Do pracy, rodacy!

5 minut czytania
386
0
Anna Godzwon
Anna Godzwon
7 listopada 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Dawno, dawno temu, był taki kraj, który pracował we wszystkie soboty i chciał być drugą Japonią. Czasy się zmieniły, kraj z PRL przeobraził się w RP, soboty mamy wolne a i niedziele czasem też. Japonia nigdy jakoś nie chciała być drugą Polską, choć Chopina kocha jak swojego i wciąż pełno u nas japońskich turystów.

Najwyraźniej nie chce być nią jeszcze bardziej. Kiedy OECD publikuje dane, z których wynika, że Polacy są wśród nacji pracujących najwięcej, japoński oddział Microsoftu testuje – z powodzeniem – czterodniowy tydzień pracy. Piątek piąteczek piątunio razem z weekendem zaczynał się tam przez miesiąc już w czwartek po południu. Produktywność wzrosła, marnowanie czasu zmalało, wszyscy zadowoleni! Świat się zapatrzył i też tak chce. I marzenia o drugiej Japonii w Polsce także powróciło.

Kraj kwitnącej wiśni to chyba jedyne państwo na świecie, które ma w swoim języku słowo na śmierć z przepracowania. Przypadków „karoshi” było w ostatnich latach wiele. Japońska kultura pracy, wymagająca poświęceń i brania nadgodzin w imię dobra firmy, po przypadkach śmierci z wycieńczenia i samobójstw, spowodowanych niekończącym się stresem powoli zaczyna dostrzegać w pracowniku człowieka.

W Polsce – gdzie co jakiś czas słyszymy o śmierci przemęczonego lekarza na dyżurze – jeszcze terminu na śmierć z przepracowania nie ma, ale gdyby opierać się na twardych danych, powinniśmy być na dobrej drodze w tym kierunku. Jakkolwiek trudno w to uwierzyć, jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych narodów świata. Odwołując się do raportu OECD, przeciętny Polak spędza w pracy 1815 godzin w roku i wyprzedza statystycznego Japończyka, który przepracował 1680 godzin. Najbardziej leniwi są Niemcy, którzy pracują średnio 1363 godziny. Jak żyć?!

Kiedy dziś zachłystujemy się japońskim eksperymentem, warto przypomnieć, że postulat skrócenia czasu pracy wzięła na sztandary w ubiegłym roku partia Razem – i poległa. Jej obywatelski projekt obniżenia tygodniowej normy godzin z 40 do 35 nie zyskał wystarczającego poparcia Polaków i trafił do kosza. Ma szansę wrócić w nadchodzącej kadencji parlamentu, co zapowiedziały już nowe lewicowe posłanki.

Sejmowa arytmetyka wydaje się być jednak dla takiego pomysłu nieprzychylna już na starcie, bo PiS nie tylko nie mówi nic o skracaniu czasu pracy, ale pani minister Emilewicz wyrwało się coś o podniesieniu wieku emerytalnego, bo się budżet ZUS-owi nie spina. Raczej więc krócej pracować nie będziemy. Zresztą – gdzie nam będzie lepiej? Kto poza godzinami w miejscu pracy miałby czas na kawki, ploteczki i słodkie kotki na fejsie? Praca nie zając, nie ucieknie. Zwłaszcza, jeśli mamy na nią aż 40 godzin w tygodniu.

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.