Olga Tokarczuk we Wrocławiu – pierwsza konferencja po otrzymaniu nagrody Nobla

5 minut czytania
276
0
Beata Turska
Beata Turska
23 października 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

– To najdziwniejsze dni w moim życiu – powiedziała Olga Tokarczuk podczas poniedziałkowej konferencji prasowej we Wrocławskim Domu Literatury – pierwszej, jaka została zorganizowana w Polsce po informacji o przyznaniu pisarce Nagrody Nobla.

– Mam nierozpakowane walizki, nie mogę znaleźć butów, mój telefon się zawiesza, bo nie daje już rady. Chciałabym, żeby to wszystko już się przewaliło. Mam już plany, łapię się na tym, że zaczynam myśleć zdaniami albo obrazami z kolejnej powieści. Osiągnęłam taki stan, że chyba za chwilę się wymknę i wrócę do pisania.

Olga Tokarczuk przyjechała do Polski zaledwie dzień wcześniej, bo w chwili ogłoszenia werdyktu i przez kolejne dni była w Niemczech, w trasie związanej z promocją swojej twórczości. W niedzielę w sali koncertowej Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu powitało ją owacjami na stojąco blisko 1400 osób, a wiele innych zgromadziło się pod budynkiem.

Pełną relację z tego spotkania oraz ciepłą i mądrą rozmowę z Katarzyną Kantner, autorką książki o twórczości noblistki, można obejrzeć tu:

A co się działo podczas poniedziałkowej konferencji? Odpowiadając na pytania dziennikarzy, Olga Tokarczuk mówiła m.in.:

o pierwszej książce „po Noblu” :

– Boję się, że po tej nagrodzie będą wobec mojego pisania jakieś niesamowite oczekiwania: że będę książkami naprawiać świat i tak dalej. Wydaje mi się, że moja nowa powieść będzie zaskoczeniem, że będzie ciekawa, ale na takim poziomie, na jakim zwykłam się komunikować ze swoimi czytelnikami – na poziomie literatury, metafory, kontekstu literackiego.

Pisarka mówiła też o tym, że wbrew pogłoskom jej nowa powieść nie będzie dotyczyć spraw polsko-ukraińskich, praca nad nią jest już bardzo zaawansowana, a ona sama nie może się już doczekać chwili, gdy będzie mogła wrócić do pisania. Jeśli noblistce uda się wywalczyć trochę spokoju, książka powinna się ukazać w przyszłym roku.

o tym, czy wszyscy powinni czytać:

– Bardzo bym chciała, żeby Polacy czytali tak dużo jak na przykład Czesi. Jestem jednak daleka od hurraoptymistycznych założeń, że książki muszą trafiać pod strzechy. Nigdy w historii druku nie było tak, że czytali wszyscy albo chociaż większość. (…) Tu nie chodzi o ilość, a o jakość czytania – zrozumienie książki, przełożenie myśli i przeżyć, które się wiążą z czytaniem, na życie zewnętrzne, relacje między ludźmi, umiejętność interpretacji tego, co nam się przydarza, na ogólny poziom kultury.

o reżimie, który musi sobie narzucić autor:

– Czasem przychodzi mi do głowy myśl, by przywiązać się czymś do biurka. Pisanie powieści wiąże się z koniecznością narzucenia sobie reżimu. To przekłada się na życie codzienne, bo trudno oddzielić je od pracy. Nie mam wakacji ani świąt. Nawet jeśli nie piszę, jestem emocjonalnie i intelektualnie zaangażowana w proces tworzenia, wymyślania, poszukiwania. To się nigdy nie kończy.

Prowadząc warsztaty i seminaria z kreatywnego pisania, Olga Tokarczuk spotkała wielu ludzi, którzy mają talent, wyobraźnię i dar opowiadania, a jednak nigdy nie zostaną pisarzami, bo nie są w stanie narzucić sobie dyscypliny – nie mogą albo nie chcą poświęcić na pisanie ogromnej części swojego życia.

– Pisanie jest jednym z najbardziej samotnych zawodów świata, bo w trakcie tworzenia nie można się tym podzielić – dodała. – Nawet najbliższym można przekazać jedynie w skrócie sens tego, nad czym się pracuje. A to oznacza, że pisarz pozostaje – czasami przez długie lata – sam na sam ze skonstruowanym przez siebie światem. To samotność długodystansowca.

o wyniku wyborów w Polsce:

– To nie jest wybór, który by mnie uszczęśliwił, ale próbuję spojrzeć na to z optymizmem, znaleźć w tym jakieś nowe otwarcie, jakąś drugą szansę, jakiś oddech. Bardzo się cieszę, że parlament się odnowił, że pojawią się w nim nowi ludzie. Po raz pierwszy weszła do parlamentu osoba, na którą glosowałam.

o ręcznym sterowaniu kulturą:

– Bardzo niepokojące jest w Polsce to, co – jak mi się wydaje – wszyscy widzimy: żyjemy w obliczu żywiołu, który ma pewną wizję rzeczywistości, bardzo ideologiczną, i próbuje tę wizję zakorzenić w rzeczywistości instytucjonalnej. Myślę na przykład o sytuacji muzeów, które wymykają się narzucanej wizji historii, i o tym co się działo we Wrocławiu z Teatrem Polskim. Próba ręcznego sterowania kulturą zawsze źle się kończy.

o książce życia:

– Nie jestem w stanie sprowadzić wszystkiego, co przeczytałam i co w związku z czytaniem przeżyłam, do jednego tytułu. Byłaby to straszna niesprawiedliwość wobec pozostałych książek. W różnych momentach życia różne rzeczy są dla nas ważne.

o zmienianiu świata przez literaturę:

– Nigdy nie pisałam swoich powieści w taki sposób, by zmieniały świat. Wydaje mi się, że to za duże oczekiwania wobec literatury. Czasami efekty uboczne jakiegoś mojego tekstu rzeczywiście tak działają i to jest cudowne, ale literatura to nie manifest ani odezwa polityczna, która ma wyciągnąć ludzi na ulicę i spowodować, że coś zdziałają.

