Żona dla Omańczyka. Miłość w krainie tysiąca i jednej nocy

19 minut czytania
2614
0
Martyna Kośka
Martyna Kośka
22 października 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Przed wyjazdem do Omanu w 2009 r. Agata Romaniuk, dwudziestokilkuletnia doktor socjologii, nie bardzo wiedziała, jak wygląda kraj, w którym spędzi kilkanaście kolejnych miesięcy. Pojechała wraz z mężem, który dostał pracę w firmie telekomunikacyjnej. Przygotowując się do wyjazdu przeczytała wszystko, co było dostępne na Amazonie w języku angielskim  – a nie było tego dużo, zaledwie dwa przewodniki.

Pełna wątpliwości, spakowała ubrania, które nadadzą się do noszenia przy temperaturze, która latem przekracza 43 stopnie, wzięła kota do specjalnego koszyka i wsiadła do samolotu. Jak wyglądało zderzenie oczekiwań z rzeczywistością?

– Właściwie nie miałam żadnych oczekiwań, bo tak mało o Omanie wiedziałam. Zastanawiałam się, czy bardziej wyobrażać go sobie jako Dubaj czy Egipt. Okazało się, że nie jest ani jednym, ani drugim – opowiada Agata Romaniuk, która kilka lat po zakończeniu omańskiej przygody zdecydowała się napisać książkę o tym, jak żyją kobiety w tym kraju z baśni tysiąca i jednej nocy.

fot. Iza Rudak

W reportażu „Z miłości? To współczuję” (Wyd. Poznańskie, 2019) wielokrotnie podkreśla, że Oman to zderzenie ogromnej nowoczesności i bogactwa (rozbudowana sieć wielopasmowych autostrad, bardzo drogie samochody, ekskluzywne sklepy) z jednej strony i konserwatywnych, opartych na niezmienionym od wieków systemie wartości, postawach ludzkich.

Bo nieważne, czy Omańczycy mieszkają w namiotach lub glinianych domach (a tak było zaledwie 40 lat temu, zanim odkryto bogate złoża ropy naftowej), czy żyją w klimatyzowanych pałacach, to w centrum ich wszechświata pozostaje rodzina. Wprawdzie my w Polsce też lubimy mówić, jak ważna jest ona dla nas, to jednak u nas na deklaracjach często się kończy. Wszak powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, nie powstało przypadkiem. Co innego w Omanie, gdzie każdy na co dzień otoczony jest wianuszkiem sióstr, kuzynek, ciotek (alternatywnie kuzynów, braci i wujków, bo płcie się ze sobą nie mieszają). Codziennie rozmawiają przez telefon, spotykają się na mieście, jedzą razem posiłki – i nie wyobrażają sobie, że człowiek dobrowolnie może zdecydować się na życie w małej rodzinie.

fot. Iza Rudak

Agata Romaniuk nieustannie słyszała wyrazy współczucia, że przyjechała do Omanu tylko z mężem, bo przecież musi się czuć bardzo samotna. Zdziwienie budziło też to, że nie zatrudnia służby, podczas gdy nawet średnio sytuowana rodzina omańska może sobie pozwolić na zatrudnienie służącej z Indii czy Filipin, że jej mąż nie chce wziąć drugiej żony, w związku z czym ona sama jedna musi zajmować się małżonkiem i jego rodziną. Sama jesteś. Zawsze ty musisz z nim sypiać, ty musisz gotować, zabawiać jego matkę i siostry, wysłuchiwać problemów w pracy. Wszystkie dzieci musisz sama urodzić. Ciężko masz. – ubolewała nad losem Agaty spotkana w kolejce do urzędu kobieta, że nie szyje ubrań na miarę, ale kupuje gotowe w sklepie (ale kupujesz, bo tak lubisz czy musisz?).

Matka omańska niepracująca

Różnic kulturowych jest zresztą znacznie więcej. Przykładowo, stosunek do pracy. Żebyśmy się źle nie zrozumieli – Omanki bardzo poważnie podchodzą do kwestii zdobycia dobrego wykształcenia, stanowią 60 proc. studentów na krajowych uczelniach, a dziewczyny z bogatszych rodzin często studiują za granicą, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii. Tyle że po zdobyciu dyplomu pracują z reguły tylko przez jakiś czas, bo gdy wyjdą za mąż, to będą miały przed sobą ważniejsze zadanie: ochronę ogniska domowego. Później urodzi się dziecko, wkrótce kolejne…

fot. Iza Rudak

Tym bardziej, że pracować nie muszą, traktują to raczej jako hobby. Ciężar utrzymania rodziny spoczywa na mężu, a gdy dodać do tego fakt, że Oman jest arabskim państwem dobrobytu, który oferuje wysokie świadczenia socjalne (dobrodziejstwo płynące z ropy), to kobiety naprawdę mogą traktować pracę hobbistycznie.

