Dziwne Kino #12 – Szatan kazał tańczyć (2016)

10 minut czytania
262
0
Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
29 listopada 2019

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Katarzyna Rosłaniec ma tendencję do przesadzania i kreowania rzeczywistości w dziwny sposób; widać to w omawianym dziś filmie pod – bardzo zresztą chwytliwym i wyrazistym – tytułem „Szatan kazał tańczyć”. Dlaczego zasłużył na umieszczenie w cyklu Dziwne kino? Bo jest to film jednocześnie głupi i piękny.

Katarzyna Rosłaniec, delikatnie mówiąc, nie należy do grona najwybitniejszych polskich reżyserek. Jej filmy wzbudzały kontrowersje i prowokowały – niestety, żaden z nich nie był dziełem godnym zapamiętania. Wszyscy pamiętamy Galerianki – produkcję, która podobno „zwróciła uwagę na ważny problem”. Media rozpętały burzę na temat zjawiska przedstawionego w filmie. Drobny mankament tego wszystkiego był następujący: o ile prostytucja osób nieletnich to poważny problem, o tyle nie jest tak, że na każdym kroku, w każdej galerii handlowej, widzimy stada dziewczyn żądnych pieniędzy bogatych kolesi, którzy z jakiegoś powodu poszukują seksu akurat w tym miejscu. Media bardzo mocno w tej kwestii przesadziły. Rosłaniec – też.

Największy mankament dzieła Rosłaniec to scenariusz. Film opowiada o polskiej pisarce, która z jakiegoś powodu zaczęła robić międzynarodową karierę. Całość zresztą rozpoczyna się wywiadem, jakiego udzieliła dla azjatyckiej telewizji. Zdaje się, że wszyscy mieszkańcy naszej planety oraz co najmniej połowa istot pozaziemskich jest zachwycona twórczością głównej bohaterki. Ona sama prowadzi skrajnie nieodpowiedzialny tryb życia – bardzo często oddaje się pijackim libacjom i zażywa narkotyki. Jeszcze częściej kopuluje z niekiedy bardzo przypadkowymi, mężczyznami. Wszystko to, pomimo znaczącej wady serca, o której dowiadujemy się niemal na samym początku, ale nikt przez cały film nie robi sobie z niej kompletnie nic. „Szatan kazał tańczyć” jest kopalnią niezgrabnych i odklejonych od rzeczywistości motywów oraz wielkim tankowcem nonsensu, zwłaszcza jeśli chodzi o fabułę oraz bohaterów. Nie ma tu postaci, którą moglibyśmy darzyć sympatią, na czele z naszą pisarką. Kobieta jest niemożebnie pretensjonalna i drażni widza swoim zachowaniem. Nie ma opcji, żebyśmy mogli się z nią utożsamić i obserwujemy jej schodzenie na dno bez żadnych emocji. Ale czy jest to bardzo zły film?

Materiały prasowe Kino Świat

Udany eksperyment

Całość została sklejona z kilkudziesięciu dwuminutowych segmentów. Można je poprzestawiać w dowolnej kolejności i nie wydaje się, żeby zaburzyło to płynność oglądania. Jestem fanem tego typu zabiegów i bardzo doceniam ten pomysł, tym bardziej, że wyszedł całkiem przyzwoicie. O ile scenariusz całkowicie kuleje, o tyle nie można odmówić Rosłaniec talentu reżyserskiego. Każda scena wydaje się być przemyślana i idealnie dopracowana. Widzimy tu zabójczo piękne obrazki; film jest niemal ucztą dla naszych oczu. Tworzy to bardzo ciekawy klimat – na wielu płaszczyznach reżyserka nawiązuje do krótkich nagrań, jakie możemy oglądać w social mediach. Widać i czuć, że jest to produkcja skierowana przede wszystkim do młodych osób i wydaje mi się, że to oni najbardziej docenią całą koncepcję. Zresztą, „Szatan kazał tańczyć” był nawet reklamowany hasłem „Sex, drugs & Instagram”, które znakomicie oddaje ideę filmu.

Podczas seansu wielokrotnie irytowałem się zachowaniem głównej bohaterki i zachodziłem w głowę, czemu nie spędzam tego czasu w inny sposób. Nie mogłem jednak oderwać się od ekranu ze względu na estetykę i klimat tego dzieła. Delektowałem się kolejnymi scenami i zachwycałem tym, jak Rosłaniec posługuje się językiem filmu.

Uwielbiam filmy, które wzbudzają we mnie tak skrajnie sprzeczne emocje. Z jednej strony wszystkie kartki ze scenariuszem powinny zostać zalane betonem, z drugiej – bardzo chcę, żeby Katarzyna Rosłaniec tworzyła dalej. Jestem niemal pewny, że gdyby posiadała takie same umiejętności w kwestii pisania scenariuszy, co reżyserskie, to mógłby to być jeden z moich ulubionych filmów ostatnich kilku lat. Czekam na kolejne poczynania reżyserki i trzymam za nią kciuki.

O innych filmach z cyklu Dziwne Kino przeczytacie tutaj»

Kuba Łaszkiewicz
Kuba Łaszkiewicz
Autor dwóch powieści młodzieżowych ("Kalesony Sokratesa" i "Wszystkie dziewczyny Wertera"), początkujący stand-uper, fan Pink Floyd, licealista.
AUTOR

Polecamy

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.