Dziwne kino #7 – Różowe flamingi (1972)

Najobrzydliwszy film świata
9 minut czytania
640
0
Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
25 października 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

W cyklu Dziwne kino opisywałem filmy słabe, kiczowate, tandetne i przerażające. Nie miałem jeszcze jednak okazji napisać o niczym, co by wywoływało u widza mdłości; o niczym tak paskudnym, tak obrzydliwym, że nie można by jeść podczas seansu w trosce o estetykę i zapach pomieszczenia, w którym ów seans by się odbywał.

Ba, nigdy wcześniej z takim filmem nie miałem do czynienia. I to było całkiem sensowne życie, wiecie? A potem obejrzałem „Różowe flamingi”. I muszę z tym żyć dalej. Z mdłościami na samą myśl o tym dziele.

Zacznijmy od bohaterów – tym „Różowe flamingi” wyróżniają się chyba najbardziej. Śledzimy tu losy pewnej rodziny… i, cóż mogę wam powiedzieć, nie jestem specjalistą, ale na moje to bardzo dysfunkcyjna rodzina. Niejaka Babs Johnson to kobieta ekscentryczna, wywołująca obrazoburczym zachowaniem zamieszanie wszędzie, gdziekolwiek się pojawi. Mieszka w przyczepie kempingowej z chorą psychicznie matką, która całe dnie spędza w miejscu przypominające dziecięce łóżeczko.

Jest jeszcze jej syn – mniej więcej dwudziestoletni, nieco nieśmiały i równie dziwny co reszta domowników. Sami sobie przyznali tytuł najbardziej obrzydliwej, najohydniejszej i najbardziej odpychającej rodziny na świecie. Wiele sytuacji wydaje się to potwierdzać – obserwujemy różnorakie sceny z ich życia związane z odchodami czy dziwnymi sytuacjami natury łóżkowej. Fellatio na własnym synu? Trójkąt z żywą kurą? Czemu nie? No jednak nie. Niestety, pewnego dnia ktoś podsyła im w pięknie zapakowanym pudełku niespodziankę w postaci… cóż, ludzkich odchodów. Okazuje się, że to przesyłka od innej rodziny, która twierdzi, że jest dużo bardziej obrzydliwa i paskudna od Johnsonów. Tak rozpoczyna się intensywna, krwawa, a przede wszystkim ohydna wojna pomiędzy dwoma ekscentrycznymi rodami.

Fabuła jest prosta jak budowa cepa i nieszczególnie odkrywcza. Bohaterowie podejmują często bezsensowne decyzje, nie ma żadnych ciekawych zwrotów akcji, jest nudno i przewidywalnie. Szukając informacji na temat tego filmu możemy odkryć, że mamy do czynienia z komedią. Niestety, poczucie humoru prezentowane przez twórców jest płytkie i niezgrabne, przez co śmiejemy się bardzo rzadko i niechętnie.

Odnoszę wrażenie, że dzieło to opiera się tylko i wyłącznie na kontrowersyjnych, niesmacznych scenach. Muszę z przykrością stwierdzić, że jest to najpodlejsze wykorzystanie kontrowersyjnych motywów, jakie dane mi było zobaczyć kiedykolwiek. Twórcom zabrakło jakiegokolwiek polotu i finezji, by przedstawić te sceny sensownie. Podczas seansu odnosi się wrażenie, że wszystko zostało tu zrobione na siłę, tylko po to, żeby wywołać mdłości u odbiorcy. Nic się tu nie klei, wszystko dzieje się jakby bez powodu, na czele ze sceną seksu z udziałem kury czy tańczącym odbytem. Mnóstwo wyjętych kompletnie z czapy obrzydliwości zlało się w niespełna dwie godziny filmu.

Ciekawostką jest, że jeden z brytyjskich magazynów określił „Różowe flamingi” jako jeden z 50 filmów, które warto obejrzeć przed śmiercią. Jeśli o mnie chodzi – żałuję, że go obejrzałem. Rozumiem, że to dzieło dosyć oryginalne. Nie wiem, czy kiedykolwiek na naszych ekranach zawitało coś podobnego. Doceniam twórców, którzy lubią eksperymentować i wydziwiać! Mam jednak ogromny problem z omawianą dziś produkcją, bo nie reprezentuje sobą praktycznie niczego. Nie mam nic przeciwko kontrowersyjnym motywom i jestem w stanie zdzierżyć sceny, w których główną rolę pełnią fekalia i zarzynane zwierzęta. Lubię jednak, kiedy coś za tym się kryje. Lubię, gdy odchody pojawiają się na ekranie w jakimkolwiek kontekście.

„Różowe flamingi” są nudne, pretensjonalnie obleśne i obleśnie pretensjonalne. Można się zapoznać, ale nie oczekujcie wiele.

Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
Autor dwóch powieści młodzieżowych ("Kalesony Sokratesa" i "Wszystkie dziewczyny Wertera"), początkujący stand-uper, fan Pink Floyd, licealista.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.