I nikt nie ma o to do nich żalu

– Mój mąż miał w zespole trzy kobiety. Jedna się szykowała do ślubu, wiec nie przychodziła do pracy. Druga miała małe dziecko, więc przez półtora roku nie pojawiła się ani razu, ale była na liście płac. Nikt się nie złościł, bo wszyscy rozumieli, że przecież ona jest matką. Bywa też inaczej, znam na przykład dziewczynę, która studiowała w USA, jest bardzo aktywna i wyzwolona – na przykład nie zakrywa włosów – i dziś prowadzi z ojcem firmę konsultingową, ale to naprawdę rzadkość – opowiada Agata Romaniuk.

Dodaje, że Omanki są bardzo religijne i tradycyjne, a celebracja kolejnych świąt, trwających po kilkanaście dni uroczystości urodzinowych sułtana, wszelkich rocznic związanych z dziećmi, obrzezanie kolejnych synów są zwyczajnie czasochłonne. I nie ma się kiedy poświęcać uwagi biurowym rozterkom.

Studencka miłość z Europy? Dziękuję, postoję

Bohaterką jednego z reportaży jest Bożena, która pod koniec lat 60. szary Włocławek zamieniła na gorący Oman. Choć nie od razu, bo przez pierwsze lata małżeństwo mieszkało razem w Polsce, oboje pracowali w zakładach chemicznych. W latach 80., gdy sułtan wezwał omańską diasporę do powrotu, by wspólnymi siłami zmodernizować kraj i uczynić go dobrym miejscem do życia, Talib stawił się na wezwanie. Bożena pojechała do niego po pewnym czasie, ignorując ostrzeżenia Polaków, że na obcej ziemi nikt jej nie pomoże, jeśli mąż zechce ją w imię Allaha sprzedać w niewolę. Tymczasem żyli dobrze, nowocześnie i w dużo lepszych warunkach niż im oferowała Polska Ludowa.

Powiedział mi po przyjeździe: „tylko mi się tu nie zakutaj”. Bo chciał mieć żonę nowoczesną. Wtedy było inaczej, Omanki chodziły na kolorowo, pięknie, w swoich tradycyjnych strojach. To aż oczy cieszyło. Czarne abaje przyszły dopiero później z Arabii Saudyjskiej, po rewolucji irańskiej. Szkoda, bo są takie smutne. – relacjonuje Agata Romaniuk słowa swojej bohaterki.

fot. Iza Rudak

Dziś małżeństwa Omańczyków z cudzoziemkami zdarzają się sporadycznie – Omańczycy to mały naród, więc mężczyźni dbają o to, by jeszcze bardziej „nie rozrzedzać” swoich genów. A śluby Omanek z obcokrajowcami to już w ogóle rzadkość – i to niezależnie od tego, że wiele Omanek studiuje na Zachodzie, gdzie przez nikogo nie kontrolowane uczestniczą w życiu studenckim: imprezują, randkują, zawierają znajomości. Po dyplomie chętnie jednak wracają do Omanu, gdzie być może już czeka wybrany przez rodziców kandydat na męża.

Dlaczego praktycznie się nie zdarza, by młode Omanki wychodziły za chłopaków, z którymi spotykały się w czasie studiów? Powody są dwa. Po pierwsze, spójrzmy na sprawę uczciwie: co taki młody absolwent może zaproponować swojej partnerce? Zamieszkają w wynajętym mieszkaniu, będą jeździć starym samochodem, czasem wyskoczą na chińskie jedzenie albo ściągną film z internetu. W Omanie będzie natomiast na nią czekało bajkowe życie w dużym domu z  tarasami, rodzice, którzy roztocza nad nią opiekę do dnia ślubu, a prozaiczne sprawy codzienne weźmie na siebie służba. Komuś, kto przywykł do takiego życia, europejskie standardy naprawdę nie zaimponują.