Najważniejsze według pisarki jest to, że literatura daje nam możliwość zmiany poprzez refleksję, poszerzenie perspektywy, poznanie innych punktów widzenia.

– Media próbują upraszczać świat, a literatura wręcz przeciwnie: ma pokazywać, że to, co nazywamy rzeczywistością, może być oglądane z wielu stron i że te perspektywy się od siebie różnią. (…) Dobra powieść daje nam możliwość życia życiem innych ludzi, patrzenia na świat cudzymi oczami, doświadczania świata, który przeminął albo którego jeszcze nie ma. Myślę, że to nieprawdopodobnie ważne dla psychiki człowieka: dzięki dobrej literaturze porzucamy na jakiś czas nasze własne ego, kontrolujemy jego rozrost, poszerzamy naszą świadomość.

o historii i o tym, że stale trzeba ją reinterpretować:

– Historia dostarcza nam mnóstwa tematów do refleksji, instynktownie szukamy w niej wydarzeń, które mogą się powtarzać, jakiegoś sensu, powodów, które doprowadziły do sytuacji, w której znajdujemy się teraz. Ale nie ma jednej, raz na zawsze ustalonej historii. Uważam, że każde pokolenie powinno jeszcze raz spróbować zrozumieć to, co wydarzyło się w przeszłości, posługując się własnymi metodami i narzędziami, własnym punktem widzenia.

Olga Tokarczuk mówiła również o tym, że dzięki feministkom pojawił się postulat, by spojrzeć na historię jeszcze raz, dostrzegając w niej kobiety. Bardzo możliwe, że taką nową perspektywą będzie kiedyś także spojrzenie na nasze dzieje poprzez rolę natury, relacji międzyludzkich albo kwestię zwierząt.

– W szkole uczyliśmy się bardzo uproszczonej wersji historii: mówiono nam o panach we frakach, którzy podpisują jakieś porozumienia, a potem wysyłają innych mężczyzn na wojnę. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje z kobietami i dziećmi, które i mężczyźni zostawili, ani jaki to wszystko ma wpływ na zwierzęta, przyrodę.

Noblistka opowiedziała o obrazie, który utkwił w jej pamięci, gdy podczas pobytu w Korei Południowej zbliżyła się do kilkukilometrowego pasa, oddzielającego ten kraj od Korei Północnej.

– Zobaczyłam tam coś nieprawdopodobnego: dziką przyrodę, sarny, które nie boją się ludzi, cudowną roślinność, raj w strefie oddzielającej dwa zwalczające się kraje. To coś, co warto przemyśleć, gdy zajmujemy się naszymi ludzkimi utarczkami.

o wielu innych sprawach:

Olga Tokarczuk mówiła także m.in. o tym, że ludzie ją rozpoznają i uśmiechają się do niej, gdy spaceruje po parku z psem, o hejcie, o planowanej mowie noblowskiej oraz o Georgiju Gospodinowie, który kilka dni temu został laureatem Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus za powieść „Fizyka smutku”.

– Założył się ze mną, że dostanę Nobla. Odpowiedziałam, że zdobędzie Angelusa. Oboje wygraliśmy zakłady.

Fundacja Olgi Tokarczuk

Podczas konferencji wydarzyło się coś jeszcze: ogłoszono, że Olga Tokarczuk postanowiła powołać we Wrocławiu fundację, której celem będzie wspieranie pracy pisarek i pisarzy, tłumaczek i tłumaczy, badania nad literaturą i przekładem literackim, refleksja nad rolą literatury w historii zmian społecznych.

Fundacja ma być miejscem spotkań autorów i tłumaczy z całego świata, zajmować się programami edukacyjnymi, stypendialnymi czy rezydencyjnymi i z czasem stać się – jak czytamy w ogłoszonym podczas konferencji wspólnym oświadczeniu noblistki i prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka – „przestrzenią dla międzynarodowej rozmowy o możliwościach literatury w diagnozowaniu świata widzialnego i niewidzialnego, w opisywaniu rzeczywistości, w której niebezpiecznie szybko narastają nastroje ksenofobiczne i nacjonalistyczne, wreszcie przestrzenią dedykowaną rozmowie o sztuce i człowieku jako części natury”.

Marzeniem Olgi Tokarczuk jest stworzenie ośrodka intelektualnego i artystycznego, który w przyszłości dorówna najlepszym tego typu instytucjom w Europie i na świecie. Siedzibą fundacji będzie przeznaczona przez Miasto na ten cel willa Marii i Tymoteusza Karpowiczów, która zgodnie z ich wolą miała stać się centrum życia literackiego i czytelniczego.

Beata Turska
Beata Turska
Dziennikarka, redaktorka i nie tylko. Matka nastolatka, który wie wszystko najlepiej. Od niedawna tropicielka tanich biletów do Wszędzie, a od zawsze - zbieraczka osobliwości i kuriozalnych coverów. Ozdobą jej kolekcji jest "Paint it black" Rolling Stonesów w wykonaniu Karela Gotta - po niemiecku. Kocha Indie, nie potrafi żyć bez kawy, gadania i psów.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.