotyzowanych drukarek 3D, tworzących większość budynków z marsjańskiej gleby – regolitu, a więc surowca, którego na Marsie jest pod dostatkiem. Na rynku nieruchomości, jak wiadomo, najważniejsza jest lokalizacja. Twórcy projektu uznali, że dla ich kolonii najbardziej odpowiednia będzie równina Arcadia Planitia.

Twardowsky z widokiem

Projektanci kolonii Twardowsky (studenci i doktoranci ze Space is More, Projektu Scorpio, MOS i LabDigiFab) także zadbali o odpowiednią „dzielnicę”: postanowili ulokować osadę w kraterze Jezero. By w osłoniętej ścianą krateru kolonii nie było zbyt ciemno, ilość docierającego do jej wnętrza światła byłaby regulowana dzięki systemowi automatycznie sterowanych i ulokowanych vis-à-vis luster.

Twardowsky to pięć osiedli przeznaczonych dla 200 osobowych grup (dzięki temu ludzie mieliby szansę się poznać i zaprzyjaźnić) plus duże, otwarte przestrzenie w układzie tarasowym, a do tego mnóstwo zieleni, a nawet wodospady. Mieszkańcy Twardowsky’ego nie musieliby rezygnować z mięsa, bo projektanci postawili na akwaponikę, czyli połączenie hodowli ryb z uprawą roślin w wodzie.

A co mieliby wysyłać na Ziemię? I na to pytanie znalazła się odpowiedź: produktem eksportowym mogłaby być… luksusowa marsjańska wódka robiona z odpadków roślinnych. Bardzo sprytnie. No bo kto nie chciałby spróbować takiego trunku?

Beata Turska
Beata Turska
Dziennikarka, redaktorka i nie tylko. Matka nastolatka, który wie wszystko najlepiej. Od niedawna tropicielka tanich biletów do Wszędzie, a od zawsze - zbieraczka osobliwości i kuriozalnych coverów. Ozdobą jej kolekcji jest "Paint it black" Rolling Stonesów w wykonaniu Karela Gotta - po niemiecku. Kocha Indie, nie potrafi żyć bez kawy, gadania i psów.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.