– One doceniają, że są na studiach, mogą założyć dżinsy czy iść na imprezę. Ale nie chcą tak żyć, bo mają doświadczenia innego życia. Kiedy matki odwiedzały moje studiujące w Wielkiej Brytanii koleżanki, były tak przerażone warunkami pokoi w akademikach, że ciasno, że tylko podstawowe wyposażenie i natychmiast zabierały je do hotelu – wyjaśnia Agata.

„Czy pani jest zdrowa na umyśle, że się zakochała w cudzoziemcu?”

Drugim powodem, dla którego małżeństwa z obcokrajowcami zdarzają się bardzo rzadko, jest konieczność dopełnienia formalności. Agata wyjaśnia, że jeśli kobieta chce wyjść za obcokrajowca, musi uzyskać zgodę wydawana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

– Do wniosku kobieta musi załączyć pisemną zgodę ojca. Następnie kierowana jest na badania lekarskie, pracownik społeczny przeprowadza wywiad, który bywa przykry. Nierzadko padają pytania typu: czy jesteś upośledzona fizycznie lub umysłowo, że szukasz nieomańskiego męża? Czy jesteś kobietą rozwiązłą? Czy cudzoziemiec próbował cię uwieść? Czy miałaś pozamałżeńskie kontakty seksualne z mężczyznami? – relacjonuje Agata Romaniuk.

Z kolei kandydat na męża musi przedstawić pisemne oświadczenia różnych osób, że dobrze się prowadzi, pisma polecające i zaświadczenia o odpowiednim statusie materialnym, wykształceniu oraz badania zdrowotne, w tym na choroby przenoszone drogą płciową.

Po zakończeniu weryfikacji komisja ma 90 dni na podjęcie decyzji. Nietrudno się zorientować, że wszystkie te trudności – i czas trwania postępowania, które może się przeciągnąć nawet do 3 lat, ma służyć temu, by para się zniechęciła i rozeszła.

fot. Iza Rudak

Komisja rzadko wyraża zgodę na ślub Omanki z cudzoziemcem. Jeśli już, to szansę mają Kuwejtczycy czy Jordańczycy, a więc muzułmanie. Ale Brytyjczyk lub Francuz? To już naprawdę muszą zajść szczególne okoliczności. A i takie się zdarzają.

Zgodę na ślub z obcokrajowcem najłatwiej mogą dostać kobiety, które mają relatywnie małe szanse na małżeństwo z Omańczykiem, a więc rozwódki (zwłaszcza bezdzietne), kobiety, których reputacja w jakikolwiek sposób ucierpiała – na przykład z powodu dokonanej aborcji, na którą nie ma w Omanie społecznej zgody, albo które są uważane za zbyt swobodnie się prowadzące. Pamiętajmy przy tym, że omańskie standardy „swobody” są zupełnie różne od europejskich. Na ostatniej prostej, gdy zgoda zostanie wydana, przed ślubem mężczyzna będzie jeszcze musiał poddać się obrzezaniu i przejść na islam.

Żeby było trudniej – legalny mąż-cudzoziemiec nie może na stałe przebywać w Omanie, lecz musi wyrabiać sobie 3-miesięczną wizę turystyczną. Z kolei dziecko urodzone z ojca nie-Omańczyka nie ma w obecnym stanie prawnym szans na omańskie obywatelstwo. Jeśli więc rodzina, pomimo trudności, jaką jest konieczność nieustannego wyrabiania wizy, mieszka w Omanie, po ukończeniu 18 roku życia dziecko też musi wystąpić o wizę, bo de facto jest obce.

Nastoletnia żona z Indii. Dylemat bez prostych odpowiedzi

Drugą czy trzecią żoną Omańczyka zostają niekiedy dziewczyny z Indii czy Filipin. Są z reguły bardzo młode i pochodzą z biednych rodzin. Gdyby to był film, mogłaby to być romantyczna historia: oto on, w białej szacie, przybywa do biednego miasteczka, zakochuje się i prosi rodziców wybranki o zgodę na ślub, a następnie zabiera ją do swojego pałacu w Omanie.

Rzeczywistość, to jednak nie scenariusz filmowy: często te młode żony są po kilku miesiącach odsyłane z powrotem do kraju pochodzenia lub wprawdzie zostają w Omanie, ale traktowane są na równi ze służącymi. Taki ślub z indyjską nastolatką okazuje się rodzajem legalnej prostytucji, na którą mogą sobie pozwolić podstarzali Omańczycy. Odstawiona w ten sposób dziewczyna jest w bardzo trudnej sytuacji, bo do domu rodzinnego wraca zhańbiona, a jeśli zostanie w Omanie, jest zdana wyłącznie na siebie.

Ta historia może mieć też alternatywne zakończenie, bo jak wyjaśnia Agata Romaniuk, przywożone z biednych państw żony często żyją sobie w Omanie jako drugie czy trzecie żony, zajmują się domem, wychowują dzieci, opiekują się starzejącym się mężem i wcale nie muszą być traktowane jak niewolnice. Ich poziom życia może być znacznie wyższy niż byłby w rodzinnym domu.

– Pobyt w Omanie wyleczył mnie z dokonywania szybkich ocen i sądów – mówi Agata Romaniuk i to jest właśnie jedna z tych sytuacji, których jednoznacznie źle lub dobrze ocenić się nie da.

fot. Iza Rudak

W Omanie 10 lat przyniosło więcej zmian niż w USA pół wieku

Agata nie ma wątpliwości, że naganna jest  sytuacja, w której żona to tak naprawdę 13- czy 14-letnie dziecko. W Omanie zawarcie ślubu z osoba niepełnoletnią nie jest możliwe, ale „ślubni turyści” zawierają związek w kraju pochodzenia dziewczyny i do swojej ojczyzny przywożą ją już jako żonę. Omańskie prawo jest w tej sytuacji bezsilne.

– Pamiętajmy jednak o tym, że ci mężczyźni nie robią niczego, czego nie robili ich ojcowie i dziadkowie, którzy w latach 60. czy 70. również brali kilkunastoletnie żony. Tyle tylko, że wtedy średnia długość życia wynosiła trochę ponad 40 lat, a dziewczynki 13-letnie nie były uważane za dzieci. Nikt w takich ślubach nie widział nic zdrożnego. Mężczyźni, którzy w latach 70. byli dziećmi, już się zestarzeli i realizują model, który widzieli. To świat się zmienił, a oni nie nadążyli. Nie akceptuję ślubów z dziewczynkami, ale rozumiem, dlaczego Omańczycy tak postępują – tłumaczy Agata.

Ślubom z dziećmi poświęcony jest rozdział „Ośmiu pacjentów podróżnych”, który zrobił na mnie największe wrażenie.

Agata Romaniuk otwiera przed nami drzwi do arabskiego świata

Kilka lat temu Europejczycy pokochali Dubaj, który leży jakieś 400 km od omańskich granic. Czy Oman również okaże się hitem turystycznym? Ma bardzo wiele do zaoferowania – góry, ponad 3 tys. km wybrzeża, architekturę, która zachowała swój arabski charakter (w przeciwieństwie do dubajskich wysokościowców ze szkła), ale dla polskich turystów pewnie jeszcze przez jakiś czas nie stanie się popularnym kierunkiem – a to z powodu dość wysokich cen na miejscu.

Nieważne, czy planujecie jechać do Omanu czy nie, warto przeczytać debiut Agaty Romaniuk, by choć trochę poznać zasady obowiązujące w tym tajemniczym (baśniowym?) państwie rządzonym od 48 lat przez sułtana Kabusa Ibn Sa’ida Al Sa’ida. Na marginesie – jest drugim najdłużej urzędująca głową państwa (rekord należy do królowej Elżbiety II). A to tylko jedna z wielu ciekawostek z tej książki.

Martyna Kośka
Martyna Kośka
U progu dorosłości marzyła o uporządkowanym życiu i oglądaniu miasta z wysokiego piętra przeszklonego wieżowca, więc ukończyła prawo. Nie zdążyła jednak zastukać obcasami na korytarzu sądowym, bo przekonała się, że znacznie ciekawszy świat czeka na mnie gdzie indziej.
Jest dziennikarzem gospodarczym, jej analizy można przeczytać w kilku popularnych serwisach finansowych - ale po godzinach pracy praktycznie nie używa słów typu "inflacja", "nowelizacja" i "jurysdykcja krajowa", lecz pisze dużo bardziej reportażowo, życiowo.
Czyta reportaże, ogląda polskie dramaty obyczajowe, wybiera schody zamiast windy.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.